Posiedzenie dorocznego spotkania Przewodniczących i Sekretarzy Generalnych Rady Ekonomiczno-Społecznej UE i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego „Poprawa warunków życia i pracy w UE: rola zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego”

W dniach 25 i 26 czerwca 2025 roku, w siedzibie Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie odbyło się posiedzenie Przewodniczących i Sekretarzy Generalnych Rady Ekonomiczno-Społecznej UE i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego pod tytułem „Poprawa warunków życia i pracy w UE: rola zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego”. Spotkanie było zorganizowane przy współpracy Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, Rady Dialogu Społecznego oraz Rady Działalności Pożytku Publicznego.

Oficjalne rozpoczęcie posiedzenia – mowy powitalne

Spotkanie otworzył Łukasz Bernatowicz, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego podkreślając, że po raz pierwszy takie spotkanie odbywa się w Polsce, i podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

„I jest to chyba też pierwszy raz, kiedy to spotkanie organizujemy wspólnie z partnerami społecznymi. My jako Rada Dialogu Społecznego podkreślamy istotę dialogu społecznego. W ostatnich miesiącach, patrząc też na naszą Radę w ramach prezydencji, omawialiśmy rekomendacje i staraliśmy się dbać o konstruktywną współpracę ze stroną rządową. Cieszę się, że nasz głos został usłyszany i że polski rząd zadeklarował otwartość na konsultacje z nami oraz na nasze rekomendacje. Spotkanie pokazuje, że konstruktywny dialog w Europie ma przyszłość. To spotkanie pokazuje też, że Polska ma coraz ważniejszą rolę do odegrania we wzmacnianiu tego dialogu na szczeblu UE” – mówił.

Podkreślił, że w dzisiejszych czasach transformacji ekologicznej, energetycznej, pośród różnych zawirowań geopolitycznych partnerzy społeczni są bardzo ważni, aby wzmacniać demokrację i budować spójność społeczną. Jego zdaniem, społeczeństwo obywatelskie musi być integralną częścią procesu decyzyjnego, a jego rola nie może być ograniczona tylko do jakichś symbolicznych, mało znaczących konsultacji.

„Angażowanie partnerów społecznych w proces decyzyjny poprzez korzystanie z ich doświadczenia, czerpanie z ich wsparcia w kształtowaniu nowych polityk może nam zapewnić skuteczne działania ustawodawcze na szczeblu UE” – podkreślił.

Dodał, że podczas dwudniowego spotkania uczestnicy będą wymieniać się doświadczeniami, dobrymi praktykami, a także zajmą się kluczowymi wyzwaniami gospodarczo-społecznymi w Unii.

„Nasz szczyt podkreśla też rolę europejskiego dialogu Rady Dialogu Społecznego, która ma być takim pomostem między instytucjami publicznymi a społeczeństwem obywatelskim w UE oraz w poszczególnych krajach” – mówił.

Podczas naszych sesji zostaną poruszone także bardzo istotne tematy dotyczące dobrostanu obywateli. Pierwszy z nich będzie dotyczyć roli zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego w budowaniu przystępnych, cenowo zrównoważonych mieszkań.

„Jak wiemy, mieszkalnictwo to bardzo paląca sprawa. Jest to wyzwanie dla wielu państw członkowskich. Europa ma kryzys mieszkalnictwa. Tylko 10 proc. w miastach i 6 proc. we wsiach to są obywatele, którzy mają problem z dostępem do mieszkalnictwa. Sądzimy, że mieszkanie powinno być prawem każdego Europejczyka, aby móc budować przyszłą stabilność. Dlatego należy inwestować w przystępne mieszkalnictwo. Żeby to było możliwe, musimy podjąć rękawicę. Jest to bardzo trudne wyzwanie” – zaznaczył.

Drugi temat, o którym będą rozmawiać uczestnicy, będzie dotyczyć warunków pracy, które panują w Unii Europejskiej. W wielu krajach jest widoczny niedobór kadr, w tym w służbie zdrowia, w budownictwie, informatyce, czy też jeśli chodzi o inżynierów.

„Musimy lepiej dostosować szkolenia zawodowe oraz edukację zgodnie z tym, co jest potrzebne na rynku zatrudnienia. Chcemy angażować w to biznes, stronę rządową oraz organizacje społeczne, tak aby lepiej wspólnie kształtować przyszły rynek. Musimy podjąć wszystkie możliwe działania, aby te warunki pracy były atrakcyjne dla pracowników, aby utrzymać talenty w Europie, tworzyć wartość dodaną tutaj, a nie gdzieś indziej. Życzę Państwu interesujących dwóch dni rozmów oraz owocnych konkluzji z tych dwudniowych deliberacji” – zakończył.

Jako drugi głos zabrał Maciej Kunysz, wiceprzewodniczący Rady Działalności Pożytku Publicznego, który podkreślił znaczenie obecności organizacji pozarządowych w przestrzeni publicznej.

„Jako przedstawiciel zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego reprezentuję organizacje pozarządowe, które każdego dnia pracują z ludźmi i dla ludzi. Nie w przestrzeniach gabinetowych, ale tam gdzie realne decyzje, decyzje polityczne, decyzje gospodarcze przekładają się na konkretne życie. Nasze spotkanie i tutaj gorące podziękowania dla Justyny Ochędzan, która bardzo przyczyniła się, żeby Rada Działalności Pożytku Publicznego stała się częścią naszego dzisiejszego spotkania. Zmieniamy ideę na realne działania” – mówił.

Zaznaczył, że partnerstwo nie może być partnerstwem fasadowym.

„Dzisiaj te działania, które się wykuwają w przestrzeniach gabinetowych my przekładamy zwłaszcza w czasach konfliktu, zagrożenia. Przykładem będzie Covid-19, przykładem będzie wojna na Ukrainie, gdzie organizacje pozarządowe nawet wcześniej niż administracja publiczna zaczęła reagować na zagrożenia” – przypomniał.

Wyraził także nadzieję, że rozmowy podczas dwudniowego spotkania będą nie tylko inspirujące dla uczestników, ale też wskażą praktyczne rozwiązania dla rad, dla rządów i dla społeczeństw.

Katarzyna Nowakowska, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, podkreśliła, że miło jest jej witać zebranych gości w siedzibie Rady Dialogu Społecznego, w miejscu, które od lat służy porozumieniu między stronami reprezentującymi interesy pracowników, pracodawców i administracji publicznej.

„Dzisiejsze spotkanie jest okazją do refleksji nad kondycją dialogu społecznego i jego rolą w obliczu wyzwań, przed którymi stoją nasze społeczeństwa. Dzisiejsze spotkanie odbywa się w niezwykle wymagających czasach. Europa i świat stoją przed licznymi wyzwaniami, transformacją ekologiczną i cyfrową, napięciami geopolitycznymi, kryzysem demograficznym oraz rosnącymi oczekiwaniami społecznymi. W takich warunkach dialog społeczny nabiera szczególnego znaczenia” – mówiła.

Dodała, że dialog społeczny staje się nie tylko przestrzenią rozmowy, lecz przede wszystkim fundamentem społecznej zgody, zaufania i stabilności. Pozwala łagodzić konflikty interesów, wspiera budowanie kompromisu i umożliwia skuteczne wdrażanie reform. Tam, gdzie dialog społeczny funkcjonuje sprawnie, państwa stają się bardziej odporne na kryzysy, bardziej konkurencyjne i sprawiedliwe społecznie.

„Ogromną rolę w tym procesie odgrywają partnerzy społeczni, organizacje pracodawców, związki zawodowe, przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, czyli państwo. Ich wiedza o realnych warunkach życia, rynku pracy i potrzebach obywateli jest niezwykle ważna. Dzięki waszemu zaangażowaniu możliwe jest projektowanie polityki i rozwiązań, które rzeczywiście odpowiadają na wyzwania współczesności” – podkreśliła.

Unia Europejska od lat rozwija mechanizmy dialogu społecznego, traktując go jako filar europejskiego modelu społecznego. Partnerzy społeczni uczestniczą w procesie legislacyjnym, są uwzględniani w konsultacjach społecznych i są zaangażowani w działania zarówno na szczeblu krajowym, jak i unijnym. Przypomniała, że w marcu tego roku podpisany został Pakt na rzecz Europejskiego Dialogu Społecznego, który wyznacza nowe kierunki współpracy między Komisją Europejską a partnerami społecznymi. Pakt ten przewiduje konkretne działania mające na celu wzmocnienie dialogu, promowanie układów zbiorowych i wspieranie zdolności organizacyjnych partnerów społecznych.

„W Polsce również podejmujemy działania w tym obszarze. Trwają prace nad ustawą o układach zbiorowych pracy oraz nowelizacją ustawy o Radzie Dialogu Społecznego. Celem tych zmian jest zwiększenie efektywności negocjacji zbiorowych, urealnienie zasad reprezentatywności i wzmocnienie dialogu jako forum rzeczywistego dialogu trójstronnego. Co więcej, planujemy przeznaczyć ponad 70 milionów euro ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego Plus na budowanie potencjału organizacji pracowników i pracodawców. To ponad dwukrotność wymaganego poziomu i dowód na to, że traktujemy dialog społeczny nie jako formalność, ale jako narzędzie rozwoju społecznego i gospodarczego” – poinformowała.

Wskazała, że współczesna Europa potrzebuje dialogu bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie tego symbolicznego, lecz prawdziwego dialogu, który jest oparty na wzajemnym szacunku, słuchaniu się i odpowiedzialności. Dodała, że dialog społeczny to nie jest dodatek do polityki, to jej nieodłączny element, który pozwala nam szukać wspólnych mianowników, buduje wzajemne zaufanie i pozwala wprowadzać reformy zgodne z wartością poszanowania ludzkiej godności.

„Silne instytucje dialogu to silne społeczeństwa. To stabilniejsze państwa to bardziej odporna i sprawiedliwa Europa. Dlatego z tego miejsca w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” chciałabym podkreślić, że to właśnie dialog jest najtrwalszym pomostem między decyzjami podejmowanymi na arenie politycznej a rzeczywistością społeczną. Dbajmy o niego, wzmacniajmy go i niech będzie fundamentem naszych wspólnych działań, nie tylko dzisiaj, ale i w przyszłości” – zaakcentowała na koniec.

Marek Krawczyk, Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, witając zebranych gości podkreślił, że jest dla niego zaszczytem zabrać głos w spotkaniu, podczas którego będą omawiane tak ważne dla obywateli tematy. Zaznaczył, że warunki życia i jego poziom, w tym kwestie mieszkaniowe, stanowią jeden z najważniejszych wyznaczników tego, jak skutecznie funkcjonujemy jako społeczeństwo i jako rządzący.

„Ogromną część naszego życia zajmuje praca, zarówno praca przedsiębiorcy, jak i praca pracownika etatowego. Powinniśmy jako społeczeństwo dążyć do tego, aby praca nie tylko była opłacalna, ale odbywała się w godnych i bezpiecznych warunkach. W imieniu Adriany Porowskiej, Ministry ds. Społeczeństwa Obywatelskiego, nie mogę pominąć roli organizacji pozarządowych. To one są fundamentem aktywnego i odpowiedzialnego zaangażowania w sprawy rynku pracy i warunków życia obywateli. Przykładem tego zaangażowania są m.in. liczne raporty i analizy, z których korzystamy przy tworzeniu polityk publicznych. Jest to merytoryczne zaangażowanie na etapie pracy w komisjach sejmowych i w procesie konsultacji społecznych” – mówił.

Dodał, że w czasach dynamicznych przemian społecznych i gospodarczych, budowanie mostów między decydentami a realnymi potrzebami obywateli staje się naszym wspólnym obowiązkiem. To właśnie dzięki dialogowi możemy tworzyć zmiany, które będą zarówno przemyślane i dobre, ale także, co najważniejsze, akceptowane i zrozumiane przez obywateli. Podkreślił, że organizacje pozarządowe są niewątpliwie rzecznikiem interesów nas wszystkich, mieszkańców i pracowników całej Unii Europejskiej.

„Chcemy, aby organizacje pozarządowe miały poczucie, że ich głos jest słyszalny i doceniany. Zapewniam, że ich opinie, a poprzez nie głosy obywateli, są brane pod uwagę przy kształtowaniu polityki polskiego rządu. Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim zaangażowanym w proces wspierania i doskonalenia polityki dotyczącej warunków pracy i życia w Unii Europejskiej. Życzę Państwu owocnej dyskusji i jeszcze raz bardzo dziękuję organizatorom za zaproszenie” – zakończył swoją wypowiedź.

Na początku swojej wypowiedzi Oliver Röpke, Prezydent Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, podziękował gospodarzom za powitanie i goszczenie w przepięknym mieście, jakim jest Warszawa.

„To dla nas zaszczyt, że tu możemy odbyć nasze doroczne spotkanie. Polska prezydencja naprawdę przykłada dużą wagę do współpracy z EKES-em. Bardzo państwu za to dziękuję. Dziękuję również Radzie Gospodarczo-Społecznej, a także Radzie Dialogu Społecznego, w której się znajdujemy oraz Radzie Działalności Pożytku Publicznego. Cieszę się, że możemy tutaj być i spotykać się z przedstawicielami również polskich rad oraz osobami odpowiedzialnymi za politykę obywatelstwa społecznego” – mówił.

Podkreślił, że dialog społeczny i dialog obywatelski są bardzo istotne. W jego ocenie są one trochę czymś innym, ale powinny iść ramię w ramię i się uzupełniać. Zgodził się, że tematy dotyczące warunków pracy oraz mieszkalnictwa są niezwykle ważne. Europa skupia się dziś na konkurencyjności, na wynikach gospodarczych, ale nie możemy zapominać, że za tym wszystkim stoją ludzie i nie możemy nikogo pozostawiać w tyle.

„Nie można było wybrać bardziej stosownych tematów na dziś, ponieważ one kładą podwaliny dla spójności na szczeblu UE. Rady oraz EKES biorą pod uwagę te tematy i zajmują się zagadnieniami, które są tak ważne dla życia obywateli. Tematy, które państwo wybrali, rzeczywiście pokrywają się z tematami wielu instytucji europejskich, które realizują szereg inicjatyw w tym zakresie. Jeśli chodzi o warunki pracy, to był to temat bardzo ważny dla EKES-u od zawsze. Nie tylko nasze gremium martwi się pewnymi aspektami praktycznymi, w jakich warunkach pracują pracownicy, czy czują się pewnie, czy mogą pozwolić sobie na godne życie, czy mają możliwości rozwoju i czy traktowani są z szacunkiem i czy mogą pracować godnie. Także równie ważna jest jakość zatrudnienia, nie tylko samo zatrudnienie. W szczególności widzimy to w dzisiejszej rzeczywistości, gdzie umowy nie są wysokiej jakości. A zatem praca, jaką dokonujemy w naszym komitecie, wkrótce będzie prowadziła do inicjatywy w Komisji Europejskiej pod koniec tego roku. Nasz komitet oczywiście opowiada się za holistycznym podejściem, koncentruje się na konkurencyjności, włączeniu w ramach europejskiego modelu społecznego. A zatem nasze podejście wykracza poza samo PKB. Chodzi o spójność społeczną, jakość życia i sprawiedliwy podział szans i zasobów” – wskazał.

W programie pracy Komisji Europejskiej na 2025 rok przewidziane jest promowanie wysokiej jakości miejsc pracy. Ten program zawiera nowy plan działania, który ma promować Europejski Filar Praw Społecznych.

„Kilka dni temu minister Nowakowska spotkała się z nami i dyskutowała naszą opinię w sprawie nowego planu działania, aby dalej wdrażać Europejski Filar Praw Społecznych. Wyjaśniliśmy nasze stanowiska w wielu aspektach, tak aby tworzyć bardziej sprawiedliwy rynek pracy, czyli będziemy opowiadać się za dobrymi warunkami BHP oraz będziemy także zajmować się różnymi algorytmami. Proponujemy także przyjęcie nowych celów w naszym planie i takich przydatnych wskaźników właśnie w tym obszarze” – poinformował

Wyraził także nadzieję, że przyjęta przez Unię Europejską dyrektywa dotycząca minimalnych wynagrodzeń nie okaże się porażką w kontekście praw pracowników, bo nie chodzi tylko o wynagrodzenie, ale także o zbiorowe układy pracy i o dialog społeczny. Dodał, że dialog społeczny jest bardzo ważny i dobrym sygnałem byłoby, gdyby Europa rzeczywiście kroczyła tą drogą.

Poruszając temat dotyczący mieszkalnictwa podkreślił, że opowiada się za przystępnym i zrównoważonym mieszkalnictwem dla wszystkich.

„Często słyszę, że mieszkalnictwo to jeden z głównych priorytetów, zwłaszcza dla młodych osób i również osobiście popieram deklarację Liège z 2024 roku na rzecz zrównoważonego mieszkalnictwa podpisaną przez belgijską prezydencję i ostatnio też nowy portal dotyczący mieszkalnictwa otwarty przez Europejski Bank Inwestycyjny. Wczoraj nie mogłem przyjechać, bo mieliśmy bardzo ważną konferencję właśnie w EKES-ie. To było spotkanie z przedstawicielami przemysłu, społeczeństwa obywatelskiego i pracodawców sektora budowlanego i mówiliśmy o tym, w jaki sposób możemy promować bardziej przystępne mieszkalnictwo. Także myślę, że to jest jeden z kluczowych zagadnień EKES, jeden z kluczowych priorytetów i jestem bardzo dumny, że w 2024 roku w grudniu po raz pierwszy zorganizowaliśmy forum mieszkalnictwa podczas naszej sesji plenarnej. Zaprosiliśmy głównych interesariuszy, którzy właśnie zajmują się tą tematyką. Także jesteśmy niezmiernie aktywni w tym zakresie. Więcej na ten temat jutro” – zaznaczył.

I panel dyskusyjny – Tworzenie polityk z myślą o potrzebach obywateli

Panel otworzył Rafał Woś, który był moderatorem podczas dwudniowych spotkań.

Swoje wystąpienie prof. Paweł Szmitkowski, Instytut Nauk o Bezpieczeństwie – Uniwersytet w Siedlcach, rozpoczął od pytania, czym jest bezpieczeństwo?

„Jeden z bardzo znanych, dosyć utartych sloganów mówi, że bezpieczeństwo nie jest wszystkim, ale wszystko bez bezpieczeństwa jest niczym. Natomiast o jakim bezpieczeństwie mówimy? Otóż, jeżeli chodzi o obecny wymiar zagrożeń, możemy tutaj przede wszystkim mówić o dwóch głównych wymiarach. Po pierwsze, chodzi o zagrożenia klasyczne, bo oczywiście o bezpieczeństwie mówimy poprzez pryzmat istniejących zagrożeń, które są wszystkim nam znane, a więc zagrożenia wojenne, klęski żywiołowe, katastrofy przemysłowe czy coraz bardziej widoczny terroryzm. Natomiast na tle tych klasycznych zagrożeń pojawiają się nowe, takie jak zagrożenia hybrydowe, konflikty pełzające, wojna kognitywna, zagrożenia w cyberprzestrzeni, dezinformacja czy też zmiany klimatyczne” – wyjaśniał.

Dodał, że bardzo niebezpiecznym mechanizmem jest to, że te zagrożenia ze sobą się łączą. Tworzą coś, co można określić zjawiskiem turbulencyjności i kompaktowości, i ciężko jest przewidzieć, jaki będzie skutek wystąpienia, któregoś z nich.

„W związku z tym poprzez pryzmat zabezpieczenia społecznego, poprzez pryzmat ciągłego zapewniania bezpieczeństwa obywatelom, zarówno poszczególnych krajów Unii Europejskiej, jak również całej Wspólnoty, możemy mówić tutaj o dwóch wymiarach bezpieczeństwa” – wskazał.

Pierwszym wymiarem bezpieczeństwa jest bezpieczeństwo negatywne, które określa podstawowe, egzystencjalne podstawy funkcjonowania każdego człowieka. I można tu mówić o swoistej triadzie: po pierwsze praca, środki do życia, mieszkanie. Podkreślił, że dobra praca, adekwatna do potrzeb płaca i możliwość zdobycia mieszkania to podstawa funkcjonowania każdego obywatela. Dodał, że jeżeli mamy możliwość spokojnego funkcjonowania na podstawowym poziomie, to rozwijamy siebie, możemy założyć rodzinę, możemy posiadać potomstwo, bo są ku temu odpowiednie warunki, a co za tym idzie, jesteśmy w stanie budować skutecznie rezerwy osobowe np. dla sił zbrojnych. Kraje z ujemnym przyrostem naturalnym mają niestety z tym poważny problem.

Drugim wymiarem jest bezpieczeństwo pozytywne, czyli jeżeli mamy zapewnione już te podstawy egzystencjalne, wtedy możemy skutecznie się rozwijać, możemy realizować cele, możemy żyć w środowisku, gdzie jest bezpieczeństwo i porządek publiczny, a to jest punktem wyjścia do budowania szerszego wymiaru bezpieczeństwa na wypadek wszelkiego rodzaju zagrożeń nadzwyczajnych, które towarzyszą nam teraz coraz bardziej.

„I tutaj warto wspomnieć o dwóch dokumentach. Pierwszy to raport Sauli Niinistö «Razem bezpieczniej. Wzmocnienie Europy cywilnej i wojskowej». I tutaj, nie możemy niestety odejść od tego, że mówimy o współpracy cywilno-wojskowej, która jest całkowicie niezbędna zarówno w sytuacji zagrożeń nadzwyczajnych, kiedy siły zbrojne pomagają systemom zarządzania kryzysowego, ale także w sytuacji zagrożenia wojennego, to systemy obrony cywilnej przede wszystkim będą skutecznie przygotowywały ludność do kooperacji z siłami zbrojnymi, tak aby to bezpieczeństwo mogło być w czasie wojny także skutecznie zabezpieczane. W raporcie zostały ujęte trzy grupy, trzy główne filary zmian na poziomie makro, przekształcających środowisko ryzyka. One zostały ujęte jako geopolityka, klimat i technologia” – zaznaczył.

W jego opinii bardzo istotne jest także to, aby w przypadku budowania w pełni przygotowanej tkanki Unii Europejskiej, wziąć pod uwagę trzy główne elementy: zaangażowanie wszystkich rządów, zaangażowanie całego społeczeństwa, a także wzięcie pod uwagę wszystkich realnych i przynajmniej tych hipotetycznych, które możemy przewidzieć, zagrożeń. Jak zauważył, niestety jest ich coraz więcej i niektórych po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Zaakcentował, że musimy zadbać, aby poszczególne systemy państwowe pod względem prawnym, organizacyjnym czy też zabezpieczenia materiałowo-technicznego były jak najbardziej do siebie zbliżone, by nie było wyraźnych dysproporcji.

„Istotnym elementem jest także wzmocnienie pozycji obywateli jako kręgosłupa odporności społecznej i gotowości. I tutaj mamy dwa wyodrębnione filary przygotowań. Po pierwsze jest to przygotowanie w zakresie kompetencji miękkiej, czyli podnoszenia świadomości czy też odporności psychicznej. Z drugiej strony natomiast te przygotowania praktyczne, czyli gotowość gospodarstwa domowego, te słynne 72 godziny, do których musimy się przygotować, zanim służby ratunkowe przyjdą nam z pomocą. Oczywiście stosowne podsumowania znajdują się także w raporcie, jeżeli chodzi o rekomendacje, ze względu na deficyt czasu, także nie będę ich już tutaj rozwijał. Drugim bardzo istotnym elementem jest strategia Unii w zakresie gotowości, czyli wzmacnianie odporności Europy w zmieniającym się świecie” – stwierdził.

Strategia, która została zaprezentowana w marcu bieżącego roku przez Roxanę Minzatu ma przygotować UE do skuteczniejszej ochrony obywateli i zapewnić dalsze funkcjonowanie Wspólnoty w sytuacjach kryzysowych, takich jak pandemie, klęski żywiołowe, cyberataki i wojna.

„I tutaj jeszcze wyraźniej widoczne jest podkreślenie tego wymiaru społecznego budowania bezpieczeństwa, gdzie użyty został termin obrona totalna, która angażuje absolutnie wszystkie podmioty, które mogą w jakikolwiek sposób tylko partycypować w zapewnianie bezpieczeństwa. Od pojedynczego obywatela poprzez społeczeństwo obywatelskie, a więc świadome – takie, które wie, dlaczego trzeba partycypować w bezpieczeństwo, umie to zrobić, a przede wszystkim robić to chce” – zwrócił uwagę.

Wspomniał o trzech filarach, które wyodrębnił w związku z podejmowanymi działaniami, które należy wykonywać zarówno w wymiarze narodowym, jak i w wymiarze międzynarodowym. Po pierwsze jest to wymiar instytucjonalny na poziomie Unii Europejskiej, drugi instytucjonalno-organizacyjny w wymiarze narodowym i chyba najważniejszy, bo najtrudniejszy do zrealizowania, przygotowanie tkanki społecznej.

„Pierwszy element, instytucjonalne przygotowanie na poziomie Unii Europejskiej, kolejna triada, która jeszcze przed II wojną światową wyodrębniona została przez Otto von Bismarcka, polityka, gospodarka, siła militarna. Połączenie tych trzech elementów, które gwarantuje stabilne funkcjonowanie każdego państwa. Następnie instytucjonalno-organizacyjna w wymiarze narodowym, a więc władze państwowe, administracja publiczna, organizacje państwowe i niepaństwowe. Wspomniano już dzisiaj o zaangażowaniu organizacji społecznych, sektora non-profit. Jest to, w wymiarze przynajmniej polskim potężny rezerwuar często świetnie przygotowanych specjalistów, którzy mogą szkolić, przygotowywać zwykłych obywateli do radzenia sobie w sytuacjach trudnych, przy minimalnym nakładzie finansowym. I kolejny element, najtrudniejszy, przygotowanie tkanki społecznej. Budowanie po pierwsze kultury bezpieczeństwa, a więc tych kompetencji miękkich w zakresie świadomości zagrożeń, woli i to jest istotne, chyba najistotniejsze, indywidualnego przygotowania się na wypadek zagrożenia i partycypowania w zorganizowane formy ochrony. A z drugiej strony budowanie umiejętności praktycznych” – zauważył.

Umiejętności praktyczne zasadniczo koncentrują się na przygotowaniu plecaka ewakuacyjnego, zaplecza socjalno-bytowego na podstawowe 72 godziny, aby pozwolić zastartować wszystkim podmiotom, które będą później ratowały, udzielały pomocy i tak dalej. Dlaczego to jest takie istotne? Na to pytanie odpowiadają między innymi przytoczone przez prof. Szmitkowskiego badania Eurobarometru z września 2024 roku, w których ponad 58 proc. respondentów powiedziała, że nie jest dobrze przygotowana do radzenia sobie w sytuacjach nadzwyczajnych, a ponad 50 proc. stwierdziło, że nie jest w stanie przetrwać tych kluczowych 72 godzin.

„Jeżeli chodzi o kluczowe elementy, kluczowe wyzwania, które dotyczą kompleksowego, zintegrowanego przygotowania Unii Europejskiej do działania w sytuacjach nadzwyczajnych. To jest dosyć duży skrót myślowy, ale do tego się wszystko sprowadza. Po pierwsze, te wyzwania dotyczą różnic w poziomie przygotowania na zagrożenia poszczególnych krajów. Wspólnoty, które związane są chociażby z ich położeniem geograficznym, różnym podejściem do postrzegania zagrożeń. Prawodawstwo krajowe, które także przede wszystkim w zakresie zarządzania kryzysowego, ochrony ludności, obrony cywilnej jest różne. Często są to uwarunkowania historyczne” – mówił.

W dalszej części wymienił uwarunkowania organizacyjne, czyli system zarządzania kryzysowego, ochrony ludności, obrony cywilnej, gdzie też należy dążyć w maksymalnym stopniu do integracji tych systemów, bo może wystąpić sytuacja, kiedy będziemy musieli działać w sposób całkowicie zintegrowany. Kolejnym istotnym elementem jest posiadane zaplecze materialne, czyli infrastruktura, która już jest, która często np. w postaci zaplecza schronowego jest wykorzystywana, o czym często nie wiemy, np. obiekt sportowy, kawiarnia w czasie pokoju, a schron w czasie wojny. Kolejnym elementem jest budżet na ochronę i obronę. Następnym, różne postrzeganie zagrożeń z punktu widzenia chociażby kulturowego czy społecznego. Poziom świadomości zagrożeń władz i społeczeństwa, który powinien być zdiagnozowany, i na który rzutuje struktura społeczna. Dodał, że często mniejszości, które nie do końca identyfikują się z danym państwem, utrudniają przygotowanie zintegrowanej tkanki społecznej na wypadek działań nadzwyczajnych. Ważnym elementem są także uwarunkowania kulturowe, a także rozrastająca się grupa osób ze szczególnymi potrzebami. Należy też pamiętać, że społeczeństwa starzeją się i niestety ten potencjał obronny mają coraz mniejszy. Ostatnim wymienionym przez prelegenta elementem był poziom edukacji dla bezpieczeństwa, czyli to, w jaki sposób te wszystkie elementy, o których wcześniej mówił, będą od samego początku, od przedszkola, wpajane młodemu pokoleniu, aby już przyszłe pokolenie mogło być lepiej przygotowane do zagrożeń.

„Nie doświadczaliśmy takiej skali niebezpieczeństw od kilkudziesięciu lat i musimy przygotować się na to wyzwanie, które nas niewątpliwie czeka” – zakończył swoją prezentację.

Rafał Woś zadał pytanie, o to, jak organizacje postrzegają swoją rolę jeśli chodzi o realizację potrzeb społecznych, potrzeb społeczeństwa obywatelskiego i proces wdrażania ich oczekiwań na poziomie polityk publicznych i poprosił o odpowiedź Sheenę Keller (Biuro Mechanizmów Finansowych, Fundusze EOG i Norweskie), która zajmuje się włączaniem społeczności romskiej oraz jej wzmacnianiem w ramach EOG i grantów norweskich.

„Jeśli chodzi o włączanie społeczne, te mechanizmy finansowania jak właśnie EOK czy też granty norweskie mają bardzo istotny wpływ na wzmacnianie tego społeczeństwa. Finansujemy inicjatywy w 15 państwach członkowskich w ramach grantów norweskich, głównie jest to Europa Środkowo-Wschodnia. I to pokazuje, że są relacje między Islandią, Liechtensteinem oraz Norwegią, które są państwami darczyńcami, pozostałe państwa są państwami beneficjentami. Przy okazji dziękuję polskiej prezydencji. Polska, jest największym beneficjentem tychże funduszy. Bardzo ściśle współpracujemy z Polską, co zostało niedawno potwierdzone ponownie poprzez podpisanie nowej umowy, która obowiązywać będzie do roku 2032” – mówiła.

W swojej wypowiedzi skupiła się na trzech tematach: wyjaśnieniu, czym są fundusze w ramach EOK oraz grantów norweskich; konkretnych przykładach inicjatyw, które dzieją się w istotnych obecnie tematach; partycypacji i wzmacnianiu.

Głównym celem funduszy EOG i funduszy norweskich jest zmniejszanie różnic ekonomicznych i społecznych w obrębie EOG oraz wzmacnianie stosunków dwustronnych pomiędzy państwami-darczyńcami a państwem-beneficjentem. W zamian za udzielaną pomoc finansową, państwa-darczyńcy korzystają z dostępu do rynku wewnętrznego UE, mimo że nie są jej członkami.

„Tutaj mamy Islandię, Liechtenstein i Norwegię. To są fundusze, które mają na celu zmniejszanie nierówności w Unii Europejskiej oraz zbliżanie do siebie poziomu życia w poszczególnych państwach darczyńców oraz beneficjentów. Teraz mamy cykl czwarty naszego finansowania. Negocjujemy w tej chwili fundusze na okres 2021-2028. Ten budżet to 3,2 miliarda euro, które muszą być wydatkowane do roku 2032. Skupiamy się na trzech filarach. Po pierwsze to zielona transformacja w Europie. Mamy tutaj zmianę. Wcześniej skupialiśmy się na konkurencyjności i wzroście. To jest wciąż istotne, ale teraz chcemy też wzmacniać zielony rozwój i zieloną gospodarkę. Druga rzecz – demokracja oraz praworządność i prawa człowieka. To kolejna ważna inicjatywa, która odzwierciedla to, jak ten temat jest ważny dla nas i jakie wyzwania wciąż mamy na horyzoncie. I trzecia rzecz to włączanie społeczne oraz budowanie odporności. Wspieramy programy, m.in. jeśli chodzi o włączanie społeczności romskiej, edukację oraz odporność, w tym odporność demokratyczną. Wcześniej mówiliśmy bardziej o zachowaniach w sytuacji klęsk żywiołowych. Teraz mówimy też o odporności takiej bardziej metaforycznej” – wyjaśniała.

Dodała, że społeczeństwo ma ogromną rolę, żeby te cele zrealizować. Trzeba skupiać się na dobrostanie, jakości, sprawiedliwości społecznej oraz na tym, żeby ludzie zostali wysłuchani. W ten sposób możemy kształtować lepsze polityki publiczne, w tym jeśli chodzi o mieszkalnictwo oraz zatrudnienie.

„W ramach naszych grantów wsparliśmy ponad trzy tysiące inicjatyw w ostatnim okresie finansowania. A dziś darczyńcy zwiększyli też swoje zobowiązanie i ponad 300 mln euro, czyli 10 proc. całego funduszu ma trafiać do społeczeństwa obywatelskiego na rzecz ochrony demokracji, praw człowieka oraz praworządności. Oczywiście dysponujemy mniejszym funduszem niż fundusze UE, a jednak jesteśmy w stanie dosięgać do grup defaworyzowanych. Mamy też możliwość tworzenia różnego rodzaju programów pilotażowych, które potem mogą przyjmować się na szerszą skalę i być finansowane z innych źródeł. Nasze mechanizmy kładą duży nacisk na włączanie i wzmacnianie pozycji mniejszości. Podkreślę teraz kilka inicjatyw, które sądzę mogą być istotne dla dyskusji, które prowadzimy dziś i jutro” – zaznaczyła.

Dodała, że programy poruszają szeroki zakres tematów, jednak w dalszej części wypowiedzi skoncentruje się na kwestiach włączania społeczności romskiej, budowania gotowości i odporności, dialogu społecznym oraz godnych warunkach pracy.

„Jeżeli chodzi o społeczności romskie, jest to jedna z grup mniejszościowych, która wciąż jest przedmiotem dyskryminacji, która naznaczona jest wykluczeniem społecznym i cierpi na niedostatek. Bardzo często żyje w ubogich warunkach. Dlatego też potrzebujemy zrównoważonych sposobów, bardzo dobrze przemyślanych, aby poprawiać ich byt. I właśnie do tego zmierza jedna z naszych inicjatyw. Na przykład Rumunia miała specjalny projekt przeznaczony dla społeczności romskiej, wzmacniający partycypację. I w ramach tego projektu udało się przenieść ponad 100 rodzin z bardzo zmarginalizowanych obszarów, które mieszkały niemalże na wysypisku śmieci, do mieszkalnictwa komunalnego w miastach. Te rodziny otrzymały lepsze warunki mieszkania, dostały też wsparcie psychospołeczne, aby pomóc im wdrożyć się do nowego społeczeństwa” – mówiła.

Dodatkowo rodziny otrzymały wsparcie jeśli chodzi o wyrabianie dokumentów, dzięki czemu dzieci mogły pójść do szkoły, a także dostały wsparcie zawodowe oraz wsparcie pracowników socjalnych. W ramach tego projektu wypracowano kilka modeli interwencyjnych, które mogą stosować się też do innych grup defaworyzowanych. Zgodziła się z przedmówcami, że, gotowość społeczeństwa ma tutaj kluczowe znaczenie. Podkreśliła, że granty potrafią dużo zmieniać – również jeśli chodzi o podejście rządu.

„Na przykład jedna z instytucji norweskich wzmacnia programy na rzecz odporności w Polsce, Słowacji oraz w Rumunii. Wzmacniamy bezpieczeństwo, odporność w Polsce. Dzięki temu w ramach naszych funduszy chcemy chronić społeczeństwo między innymi przed zagrożeniami jądrowymi oraz chemicznymi. Identyfikujemy również pewne luki w prawodawstwie i w obecnych procedurach. Słyszeliśmy wcześniej, że pojawiają się nowe zagrożenia, takie jak zmiana klimatu. Ale nie tylko, bo również urbanizacja, presja demograficzna, nadmierna eksploatacja gruntów, one wszystkie powodują nowe wyzwania. Często te populacje, które najbardziej cierpią, to te, które już wcześniej były w gorszej sytuacji. Dlatego też mieliśmy na przykład w Słowacji bardzo ciekawy projekt w jednym z miast, w ramach którego wdrażaliśmy działania promujące skutki łagodzenia zmian klimatu i wzmacniające lepsze funkcjonowanie społeczności na przyszłość” – poinformowała.

Nawiązała także do modelu dialogu społecznego zaczerpniętego z Norwegii. Dialog społeczny, również jeśli chodzi o warunki pracy, to jest coś, co niestety jest bardzo czułe na jakiekolwiek zmiany polityczne, gospodarcze i widoczne jest to w wielu krajach. Norwegia ma bardzo mocną tradycję trójstronnych konsultacji. Pracownicy, pracodawcy i rząd współpracują, aby wspólnie negocjować i kształtować nowe normy prawne. Tego rodzaju współpraca to jest flagowa cecha społecznego modelu norweskiego, która kształtuje polityki publiczne oraz zatrudnienie. Takie podejście potrafi rozwiązywać problemy i znajdować rozwiązania na wiele trudnych zagadnień. Dzięki temu wypracowywane są bardziej sprawiedliwe rozwiązania i wspiera to też demokrację.

„Jakie są wnioski? Rządy muszą promować dialog społeczny na poziomie krajowym, m.in. poprzez promowanie takich rozwiązań jak układy zbiorowe, dzięki czemu mamy konkurencyjność gospodarki, ale też nie mamy takich wielkich różnic płacowych pomiędzy różnymi grupami społecznymi. To jest bardzo istotna rzecz. W ramach grantów mamy też konkretny obszar, który służy godnym warunkom pracy. Chcemy wspierać właśnie trójstronną współpracę między organizacjami pracodawców, związkami zawodowymi oraz rządem, tak aby promować godne warunki pracy. I to jest taka współpraca, która sprawdza się we wszystkich krajach beneficjentach i bardzo wspierają to partnerzy norwescy. Dzielą się swoimi doświadczeniami i wiedzą specjalistyczną w tym zakresie” – zaakcentowała.

Według jej opinii, ważną sprawą jest wzmacnianie jednostki. Prelegentka jest przekonana, że w ramach wzmacniania partycypacji społecznej musimy mówić o wzmacnianiu roli obywatela.

„Bardzo dużo się tym zajmuję, właśnie włączaniem społecznym. Chcemy wzmacniać partycypację, ponieważ społeczność nie może być silna i odporna, jeżeli nie może partycypować. I tak jak mówią osoby z niepełnosprawnościami, nic o nas bez nas. Ja uważam, że to jest główne motto, które powinno nam towarzyszyć. Niezależnie od tego, gdzie w tej strukturze jesteśmy. Jeżeli ktoś ma możliwość partycypować, słucha się tego, co ta osoba mówi, to wtedy lepsze decyzje są podejmowane. Również te, które wpływają na życie tej osoby. Wzmocniony obywatel to obywatel, który jest aktywny. Który może wnosić wkład we wprowadzanie różnych rozwiązań. Angażować się i pomagać nam radzić sobie ze wspólnymi problemami. Więc jest to coś naprawdę bardzo pozytywnego. I to nie jest jakaś abstrakcja. To jest coś, co naprawdę potrafimy wdrażać” – zakończyła swoją wypowiedź.

Rafał Woś zwrócił się z pytaniem do Bartłomieja Mickiewicza, wiceprzewodniczącego NSZZ „Solidarność” i przedstawiciela Rady Dialogu Społecznego, prosząc o refleksję na temat roli związków zawodowych oraz społeczeństwa obywatelskiego. Podkreślił przy tym, że choć dialog społeczny odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu społeczeństwa obywatelskiego, to w debacie publicznej często pomija się fakt, iż związki zawodowe stanowią jeden z jego kluczowych filarów. Zwrócił uwagę, że sprowadzanie ich jedynie do kwestii politycznych czy gospodarczych jest wobec nich krzywdzące, ponieważ ich znaczenie jest znacznie szersze i głębsze.

Bartłomiej Mickiewicz odpowiadając na postawione pytanie, podkreślił, że związki zawodowe, jako organizacje społeczne, są gotowe i dobrze przygotowane do podejmowania tematów społecznych. Zwrócił uwagę, że dysponują one wiedzą oddolną, opartą na codziennym kontakcie z pracownikami i rzeczywistością zakładów pracy – szczególnie w kontekście kwestii bezpieczeństwa, które są jednym z głównych tematów tego spotkania. Odnosząc się do wcześniejszej prezentacji profesora Pawła Szmitkowskiego, podkreślił znaczenie początkowych etapów działań oraz istotną rolę struktury społecznej i przedsiębiorstw. W jego ocenie to właśnie związki zawodowe mogą odegrać kluczową rolę w przygotowywaniu społeczeństwa do podejmowania wspólnych działań w tych obszarach.

„Tylko żebyśmy mogli to realizować, żebyśmy mogli w tym brać udział, to musi być przyzwolenie i chęć tej drugiej strony. Jako przedstawiciel Rady Dialogu Społecznego mogę powiedzieć, że w Polsce dialog społeczny odbywa się, i tak chyba być powinno, na trzech płaszczyznach, trzech poziomach. Czasem to jest trudne, ale lepiej lub gorzej dajemy sobie z tym radę. Na poziomie rządowym, na poziomie związków zawodowych i na poziomie pracodawców. Więc jeżeli jest chęć z tych trzech stron do prowadzenia dialogu społecznego, z czym w ostatnim czasie nie jest najlepiej, ale próbujemy sobie jakoś radzić, wtedy możemy wyciągać wnioski i wtedy możemy spowodować, aby ten nasz potencjał, potencjał związków zawodowych, czyli organizacji, które są bardzo blisko ludzi, bardzo blisko pracowników, mógł posłużyć do tego, aby to bezpieczeństwo rozwijać” – podkreślił.

Dodał, że w kontekście bezpieczeństwa, jako Polska jesteśmy krajem, który stanowi granicę Unii Europejskiej. W związku z tym, co się dzieje za wschodnią granicą Polski, jesteśmy bardzo zaangażowani w to bezpieczeństwo. Obecnie w Polsce zostaje wdrażana ustawa o ochronie ludności.

„No jest to początek drogi, ale myślę, że kierunek jest bardzo dobry i bardzo długo na to czekaliśmy, żeby taka ustawa powstała. Mam nadzieję i chciałbym, aby to wszystko, co zostało wcześniej powiedziane, zostało zrealizowane, czyli wspólna europejska współpraca w ramach bezpieczeństwa. My pewne działania podjęliśmy, pewne struktury mamy i ten system bezpieczeństwa w Polsce budujemy, który tak naprawdę będzie miał za zadanie też w jakiś sposób być barierą i granicą dla całej Unii Europejskiej. Tutaj, w ramach tego właśnie dialogu i w ramach tej polityki równości europejskiej dobrze by było, abyśmy wszyscy wspólnie, jako cała wspólnota europejska byli w to zaangażowani i pomagali w tym, aby te rozwiązania wdrażać w życie” – stwierdził.

Jego zdaniem, nawiązując do ustawy, która weszła i systemu, który mamy w Polsce, i który w dużej mierze opiera się na działalności społecznej, to są organizacje pozarządowe, które mają bardzo duży udział w zakresie bezpieczeństwa i ochrony ludności. Jako przykład podał Ochotnicze Straże Pożarne.

„Nie są to służby państwowe, nie są to służby nawet samorządowe, są to po prostu zorganizowane organizacje społeczne, które mają bardzo duży wpływ na bezpieczeństwo, więc z tego można czerpać i w taki sposób można organizować tę politykę bezpieczeństwa też w innych krajach, oczywiście w porozumieniu i wspólnie z całą Unią Europejską. Tutaj jeszcze jedna bardzo ważna uwaga, bo ja się bardzo cieszę, że rozmawiamy na temat dialogu społecznego i bardzo ciekawe, i dobre rzeczy zostały powiedziane w ramach tego dialogu społecznego, tylko dobrze by było, aby ten dialog, aby to, co zostało tutaj powiedziane było wdrażane w życie” – zauważył.

Nie zawsze tak się dzieje, a gdyby się działo, to bylibyśmy dużo dalej, niż jesteśmy w kwestii bezpieczeństwa, jak i ogólnie, jeżeli chodzi o społeczeństwo obywatelskie. Na zakończenie zaapelował o realizację dialogu społecznego w kontekście czy bezpieczeństwa, czy w każdym innym.

Rafał Woś rozpoczął przedstawienie Piotra Steca, zwracając uwagę na liczne akronimy widniejące przy jego nazwisku w programie wydarzenia – RDPP, NIW-CRSO. Jak zaznaczył, sam je zna, ale uczestnicy spotkania mogą nie być z nimi zaznajomieni, dlatego poprosił prelegenta, by wyjaśnił, czym zajmują się reprezentowane przez niego instytucje i jaką rolę odgrywają w realizacji potrzeb obywateli w ramach społeczeństwa obywatelskiego.

Zaczynając swoją wypowiedź Piotr Stec nawiązał do wypowiedzi prof. Pawła Szmitkowskiego i raportu Niinistö, podkreślając, że był to bardzo ważny raport, który odbił się szerokim echem na całym świecie.

„Postanowiliśmy, aby wyeksponować rolę społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, poprosiliśmy o taki załącznik do tego raportu, o opinię Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, która jest również już dostępna. Zachęcam państwa do zapoznania się z tym materiałem. To też jest takie pokazanie, w jak kluczowym punkcie jest społeczeństwo obywatelskie i organizacje pozarządowe w całym systemie budowania bezpieczeństwa i odporności. Rafał Woś prosił, żebym też wyjaśnił te bardzo zawiłe skróty. NIW-CRSO, czyli Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. To agencja rządowa, która w bardzo dużym skrócie ma wspierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, przekazywać środki na ten rozwój, budować dialog, wzmacniać społeczeństwo obywatelskie w Polsce. I mam nadzieję, że tę swoją funkcję jeszcze lepiej w tej chwili spełnia po zmianach, których dokonaliśmy w zakresie transparentności, przejrzystości procesów, ale też otwartości na komunikację z organizacjami pozarządowymi” – wyjaśniał.

Dodał, że w tym załączniku do raportu, o którym wspominał, jest kilka kluczowych wniosków, które są absolutnie konieczne, aby można było wzmacniać społeczeństwo. Jest tam kwestia budowania wspólnej sieci administracji publicznej, organizacji pozarządowych, wszystkich partnerów społecznych, oczywiście związki zawodowe również w to wchodzą, aby móc korzystać z tych zasobów w sytuacjach kryzysowych.

„To, o czym profesor Paweł Szmitkowski wspominał, że żyjemy w takim złożonym świecie, gdzie jest wielość kryzysów. Nazywam to multikryzysowym światem. To jest nasza rzeczywistość, ale nie wiem, czy państwa pocieszę, myślę, że chyba raczej zmartwię. Będziemy mieć tych kryzysów jeszcze więcej. Sytuacja będzie jeszcze gorsza, nie będzie lepiej, nie będziemy mieli wolnego teraz na jakiś czas, że będziemy mogli złapać oddech. Będzie tak, że tych kryzysów i sytuacji trudnych będzie jeszcze więcej i my wszyscy musimy się na nie bardzo dobrze, bardzo mocno przygotować” – zaznaczył.

Polska przeznacza duże nakłady finansowe – 4,7 proc. PKB – na obronność. Zdaniem Piotra Steca jesteśmy w absolutnie newralgicznym punkcie, jeżeli chodzi o kwestie obrony Europy.

„I właściwie cała wschodnia flanka ma największe wyzwania, moim zdaniem, w swojej ostatniej 80-letniej historii. Również tworzymy zasoby obywatelsko-społeczne i tutaj ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, program do niej, który już został wdrożony, jest bardzo ważnym punktem. Jak rozpoczynały się prace nad tą ustawą, to organizacje pozarządowe raczej były przewidziane w formie konsultacji tych dokumentów i bycia elementem takim uzupełniającym. Natomiast teraz na etapie, kiedy już mamy ten program gotowy, to organizacje są tam jednym z kluczowych partnerów do realizowania tych działań. Bardzo dużo pieniędzy również zostanie na to przewidziane, a wczoraj zostały podpisane pierwsze umowy między Urzędem Wojewódzkim Województwa Kujawsko-Pomorskiego a organizacjami pozarządowymi, właśnie w zakresie przygotowania do ochrony ludności i obrony cywilnej. Mamy nadzieję, że tych umów będzie podpisywanych więcej i będziemy budowali taki wielostopniowy, wielopoziomowy system odporności społecznej” – przekazał.

Wspomniał także o programie Moc Małych Społeczności, który ma budować odporność społeczną w organizacjach pozarządowych w małych miejscowościach, w średnich i małych miastach oraz na terenach wiejskich. Podkreślił, że pieniędzy jest ograniczona ilość i jeśli w całej Europie będziemy mieli mniej pieniędzy, mniej ludzi ze względu na kryzys demograficzny, to trzeba te zasoby wykorzystywać mądrze i sprawdzać, gdzie wymagają one uzupełnienia. Podał przykład z własnego doświadczenia dotyczący kryzysu związanego z powodzią.

„W ubiegłym roku w wielu miejscach Europy doświadczaliśmy powodzi. W Europie Środkowo-Wschodniej, jak też w Hiszpanii było bardzo wiele trudnych i kryzysowych sytuacji. Po raz pierwszy podjęliśmy decyzję, że przedstawiciele naszego ministerstwa jadą w teren, wchodzą do wojewódzkich sztabów zarządzania kryzysowego i będą niejako takimi spinaczami, punktami zbornymi dla organizacji pozarządowych, społeczeństwa obywatelskiego, właśnie ochotniczych straży pożarnych, harcerzy, wielu wolontariuszy i organizacji i będą pomagać w tym, aby w większym zakresie społeczeństwo mogło wziąć udział. Oczywiście wiele rzeczy się nie udało. Mieliśmy 9 ofiar śmiertelnych. A chwilę później była ogromna powódź i straszna tragedia naszych hiszpańskich przyjaciół. Tam zginęło 220 osób” – mówił.

Istotne jest, by budować takie rozwiązania, które będą pomagały wykorzystać zasoby, i kierować je tam, gdzie ich brakuje. Nie powinno być sytuacji, że w jednych miejscach jest tych zasobów za dużo, w innych za mało.

„Odbyliśmy wszystkie możliwe dyskusje w tym zakresie. Dialog jest ważny i potrzebny, ale dialog musi być potem podpisany i skonkretyzowany. Można rozmawiać ileś czasu, ale potem jest potrzebne działanie i konkretna realizacja i do tego zachęcam. Myślę, że w ramach ograniczenia różnego rodzaju wydatków, przesuwania na inne potrzeby, może być np. mniej konferencji i wyżywienia na tych konferencjach, ale będą bezpieczne społeczności lokalne, które wymagają tego, aby je wzmocnić, szczególnie te mniejsze, szczególnie te, którym tych zasobów brakuje” – zakończył.

Rafał Woś przypomniał, że wszyscy uczestnicy pierwszego panelu tworzą polityki z myślą o potrzebach obywateli – zarówno w Polsce, jak i za granicą – i mają w tym praktyczne doświadczenie. Poprosił każdego z prelegentów o wskazanie jednej, najistotniejszej trudności, która utrudnia im pracę nad politykami zorientowanymi na obywateli.

Jako pierwszy odpowiedzi udzielił Bartłomiej Mickiewicz, który zaznaczył że największą trudnością z perspektywy związku zawodowego jest prowadzenie faktycznego dialogu społecznego z organizacjami.

Sheena Keller wskazała dwie główne trudności: pierwszą jest utracone poczucie solidarności, które jako społeczeństwo musimy na nowo odnaleźć; drugą – coraz bardziej ograniczana przestrzeń dla społeczeństwa obywatelskiego, która wymaga skutecznego wsparcia i ochrony.

Rafał Woś poprosił profesora Pawła Szmitkowskiego o krótki komentarz i podsumowanie tego, co zostało powiedziane podczas debaty, a także o odniesienie się do tego w kontekście własnej perspektywy i prezentacji.

„To co zostało powiedziane przez wszystkich państwa jako praktyków, którzy zajmują się kwestią bezpieczeństwa w wymiarze ochrony ludności, w wymiarze takiego bezpieczeństwa społecznego, tylko potwierdza to, co w moim wystąpieniu też miało miejsce. Absolutnie kluczowym elementem zapewnienia bezpieczeństwa każdemu państwu i całej wspólnocie jest odpowiednie przygotowanie tkanki społecznej. Jeżeli w kontekście nawet najlepiej zorganizowanego systemu prawnego, organizacyjnego, najlepszego zabezpieczenia materiałowo-technicznego, olbrzymich pieniędzy, które hipotetycznie mogą być przeznaczone na obronność, nie będziemy mieli świadomości społecznej i chęci partycypowania w system bezpieczeństwa, czyli czynnego uczestniczenia w nim, samo przygotowanie się i pomocy, na ile to jest oczywiście możliwe, w zależności od naszych własnych umiejętności i możliwości, partycypowanie w funkcjonowanie tegoż systemu w sytuacji zagrożenia, to żaden najlepiej zorganizowany system nie będzie działał” – podsumował.

II panel – Dokument refleksyjny Krajowych Rad Społeczno-Gospodarczych w sprawie poprawy warunków życia i pracy w UE – przystępne cenowo i zrównoważone polityki mieszkaniowe oraz dobre warunki pracy

Rafał Woś poinformował uczestników, że ta część spotkania będzie poświęcona prezentacji i przyjęciu konkluzji Krajowej Rady Społeczno-Gospodarczej dotyczących dokumentu refleksyjnego Krajowych Rad Społeczno-Gospodarczych pt. „Poprawa warunków życia i pracy w UE: przystępne cenowo i zrównoważone polityki mieszkaniowe oraz dobre warunki pracy”. W programie przewidziano wystąpienia dwóch prelegentów: Massimo Giuntoliego z Włoskiej Rady Ekonomii i Pracy, który omówi kwestie warunków pracy, urbanistyki, ergonomii i bezpieczeństwa we Włoszech, oraz Justyny Kaliny Ochendzan, posiadającej ponad 20-letnie doświadczenie w działalności obywatelskiej w Polsce.

Jako pierwszy głos zabrał Massimo Giuntoli (Włoska Rada Ekonomii i Pracy) dziękując, że może więcej powiedzieć na temat konkluzji, które będą przyjęte przez Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny oraz Radę Ekonomiczno-Społeczną.

„Włoska organizacja CNEL, którą reprezentuję ma za sobą trudny czas, natomiast przewodniczący Renato Brunetta odgrywa istotną rolę, jeśli chodzi o ochronę warunków pracy w Europie. Jest to kluczowe dla możliwości postępu gospodarczo-społecznego. W Europie ochrona pracy i ochrona społeczna nie są już czymś, co możemy traktować jako pewnik. Dziś dostrzegamy bardzo istotne wyzwania, dlatego priorytet obecnej Komisji musi skupiać się nad konkurencyjnością Unii Europejskiej. Żeby wzmacniać odporność Unii Europejskiej nie wystarczy skupiać się tylko na wzroście gospodarczym. Musimy wspólnie promować odpowiednią politykę społeczno-gospodarczą oraz zrównoważony rozwój we wszystkich politykach Unii Europejskiej” – mówił.

Poruszył także problem dotyczący mieszkalnictwa, które stało się teraz priorytetem polityczno-społeczno-gospodarczym dla UE. Pomiędzy rokiem 2010 a 2023 ceny za mieszkania wzrosły w niektórych przypadkach nawet o kilkadziesiąt procent; uśredniony wzrost cen w całej Unii wynosi 36 proc.

„Po pierwsze mamy palący problem jeśli chodzi o finansowanie. UE musi w związku z tym inwestować odpowiednie środki we wzmacnianie sektora mieszkalnictwa. Dlatego też chciałbym tutaj zwrócić uwagę na dwa możliwe rozwiązania. Po pierwsze z punktu widzenia finansowania potrzebujemy takich sposobów, które będą pobudzać długofalowe finansowanie publiczne na przystępne cenowo mieszkalnictwo, które będzie też zrównoważone. To wymaga odpowiednich ram prawnych. Bardzo istotne są także inwestycje prywatne” – zaznaczył.

Mówił również o problemie dotyczącym nowych warunków panujących na rynku zatrudnienia, które wymagają wspólnych skoordynowanych działań pomiędzy pracodawcami, rządami a partnerami społecznymi. Skoordynowane działania, które można tu podjąć obejmują m.in. przystosowanie się do zmian, czyli wysokiej jakości szkolenia, zwłaszcza jeśli chodzi też o umiejętności cyfrowe, które są potrzebne na rynku. Kolejną istotną sprawą są włączające systemy, czyli coś, czego potrzebujemy, aby promować wysokiej jakości stanowiska pracy, oferować sprawiedliwe płace, minimalny przychód oraz narzędzia na rzecz ponownego włączenia na rynek pracy. Kolejnym działaniem jest zwiększanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, aby gwarantować też tzw. prawo do bycia offline, które jest bardzo istotne, aby przeciwdziałać chociażby chorobom zawodowym. Ważna jest także kwestia ryzyk związanych ze sztuczną inteligencją, która może nieść ze sobą konkretne zagrożenia – może np. dojść do nadmiernej automatyzacji oraz utraty umiejętności.

„Jestem przekonany, że dialog społeczny to jeden z fundamentalnych narzędzi, aby zapewnić sprawiedliwe płace oraz dobre warunki pracy. Należy ten dialog wzmacniać. On musi być coraz bardziej skuteczny. Ważne jest aby zadbać o miasta, tak aby w nich tworzyć odpowiednie warunki, w tym jeśli chodzi o mieszkalnictwo oraz rozwój obywateli. Potrzebujemy odpowiednich modeli miejskich, które nie będą monocentryczne. Musimy zmieniać przestrzeń miejską w taki sposób, aby ona była bardziej włączająca dla obywateli. Pandemia Covid-19 przerwała bardzo wiele procesów, w tym jeśli chodzi o planowanie rozbudowy miast. Dlatego potrzebujemy odpowiednich działań i w związku z tym nasza organizacja podkreśla, że musimy mieć konkretne działania skierowane dla tych obszarów wewnątrz miast” – podkreślał.

Mówiąc o dbaniu o BHP przypomniał zebranym katastrofę górniczą w Marcinelle w 1956 roku, podczas której zginęło 262 górników, w tym 136 obcokrajowców, w tym 8 Polaków. Poinformował, że jego organizacja – CNEL proponuje ustanowienie 8 sierpnia Europejskim Dniem Pamięci Ofiar Pracy oraz Ochrony Godności Pracownika.

„Podsumowując, chciałbym powiedzieć, że w dzisiejszych trudnych czasach musimy pozostać zjednoczeni i starać się rozwiązywać konflikty, jeżeli chodzi o poprawę warunków pracy i równowagi praca – dom” – powiedział kończąc swoją wypowiedź.

Justyna Ochędzan w swojej prezentacji omówiła kluczowe zagadnienia zawarte w dokumencie refleksyjnym Krajowych Rad Społeczno-Gospodarczych. Podziękowała wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tego dokumentu, a w szczególności Dawidowi Beckerowi, współautorowi. Wyraziła nadzieję, że jego treść zostanie zatwierdzona przez uczestników spotkania.

„Kim tak naprawdę jestem? Jestem członkinią EKES-u, ale również jestem członkinią Rady Pożytku Publicznego. To jest troszkę coś innego niż w innych krajach. Nie jesteśmy partnerem społecznym, jesteśmy organizacją, która reprezentuje inne NGO-sy. Moje stowarzyszenie WRZOS jest tutaj przedstawicielem NGO-sów. Nasi członkowie to ponad dwa tysiące różnych podmiotów z różnych regionów. Na czym polega nasze opracowanie i jakie są najważniejsze aspekty? Porusza ono dwa zagadnienia” – mówiła.

Jako pierwsze wymieniła przystępne, cenowo zrównoważone polityki, jeśli chodzi o mieszkalnictwo. Zgodziła się z przedmówcą, że jest to niesłychanie trudny temat, a mieszkania muszą być przystępne dla wszystkich obywateli, aby móc budować bezpieczną, stabilną przyszłość.

„Na pierwszym etapie prac mieliśmy taką wewnętrzną dyskusję w ramach rady na temat tego, jakie tematy powinny być tematami wiodącymi. Wybraliśmy właśnie mieszkalnictwo jako najbardziej palącą sprawę dla naszych społeczeństw. Więc wszyscy zgadzamy się, że potrzebujemy średniookresowego wsparcia, ale także długofalowego wsparcia mieszkalnictwa i strategii w tym zakresie na poziomie UE. Nie tylko na poziomie poszczególnych państw członkowskich. Wiemy bowiem, że jest to w gestii państw członkowskich, nie tylko UE. Natomiast prowadząc rozmowę na temat potrzeb społecznych musimy skupiać się na współpracy pomiędzy poszczególnymi państwami. Wszyscy rozumiemy, że w tej dziedzinie kluczowe są inwestycje” – zaznaczyła.

Podkreśliła, że kluczowe znaczenie mają inwestycje – szczególnie te związane z efektywnością energetyczną, o której nie można zapominać w kontekście rozwoju mieszkalnictwa. Zwróciła uwagę, że w niektórych państwach członkowskich istnieje problem ubóstwa energetycznego, dlatego aspekt ten powinien być integralną częścią planowania inwestycji mieszkaniowych.

„Zasada niezostawiania nikogo w tyle jest bardzo istotna. Zwłaszcza kiedy mówimy o grupach podatnych, narażonych, na przykład osoby młode, trzeba pamiętać też o osobach starszych oraz rodzinach o niskich przychodach. Zasada niezostawiania nikogo w tyle, zasada niepomijania nikogo powinna przyświecać wszystkim naszym dyskusjom i jest to podkreślone w naszym opracowaniu. Musimy się skupiać na tych grupach narażonych” – zaakcentowała.

Mówiła także o partnerstwie prywatno-publiczno-społecznym. W jej opinii tego rodzaju partnerstwa są istotne zawsze, kiedy mówimy o reformach i inwestycjach.

„Jeśli chodzi o warunki pracy, to tutaj też wskazujemy na kilka zagadnień. Po pierwsze wszyscy zdajemy sobie sprawę, że mamy niedobory kadrowe na rynku pracy, stąd tak ważne jest przebranżawianie oraz szkolenia, w tym szkolenia jeśli chodzi o nabywanie umiejętności cyfrowych. Dotyczy to również etycznego korzystania ze sztucznej inteligencji, dlatego że sztuczna inteligencja powinna skupić się na człowieku, w każdym przypadku jej użycia. I jest to o tyle istotna dyskusja, że mówimy tutaj o zmianach na rynku pracy, w końcu technologia nie może zastąpić człowieka, ona ma nas wspierać. Jeśli chodzi o warunki pracy, kolejna ważna rzecz to przygotowanie adekwatnych polityk oświatowych, dotyczy to również szkoleń zawodowych. One powinny skupiać się na tym, czego potrzebuje rynek pracy, uwzględniając niedobory kadrowe. Często te niedobory wynikają z tego, że mamy po prostu rozdźwięk między politykami oświatowymi a realnymi warunkami na rynku pracy i tego chcemy unikać” – wskazała.

Poinformowała, że w opracowaniu wspomniano także o poprawie dobrostanu psychicznego i przeciwdziałaniu chorobom zawodowym, a także szanowaniu prawa do bycia offline, co jest bardzo ważne w dzisiejszych czasach.

„Dziś dużo mówi się o tym prawie do bycia offline, jest to jedna z nowych inicjatyw, która jest ważna dla pracowników, ale nie tylko, bo na różnych etapach życia powinniśmy mieć to prawo. I oczywiście musimy pamiętać o równym traktowaniu oraz polityce niedyskryminacji w miejscu pracy, dlatego że jest to także związane z wartościami demokratycznymi, które są niezmiernie ważne w Unii Europejskiej. Wiem, że pojawiły się komentarze ze strony rady bułgarskiej i luksemburskiej, ale mam nadzieję, że dzisiaj uda nam się zatwierdzić ten dokument i mam nadzieję, że państwo będą go także promować w swoich państwach członkowskich, a także w instytucjach europejskich. Dlatego, że moim zdaniem bardzo ważne jest, żebyśmy my jako zgromadzenie wielu różnych rad mieli zgodę co do tych bardzo ważnych tematów, takich jak mieszkalnictwo oraz polityka zatrudnienia” – zakończyła.

W części dotyczącej dyskusji dotyczącej poprawek przesłanych przez delegację bułgarską i luksemburską głos zabrała Zornitsa Roussinova, przewodniczący Rady Ekonomiczno-Społecznej w Bułgarii. Przypomniała, jak trudne i czasochłonne było poprzednie otwarcie paktu oraz towarzyszące mu dwuletnie dyskusje. Zasugerowała, że bardziej sensowne byłoby odniesienie się do szerszego zakresu polityk objętych paktem, a nie tylko do jego zapisów dotyczących długu i deficytu. Jak zaznaczyła, zgłoszone propozycje mają na celu zrównoważenie opinii różnych grup reprezentowanych w krajowych radach. Podkreśliła również znaczenie współpracy w obszarach pogłębiających nierówności w Europie, wskazując, że kwestia mieszkalnictwa powinna zyskać priorytet w programach politycznych – nie tylko ze względu na rosnące nierówności społeczne, lecz także z uwagi na jej kluczowe znaczenie dla spójności społecznej na poziomie europejskim.

Oliver Röpke, Prezydent Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, podziękował wszystkim za prace nad dokumentem. Przekazał, że odnotował uwagi ze strony belgijskiej, które jak w roku poprzednim dotyczyły kompetencji. Zadał pytanie dotyczące poprawek przekazanych po upływie wyznaczonego terminu – czy wobec braku dalszych głosów w dyskusji można uznać milczenie uczestników za zgodę i zatwierdzenie dokumentu w obecnym kształcie.

Javier Ferrer Dufol wiceprzewodniczący Rady Ekonomiczno-Społecznej w Hiszpanii, podkreślił że hiszpańska rada bardzo aktywnie uczestniczyła w opracowaniu tego dokumentu roboczego, i bardzo dziękuje za dokument, który został zaprezentowany.

„Chciałbym podkreślić, że dialog społeczny jest nie tylko bardzo ważny we wszystkich naszych krajach po to, żeby naprawdę móc iść dalej i żeby poprawiać warunki życia i warunki pracy w całej Unii Europejskiej, ale też odgrywa bardzo istotną rolę w naszej radzie. Jeżeli chodzi o Hiszpanię, to myśmy tutaj zatwierdzili taki nasz raport roczny, który mówi o całej sytuacji ekonomicznej i społecznej, i który w bardzo konkretny sposób mówi o kwestiach społecznych, ekonomicznych. Tutaj stoją przed nami bardzo poważne wyzwania, które są związane z całą Unią Europejską. I ten raport jest dostępny online” – mówił.

Dodał, że w sumie są trzy raporty: pierwszy dotyczy cyfryzacji gospodarki z 2021 roku, raport dotyczący pracy i spraw społecznych z 2022 roku i dotyczący szkoleń z 2023 roku. Na zakończenie poinformował, że obecnie są w trakcie rozmów na temat migracji.

W trakcie dyskusji jeden z uczestników zwrócił uwagę na użycie w raporcie sformułowania „przedstawiciele pracowników” zamiast „związki zawodowe”, co – jak podkreślono – budzi wątpliwości i wydaje się nieprecyzyjne.

Odpowiedzi udzielił przedstawiciel luksemburskiej rady. W części krajów układy zbiorowe pracy zawierane są wyłącznie ze związkami zawodowymi, natomiast w innych dopuszcza się możliwość negocjowania i podpisywania takich porozumień także przez delegacje pracowników lub rady pracownicze – niezależnie od ich przynależności związkowej. Aby uwzględnić te różnice prawne i organizacyjne, tekst raportu został odpowiednio dostosowany.

Przedstawiciel portugalskiej rady zgodził się, że warto wziąć pod uwagę fakt, iż istnieją pewne różnice w poszczególnych krajach Europy. I warto odnieść się też do innych form reprezentacji pracowników niż tylko związki zawodowe.

Przedstawiciel austriackiej rady zasugerował, aby dodać po „innych gremiach reprezentujących pracowników”, sformułowanie „tam, gdzie ma to zastosowanie”. W jego opinii odzwierciedla to różnorodność tradycji w poszczególnych krajach.

Była to ostatnia poprawka, po której zebrani przyjęli konkluzję.

Na zakończenie panelu II ustalono także, że doroczne posiedzenie w przyszłym roku odbędzie się w Dublinie, w Irlandii.

III panel – Współpraca poszczególnych Krajowych Rad Społeczno-Gospodarczych z Europejskim Komitetem Społeczno-Ekonomicznym.

Na wstępie Oliver Röpke, Prezydent Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, podziękował krajowym radom za wkład w przygotowanie tegorocznego dokumentu refleksyjnego oraz zaangażowanie w organizację szeregu międzynarodowych wydarzeń. Wspomniał m.in. o udziale w czerwcowym posiedzeniu rady w Grecji, które połączono z publicznymi konsultacjami na temat mieszkalnictwa i młodzieży. Jak podkreślił, była to wartościowa debata z aktywnym udziałem młodych ludzi.

Przypomniał, że mieszkalnictwo to jeden z kluczowych tematów dla EKES-u, który od lat zajmuje się tą problematyką. Zaznaczył również, że po nawiązaniu współpracy z francuską radą, do współpracy w zakresie polityki młodzieżowej dołączyła także włoska rada CNEL, która wykazuje zainteresowanie wdrożeniem specjalnego „testu młodzieżowego” dotyczącego opinii młodych ludzi.

W dalszej części wystąpienia odniósł się do innych inicjatyw z udziałem krajowych rad, w tym do wydarzenia w Rzymie poświęconego sztucznej inteligencji, organizowanego we współpracy z CNEL i siedmioma innymi radami, a także do francuskiego szczytu na ten sam temat z lutego br. Zwrócił uwagę na inicjatywę „Erasmus dla społeczeństw obywatelskich”, zapoczątkowaną przez francuską radę w maju 2023 r., a kontynuowaną we Włoszech i w Grecji – jako przykład cennego projektu służącego wymianie doświadczeń i poszerzaniu wiedzy o wspólnych wyzwaniach.

Podkreślił także znaczenie zaangażowania EKES w proces Europejskiego Semestru oraz potrzebę wzmocnienia współpracy między radami. Zaproponował m.in. powołanie osoby odpowiedzialnej za wymianę informacji między krajowymi instytucjami doradczymi. Jego zdaniem działania te sprawiają, że EKES staje się coraz bardziej widoczny.

Na zakończenie nawiązał do niedawnej wizyty w Stambule, gdzie rozmawiał z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego. Podkreślił, że mimo iż Turcja jest dziś daleka od członkostwa w UE, nie należy zamykać jej europejskiej perspektywy. Jak zauważył, jej utrata grozi zniszczeniem resztek przestrzeni obywatelskiej. Wyraził uznanie dla odważnych aktywistów, którzy wciąż bronią tej przestrzeni w trudnych warunkach.

Jako kolejna głos zabrała Violetta Jelić, przewodnicząca grupy ad hoc ds. europejskiej inicjatywy obywatelskiej EKES.

„Czy kiedykolwiek słyszeliście o Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej? Czy w ogóle jakąś podpisaliście? Pewnie słyszeliście. A czy kiedykolwiek mieliście do czynienia z takimi tematami związanymi z obywatelami europejskimi w waszej organizacji? Ja nie pytam członków EKES, pytam tych spoza Brukseli. No dobrze, ogólna odpowiedź nie brzmi – nie. Dlatego dzisiaj jestem tutaj jako przewodnicząca grupy ad hoc EKES zajmującej się właśnie takimi inicjatywami, inicjatywami obywatelskimi. I to jest unikalne narzędzie partycypacyjnej demokracji, które może zaangażować również wasze rady”- mówiła.

Wyjaśniła, że Europejska Inicjatywa Obywatelska to drugi – po wyborach – najczęściej wykorzystywany instrument demokracji bezpośredniej w Unii Europejskiej. Wprowadzona na mocy art. 11 Traktatu z Lizbony, funkcjonuje od 2012 roku i umożliwia obywatelom UE zebranie co najmniej miliona podpisów z minimum siedmiu krajów członkowskich. Po spełnieniu tych warunków mogą oni formalnie zwrócić się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o przygotowanie projektu aktu prawnego. Inicjatywy mają roczny okres na zebranie podpisów.

Podsumowując trzynaście lat istnienia Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej podkreśliła, że w tym czasie zarejestrowano 119 inicjatyw, w ramach których zebrano około 20 milionów podpisów od obywateli Unii Europejskiej. Z tych 119 inicjatyw 11 zostało do tej pory zweryfikowanych jako ważne, czyli udało się zebrać ponad milion podpisów, i osiągnęły one niezbędny próg w siedmiu różnych krajach. Komisja Europejska w tym momencie weryfikuje ostatnie z takich inicjatyw. Jedna dotyczy polityki spójności. Dodała, że są też potencjalnie dwa ważne projekty, które w tym momencie jeszcze są badane przez państwa członkowskie. Jednym z nich jest „My Voice, My Choice” oraz dotyczący praktyk konwersji w Unii Europejskiej.

W dalszej części wystąpienia przedstawiła 11 Europejskich Inicjatyw Obywatelskich, które zebrały wymaganą liczbę podpisów, i są to: „Right2Water”, „Jeden z nas”, „Stop wiwisekcji”, „Zakaz stosowania glifosatu”, „Minority SafePack”, „Koniec epoki klatkowej”, „Ratujmy pszczoły i rolników!”, „Nie dla obcinania płetw rekinom i handlu nimi”, „Za kosmetykami bez okrucieństwa wobec zwierząt”, „Europa wolna od futer” i „Polityka spójności na rzecz równości między regionami”. Przedstawiła także inicjatywy, co do których w tym momencie prowadzone jest postępowanie, i w ich ramach są aktywnie zbierane podpisy wśród obywateli Unii Europejskiej. Wśród nich jest inicjatywa dotycząca mieszkalnictwa „HouseEurope!”, która chce stworzyć zachęty, dzięki którym renowacja i przekształcenie istniejących budynków staną się powszechnym zwyczajem.

„Chciałabym w tym miejscu podkreślić, że Europejska Inicjatywa Obywatelska to jest taki instrument, który wprowadza do głównego obiegu tematy ważne dla obywateli. I w związku z tym nawet jeśli dana inicjatywa nie da rady zebrać wymaganej liczby podpisów i nie będzie uznana oficjalnie za ważną, i tak może odnieść swój skutek” – podkreśliła.

Wszystkie inicjatywy coś łączy – są ważne dla obywateli, dochodzą do wniosku, że chcą rozpocząć europejską kampanię i szukać wsparcia w innych krajach. Tematy te są często ważne dla społeczeństwa, dla gospodarki i w związku z tym jest to tematyka, którą zajmuje się EKES oraz poszczególne krajowe rady.

„Myślę, że warto mieć na uwadze co się dzieje i zobaczyć jaki wkład każdy z nas może wnieść. Pamiętajmy, że każdy może sam taką inicjatywę uruchomić. Zdarza się, że niewiele brakuje do przekroczenia tej magicznej granicy miliona głosów. Dlatego naprawdę warto się wypowiadać i zapoznawać się z tymi inicjatywami, które są ważne dla obywateli w Unii Europejskiej. Chciałabym też podziękować przy okazji osobie, która bardzo mnie tu wspiera, m.in. z prezentacją. Sekretariat EKES-u naprawdę wykonuje wspaniałą pracę i nawet dzisiaj zmienia dla mnie slajdy” – zaznaczyła.

EKES odgrywa i odgrywał aktywną rolę w rozwijaniu i promowaniu Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej od samego początku. Komitet powołał nawet grupę ad hoc poświęconą Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej.

„Odbywamy spotkania, są możliwości networkingu. Od 2012 roku nasza grupa organizuje dzień poświęcony Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej. To jest bardzo szeroko komentowane wydarzenie, na którym pojawia się dużo osób i podczas, którego można wymieniać się dobrymi praktykami. Ostatnie dwie edycje tej konferencji odbywały się przy okazji Tygodnia Społeczeństwa Obywatelskiego i to jest świetny sposób na promowanie tej pracy. Zapraszamy organizatorów tych inicjatyw na sesje plenarne naszej grupy oraz na inne spotkania tak, abyśmy mogli prowadzić rozmowy dotyczące poszczególnych inicjatyw. W zeszłym roku nasza grupa ad hoc po raz pierwszy odbyła spotkanie i debatę z lokalnymi interesariuszami poza Brukselą. Jej celem było to, aby zwiększać świadomość na temat tego instrumentu w terenie. Zachęcamy członków przy okazji do tego, aby organizować takie spotkania też w innych państwach członkowskich. W ramach naszego partnerstwa możemy oferować nasze przestrzenie, nasze pomieszczenia na różne rodzaje spotkań czy też warsztatów, które mogą być potrzebne dla osób inicjujących Europejską Inicjatywę Obywatelską. Ponadto wydajemy, publikujemy dokumenty i opiniujemy przedkładane inicjatywy. W ten sposób też, służymy opinią jeżeli poprosi nas o to Komisja Europejska, jeżeli ta inicjatywa wiąże się tematycznie z działalnością EKES-u. Ponadto członkowie biorą udział w publicznych wysłuchaniach w Parlamencie Europejskim, kiedy prezentowane są inicjatywy i prezentujemy nasze stanowisko” – mówiła.

Komitet regularnie przekazuje informacje na temat inicjatyw obywatelskich na swojej stronie internetowej oraz na kanałach mediów społecznościowych, w tym na oficjalnej grupie facebookowej. Publikuje także newslettery, które są skierowane do różnych grup. EKES jest ponadto członkiem komisji, która zajmuje się komunikacją na temat Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej. Ostatnio publikacja EKES-u dot. Europejskie Inicjatywy Obywatelskiej pochodzi z roku 2023 i była to broszura dotycząca europejskiego paszportu demokracji. Publikacja dostępna jest w 24 wersjach językowych, a jeśli chodzi o wersję online, to zaktualizowany paszport dostępny jest w 13 językach.

„Czy chcieliby państwo może jakoś się zaangażować w nasze działania związane z Europejską Inicjatywą Obywatelską, a jeśli tak, to jak mogliby państwo wnieść swój wkład i jak możemy połączyć nasze siły. Jest tutaj kilka pomysłów, między innymi tworzenie takiej sieci osób kontaktowych odpowiedzialnych za Europejską Inicjatywę Obywatelską. Mając taką sieć osób kontaktowych łatwiej byłoby wymieniać się informacjami chociażby na temat organizacji różnych wydarzeń. Dalej taka sieć pomogłaby dzielić się z nam informacjami poprzez e-mail, nie tylko za pośrednictwem newsletterów, jak to się dzieje teraz. Zwłaszcza jeśli chodzi o rejestrowanie nowych inicjatyw i zatwierdzanie tych, które spełniły warunki. Możemy też przekazywać nasze informacje jeśli chodzi o opiniowanie przez Komisję Europejską poszczególnych inicjatyw. Ważne oczywiście są też krajowe rady gospodarczo-społeczne i przydałyby się tutaj też odpowiednie adresy, tak aby można było pozostać w kontakcie. Chcemy też wiedzieć jakie praktyczne wsparcie jest państwu potrzebne, bo możemy organizować oraz współorganizować debaty na temat różnych inicjatyw w poszczególnych państwach członkowskich. Możemy też partycypować w dużych debatach i wspólnie omawiać inicjatywy również przy współudziale organizatora danej inicjatywy. Pamiętajmy, chciałabym przy okazji zauważyć, że mamy zasadę neutralności. I właśnie na tym polega zasada działania EKES-u, że my partycypujemy w takich debatach na temat inicjatyw, ale za każdym razem dokonujemy indywidualnej oceny” – zachęcała do zaangażowania.

Jako kolejny swoją prezentację przedstawił Pierluigi Brombo, kierownik Działu Prognoz, Studiów i Ocen Politycznych EKES.

Prelegent rozpoczął swoje wystąpienie od zaznaczenia, że ma nadzieję przekazać wartościowe informacje na temat prognozowania strategicznego i roli, jaką to narzędzie może odegrać w przyszłości. Podkreślił, że ważne jest właściwe zrozumienie pojęcia foresight – czyli prognozowania strategicznego – oraz sprecyzowanie, czym ono nie jest. Jak zaznaczył, nie należy utożsamiać go z wróżeniem z kryształowej kuli ani z intuicyjnymi przewidywaniami przyszłości. Foresight to również coś innego niż klasyczne prognozowanie, polegające wyłącznie na ekstrapolacji trendów na podstawie danych historycznych.

Jako przykład ograniczeń takich prognoz podał ceny energii, które do 2022 roku rozwijały się w sposób względnie przewidywalny i linearny. Sytuację diametralnie zmienił wybuch wojny w Ukrainie, co spowodowało nagły i nieprzewidywalny wzrost cen. Tego rodzaju zjawiska – jego zdaniem – pokazują, że prognozowanie strategiczne nie może ograniczać się do analizowania przeszłości. Kluczowe jest uwzględnianie możliwych zmian, nieciągłości i przełomów, które mogą zakłócić dotychczasowe trendy. Dlatego foresight to nie tylko planowanie wieloletnie, ale także narzędzie pozwalające przygotować się na różne scenariusze i lepiej zrozumieć, jak zmienne i niepewne może być jutro.

„Prognoza strategiczna, foresight, to jest proces analityczny, multidyscyplinarny, polegający na tym, że eksplorujemy to, co mogłoby wydarzyć się w przyszłości. Po to, aby do tego się przygotować, ale też po to, aby tę przyszłość świadomie kształtować. Nie wystarczy się przygotowywać, ale trzeba też próbować współkształtować przyszłość, która się przed nami rysuje. Strategiczna prognoza ma wiele narzędzi. Są tutaj narzędzia do zidentyfikowania zmiany bieżącej, na przykład analiza trendów. Dalej mamy narzędzia, które pozwalają nam zrozumieć zmiany, na przykład Delphi, na przykład Futures Wheel. Mamy też narzędzia, które pozwalają nam wpłynąć na zmianę, ukształtować przyszłość. Na przykład wspomnę tutaj Visioning. To jest takie ćwiczenie wizjonerskie, które wykonujemy wspólnie z młodzieżą w EKES-ie” – zaznaczył.

Odniósł się także do wykorzystania scenariuszy w prognozowaniu strategicznym. Wyjaśnił, że warto spojrzeć na to narzędzie jak na harmonogram, na którym – obok przeszłości i teraźniejszości – pojawiają się możliwe warianty przyszłości. Wśród tych scenariuszy można wyróżnić zarówno te bardziej prawdopodobne, jak i preferowane, czyli takie, które są pożądane – niekoniecznie najbardziej realistyczne, ale odpowiadające naszym aspiracjom.

Jak zaznaczył, właśnie taki scenariusz stanowi przydatne narzędzie, ponieważ pozwala nie tylko identyfikować potencjalne zagrożenia, lecz także szanse. Działa również jako test – umożliwia sprawdzenie założeń i ocenę ich trafności. Zaznaczył przy tym, że choć narzędzia są ważne, to nie one są najistotniejsze w całym procesie foresight’u.

„To, co dla mnie się liczy, to tak naprawdę wspólna inteligencja interesariuszy, czyli to są te osoby, które są w terenie, które są blisko obywateli. I to oni są takimi antenami, które wyczuwają zmiany, wyczuwają jakiś słaby sygnał, osłabienie sygnału. Kolejny ważny aspekt, który chciałbym tutaj podkreślić, to to, że właśnie dzięki temu foresight’owi jesteśmy w stanie eksplorować, zbadać dany obszar polityki oraz jej ekosystem w perspektywie 360 stopni. Kiedy myślę o jakimś organie, który mógłby zgłębić i zbadać taki obszar polityki, to jesteście wy. To jest właśnie Rada Społeczno-Gospodarcza, bo to wy jesteście bliscy obywatelom. Wy możecie wyczuć te słabsze sygnały i macie taką zdolność pracy właśnie w tym ekosystemie. Tak że wy odgrywacie tutaj ważną rolę, również w waszych państwach członkowskich” – podkreślił.

Ostatnie globalne kryzysy, takie jak pandemia, wojna w Ukrainie czy ekstremalne zjawiska klimatyczne, unaoczniły brak wystarczającego przygotowania Unii Europejskiej na zdarzenia zakłócające jej funkcjonowanie. W tym kontekście kluczowego znaczenia nabierają megatrendy, takie jak spadek konkurencyjności Europy względem Stanów Zjednoczonych i Chin, nasilające się procesy migracyjne oraz zjawisko zimy demograficznej.

W odpowiedzi na te wyzwania instytucje unijne podejmują działania mające na celu głębsze zintegrowanie prognozowania strategicznego foresight z cyklem politycznym UE. Chodzi o zwiększenie odporności i przygotowania Wspólnoty na przyszłe zagrożenia w rzeczywistości, którą coraz częściej określa się mianem „świata permanentnego kryzysu”.

W tym celu wdrożono konkretne narzędzia. Jednym z nich jest coroczny Strategic Foresight Report, publikowany przez Komisję Europejską – z wyjątkiem minionego roku – a kolejna edycja ma ukazać się we wrześniu 2025 r. Kolejnym elementem jest utworzona przy Radzie UE sieć ministrów ds. przyszłości, obejmująca przedstawicieli wszystkich 27 państw członkowskich, reprezentujących różne obszary tematyczne. Ponadto nowa Komisja Europejska planuje wyznaczyć specjalnego komisarza odpowiedzialnego wyłącznie za foresight i przygotowanie strategiczne.

Obecnie już sześciu komisarzy UE odpowiada za przygotowanie w swoich dziedzinach – od demografii i zdrowia, przez bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe, po klimat. Do dyspozycji są także istotne raporty, takie jak raport Draghiego o konkurencyjności czy analizy dotyczące jednolitego rynku i systemów przygotowawczych.

Wspomniał także o ESPAS – sieci, która tworzy doroczne raporty i organizuje doroczne konferencje i publikuje raport globalnych trendów co pięć lat, który właśnie jest przedkładany nowej komisji, nowym członkom parlamentu, by ostrzec ich przed przyszłymi wyzwaniami.

Mówił także o działaniach w zakresie foresight EKES-u.

„ Pierwsze życzenie, jakie mamy w kontekście naszej działalności, to tak naprawdę sprawienie, by właśnie ta prognoza Unii Europejskiej była bardziej partycypacyjna, bo prognoza jest wykonywana przy pomocy narzędzi, ale przez ludzi, którzy są w terenie. I robimy to dzięki naszym członkom, których jedna trzecia przeszła przez tego typu szkolenia. I również dzięki naszym sieciom, państwo też są częścią naszych sieci” – mówił.

Istotną rolę odgrywają także sieci współpracy, w tym grupa łącznikowa EKES, której członkowie współpracują z przewodniczącymi siedmiu tematycznych sekcji Komitetu. Taki układ ma zapewnić, by przygotowywane raporty – mające charakter horyzontalny – uwzględniały szerokie spektrum opinii i specjalizacji. Sekcje te organizują obecnie tematyczne wysłuchania i debaty, których efektem są opinie wybiegające w przyszłość.

W ostatnim czasie EKES opublikował trzy takie dokumenty: dotyczący Europejskiego Zielonego Ładu i Społecznego Ładu, raport poświęcony sprawiedliwej transformacji ustawodawczej oraz opinię na temat wykorzystania sztucznej inteligencji w służbie pracowników. Zwrócił uwagę, że tworzenie tego typu dokumentów wymaga odpowiednich narzędzi, procesów i metodologii, które umożliwią przygotowanie możliwie najlepszych rekomendacji na przyszłość.

 

DYSKUSJA

Michał Braun, współprzewodniczący Rady Działalności Pożytku Publicznego, zwrócił się z pytaniem do Violetty Jelić w sprawie inicjatyw obywatelskich. Wskazał, że według jej wypowiedzi jedenaście z nich zakończyło się sukcesem. Zapytał, w jaki sposób te inicjatywy realnie wpływają na prawo unijne, decyzje Komisji Europejskiej oraz kształtowanie budżetu UE. Zwrócił też uwagę, że choć na stronie internetowej publikowane są odpowiedzi Komisji, to trudno ocenić rzeczywisty wpływ danej inicjatywy na procesy decyzyjne i legislacyjne.

David Xuereb, przewodniczący Rady Ekonomiczno-Społecznej z Malty, wyraził zainteresowanie wypowiedzią Pierluigi Brombo oraz podkreślił, że temat prognozowania strategicznego foresight’u od dłuższego czasu stanowi ważny obszar działań na Malcie. Jak wyjaśnił, w kraju tym prowadzono intensywne starania mające na celu wdrożenie tego podejścia, a rząd ostatecznie zdecydował się na jego uruchomienie. Od sześciu miesięcy maltańska rada pracuje z narzędziami foresight’owymi, przygotowując dokument wizji, który ma być gotowy we wrześniu. Obejmie on nie tylko dorosłych, ale również dzieci – co, jak zaznaczył, jest istotne, ponieważ przyszłości nie można planować bez udziału młodszych pokoleń. W jego ocenie strategiczne planowanie, oparte na jasno określonych celach i wskaźnikach (KPI), pozwala unikać rozproszenia przez bieżące obowiązki i skupić się na długofalowej wizji – kraju marzeń. Zwrócił uwagę, że korzystanie z narzędzi, o których mówił Pierluigi Brombo, może być kluczowe dla skuteczności działań. Podkreślił też potrzebę współpracy krajowych rad nad wspólnym europejskim dokumentem foresight’owym, wzorowanym np. na raporcie przygotowanym przez Mario Draghiego. Na zakończenie zaznaczył, że Malta wdrożyła już te rozwiązania i cieszy się z ich efektów.

Z sali padło także pytanie dot. kwestii działań podejmowanych zarówno przez krajowe rady, jak i EKES. W ubiegłym roku zgłoszono propozycję, która została następnie wdrożona w ramach Europejskiego Semestru. Zabierający głos zauważył, że zaangażowanie państw członkowskich w działania EKES nie jest równomierne – w niektórych krajach udział jest wyraźnie niższy, co przekłada się na ograniczony wpływ całej instytucji.

W związku z tym zaproponował refleksję nad tym, jak wzmocnić oddziaływanie EKES i zacieśnić współpracę z krajowymi radami. Podkreślił także, że w 9 lub 10 państwach członkowskich w ogóle nie funkcjonują rady społeczno-gospodarcze. Zasugerował, że warto przyjrzeć się możliwości stworzenia takich ciał, nawet jeśli systemy krajowe są zróżnicowane. Dodał, że doświadczenia pokazują, że brak rady może oznaczać mniejszą świadomość społeczną na temat działań i inicjatyw podejmowanych w ramach Unii Europejskiej. Na przykład w Danii – jak zauważono – partnerzy społeczni i organizacje obywatelskie są mniej poinformowani o unijnych procesach. Obecnie istnieje 17 lub 18 rad krajowych, co skłania do zastanowienia się, w jaki sposób można wspierać powstawanie podobnych struktur w pozostałych krajach członkowskich.

Violetta Jelić odpowiadając na pytania, stwierdziła krótko, że inicjatywy, w ramach których nie zebrano wymaganego miliona podpisów, nie są dalej przetwarzane, a odpowiedź powinna nastąpić w ciągu trzech do sześciu miesięcy. Nie zawsze tak się dzieje, co było widoczne m.in. w przypadku inicjatywy dotyczącej wody i higieny jako prawa człowieka, gdzie działania legislacyjne zajęły dłużej, natomiast w innych przypadkach Komisja, po analizie, nie zaproponowała dodatkowych działań, co – mimo że nie przynosi bezpośredniego efektu – zwiększa świadomość społecznych problemów, co zdaniem Jelić również ma znaczenie.

Pierluigi Brombo zaprosił wszystkich do udziału w hybrydowej konferencji OSPAs pn. „Europa do roku 2040, nowa era konfliktu i konkurencji”.

Javier Ferrer Dufol, wiceprzewodniczący Rady Ekonomiczno-Społecznej w Hiszpanii, poinformował, ze hiszpańska rada organizuje konferencję na wysokim szczeblu wraz z Międzynarodową Organizacją Pracy, by promować sprawiedliwość społeczną i dialog społeczny. Konferencja odbędzie się w dniach 3-4 grudnia br. w Madrycie.

Oliver Röpke, Prezydent Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, poruszył temat tworzenia nowych rad społeczno-gospodarczych w państwach członkowskich i krajach kandydujących. Zwrócił uwagę, że choć z perspektywy dotychczasowych doświadczeń byłoby pożądane, by takie rady powstawały, współpraca z poszczególnymi państwami musi być prowadzona ostrożnie. W niektórych z nich nie funkcjonują tego typu struktury, a partnerzy społeczni nie wykazują zainteresowania ich tworzeniem. Jednocześnie sytuacja w innych krajach może wyglądać zupełnie inaczej. Zaznaczył również, że wiele działań w tym zakresie należy jeszcze podjąć w krajach kandydujących do Unii Europejskiej. Podkreślił, że wzmacnianie społeczeństwa obywatelskiego w tych państwach powinno odbywać się m.in. poprzez rozwój silnych struktur dialogu społecznego. Wskazał przykład Albanii i Mołdawii, których rządy wysłały delegacje do EKES z zamiarem powołania analogicznych gremiów w swoich krajach. W Albanii odpowiednie struktury już istnieją, jednak nie funkcjonują w pełni efektywnie, natomiast w Mołdawii dopiero mają zostać utworzone. Uznał, że jest to dobra okazja, by wspierać te procesy jeszcze przed planowanym rozszerzeniem Unii Europejskiej.

Podsumowując pierwszy dzień Michał Braun, współprzewodniczący Rady Działalności Pożytku Publicznego, zaznaczył na wstępie, że choć podczas spotkania padło już wiele istotnych słów, chciałby jeszcze na zakończenie dodać kilka refleksji. Podkreślił, że w Polsce wciąż trwają intensywne prace nad tym, by dialog z organizacjami pozarządowymi zyskał większą rangę. W jego ocenie w tym obszarze Polska może wiele nauczyć się od partnerów z innych krajów europejskich. Dodał również, że warto obecnie mieć większe ambicje i stawiać sobie kolejne cele – przechodząc od samej partycypacji ku deliberacji. Nawiązując do wcześniejszych wystąpień, przypomniał, że Europejska Inicjatywa Obywatelska jest uznawana za jedno z najbardziej partycypacyjnych narzędzi w ramach Unii Europejskiej. Jego zdaniem to jednak za mało, ponieważ – jak zauważył – większość z tych inicjatyw nie wywarła znaczącego wpływu, mimo że ich potencjał był ogromny.

Przypomniał również o specjalnym europejskim panelu obywatelskim sprzed kilku lat, który pokazał, jak szybko ważne tematy mogą zejść z agendy i zostać zapomniane. Zaznaczył, że droga od partycypacji do deliberacji nie jest prosta – to proces, w którym obywatele nie tylko mają szansę wyrazić swoje opinie, ale też skonfrontować je z poglądami innych, podejmując dialog i współtworząc rozwiązania.

W jego opinii istotne jest, aby przy stole decyzyjnym zasiadały właściwe osoby, a także by zwiększać odpowiedzialność za rozwój takich form współpracy. Z zadowoleniem stwierdził, że obecnie powstaje coraz więcej przestrzeni do współdziałania – nie tylko między organizacjami pozarządowymi, ale również z organizacjami społecznymi, związkami zawodowymi i przedstawicielami pracodawców. Jak podkreślił, w ten sposób budowane są mosty, które pozwalają nikogo nie pomijać oraz chronić przestrzeń obywatelską.

Na zakończenie zaznaczył, że to właśnie te dwa hasła – „nikogo nie pomijać” i „obrona przestrzeni obywatelskiej” – powinny dziś wyznaczać kierunek działań. Podziękował za współpracę i inspirujące wypowiedzi, które padły podczas spotkania, dodając, że z niecierpliwością oczekuje kontynuacji rozmów w kolejnym dniu.

Oliver Röpke, Prezydent Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, podziękował i wyraził radość z faktu, że udało się przyjąć wspólne konkluzje. Zaznaczył, że jak co roku zostaną one przekazane przewodniczącym innych instytucji unijnych, tak aby mogli się z nimi zapoznać i by znalazły swoje miejsce na wspólnym europejskim forum.

W jego ocenie pierwszy dzień obrad był wyjątkowo inspirujący, zwłaszcza w kontekście prezentowanych nowych narzędzi. Odnosząc się do ostatnich lat, prelegent podkreślił, że widać wyraźny postęp w zakresie współpracy – nie tylko dzięki corocznym spotkaniom, ale również dzięki licznym inicjatywom podejmowanym między posiedzeniami. Jak zaznaczył, obecna współpraca jest bardziej ustrukturyzowana, z czego wyraził szczególną satysfakcję.

Wyraził nadzieję, że ta pozytywna tendencja będzie kontynuowana. Zwrócił również uwagę na potrzebę budowania konsensusu pomiędzy krajowymi radami a Komitetem Ekonomiczno-Społecznym, przypominając, że wszyscy tworzą jedną wspólnotę i że konieczna jest większa koordynacja, lepszy przepływ informacji oraz pogłębiona współpraca.

W kontekście obecnych wyzwań – geopolitycznych, ekologicznych czy demograficznych – prelegent podkreślił wagę trwałego dialogu społecznego, który jego zdaniem jest nieodzowny. Aby sprostać tym wyzwaniom, konieczne jest nieustanne pogłębianie wiedzy na temat problemów, tematów i potencjalnych rozwiązań.

Na zakończenie odniósł się do propozycji, które padły podczas obrad – m.in. dotyczących prognozowania strategicznego oraz organizowania lokalnych wydarzeń wokół Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej – podkreślając ich szczególne znaczenie. Podziękował również polskim gospodarzom za gościnność i sprawną organizację spotkania.

Rozpoczynając drugi dzień obrad Oliver Röpke, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, wyraził swoje zadowolenie ze ścisłej współpracy podczas polskiej prezydencji w radzie UE, i że polska strona prowadzi wiele inicjatyw również jeśli chodzi o tworzenie nowych rad. W jego opinii jest to dobry kierunek, by w ten sposób angażować społeczeństwo obywatelskie. Poinformował, że podczas drugiego dnia spotkania prelegenci skupią się na dwóch tematach przewodnich: poprawie warunków mieszkalnictwa i dostępnych cenowo mieszkań oraz odpowiednich warunkach pracy.

Swoje wystąpienie Magdalena Sapkowiek-Czarnecka, Podsekretarz Stanu ds. Europejskich w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, rozpoczęła od wyrażenia radości z obecności na spotkaniu, podkreślając symboliczny moment – końcowe dni polskiego przewodnictwa w Radzie UE. Podziękowała organizatorom za zaproszenie oraz zaznaczyła, że jest otwarta na dalszą współpracę z uczestnikami, wśród których rozpoznała wiele osób zaangażowanych wcześniej we wspólne działania w ramach prezydencji. Złożyła również podziękowania przewodniczącemu Röpke, z którym – jak zaznaczyła – ściśle współpracowała przez ostatnie sześć miesięcy, zarówno w Brukseli, jak i poprzez regularne kontakty robocze. Podkreśliła, że priorytety polskiej prezydencji nie zostały narzucone odgórnie, lecz wypracowane wspólnie – z udziałem społeczeństwa obywatelskiego oraz środowiska przedsiębiorców. Jej zdaniem to właśnie ta forma otwartego dialogu nadała prezydencji autentyczności i znaczenia.

Zaznaczyła, że jednym z miar sukcesu polskiego przewodnictwa było to, na ile jego kluczowa narracja przebiła się do europejskiego dyskursu publicznego – co, jej zdaniem, zdecydowanie się udało. Zwróciła uwagę na hasło polskiej prezydencji – „Bezpieczeństwo, Europo!”, które uznała za trafnie dobrane i dobrze rezonujące z wyzwaniami ostatnich miesięcy.

„Nasza idea, żeby zwrócić uwagę na bezpieczeństwo w siedmiu wymiarach była kluczowa. I to się udało. I to jest rzeczywiście główne zagadnienie, którym zajmowała się cała Europa w ostatnim półroczu. Chcemy też oczywiście rozmawiać na tematy, które podkreślają państwo. I w ramach tych poszczególnych wymiarów bezpieczeństwa kryje się nie tylko obronność, o której wczoraj np. w Hadze podczas szczytu NATO rozmawiały głowy państw. Natomiast tutaj obejmuje to również takie społeczne wymiary bezpieczeństwa, jak np. walka z dezinformacją, czy też zapewnianie odpowiedniej jakości służby zdrowia. Zwracaliśmy uwagę na dobrostan psychologiczny osób młodych w dobie mediów społecznościowych. Mówiliśmy też o bezpieczeństwie energetycznym. Ten temat jest bardzo bliski tematowi przystępnych cenowo mieszkań” – mówiła.

Prelegentka zwróciła uwagę na kolejny kluczowy priorytet polskiej prezydencji – skuteczne prowadzenie negocjacji między państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Podkreśliła, że w tej dziedzinie również udało się osiągnąć konkretne rezultaty. Przykładem są zakończone sukcesem negocjacje w sprawie programu SAFE oraz pakietu Omnibus, którego celem było uproszczenie przepisów szczególnie w odniesieniu do przedsiębiorców. Jak zaznaczyła, cały proces udało się przeprowadzić w wyjątkowo krótkim czasie – zaledwie dwóch miesięcy – co, biorąc pod uwagę realia pracy UE, jest wynikiem godnym uznania. Jej zdaniem to właśnie takie konkretne efekty potwierdzają, że polska prezydencja może być postrzegana jako sukces.

„Co nas czeka w przyszłości? Przed nami dalej wyzwania. Po pierwsze, niestabilność geopolityczna. Dziś pojawiają się też nowe zjawiska na całym świecie. I to już nie są takie czasy, gdy możemy długie miesiące deliberować i dopiero podejmować decyzję. Proces refleksyjny w Unii Europejskiej też powinien zostać zmieniony. On powinien przyspieszyć, dlatego że tego wymaga sytuacja geopolityczna, która zmienia się dosłownie z dnia na dzień. Teraz, gdybyście się mnie spytali, a co takiego się nie udało? Ja bym powiedziała rozszerzenie. Ponieważ obiecaliśmy, że uda się zaprosić do tych rozmów Ukrainę i to się nie udało. Wiadomo, o tym decyduje nie tylko prezydencja. Natomiast nie udało nam się przekonać wszystkich państw europejskich, aby przyjąć Ukrainę. Mamy też problem dalej z Węgrami. Natomiast udało się przyjąć 16. i 17. pakiet sankcji wobec Rosji” – zaznaczyła.

Zwróciła uwagę na istotne wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa europejskiego oraz problemami, z jakimi borykają się młodsze pokolenia. Przypomniała niedawną konferencję „Equality, Europe”, podczas której dyskutowano o zapewnieniu równych praw kobietom i mężczyznom. Podkreśliła, że mimo pewnych globalnych tendencji do marginalizowania tematu równości płci, dla niej pozostaje on nadal bardzo ważny. Wskazała na istniejące wciąż nierówności, takie jak różnice w wynagrodzeniach, a także na konieczność zwiększenia udziału kobiet w polityce, biznesie i na stanowiskach kierowniczych. Zaznaczyła, że walka o równość jest niezbędna dla budowania aktywnego i zrównoważonego społeczeństwa.

Kolejnym poruszonym tematem była transformacja cyfrowa. Prelegentka podkreśliła, że polska prezydencja poświęciła dużo uwagi dyskusjom na temat dynamicznego rozwoju technologii, zwłaszcza sztucznej inteligencji. Zwróciła uwagę na konieczność zapewnienia równego traktowania kobiet i mężczyzn także w tym obszarze, aby AI odzwierciedlała różnorodność perspektyw i nie była jedynie efektem męskiego punktu widzenia.

Wspomniała także o kolejnym wyzwaniu jakim jest problem dezinformacji, podkreślając jego rosnące znaczenie w dzisiejszym świecie.

„W Polsce bardzo odczuwamy dezinformację ze strony Federacji Rosyjskiej. Polska prezydencja mówiła o tym dużo i podejmowała odpowiednie działania” – zwróciła uwagę.

Prelegentka odniosła się również do kwestii zielonej transformacji, podkreślając, że ten obszar będzie jednym z głównych punktów nadchodzącej duńskiej prezydencji w Radzie UE. Wspomniała o swojej niedawnej wizycie w Kopenhadze, gdzie miała okazję zapoznać się z priorytetami Danii na czas ich przewodnictwa. Dania planuje kontynuować wiele rozpoczętych wcześniej działań – m.in. w obszarze twardego bezpieczeństwa, wsparcia dla Ukrainy, upraszczania procedur i obronności. Zwróciła uwagę na istotną różnicę w podejściu do tzw. zielonej agendy. Podczas gdy Polska akcentowała potrzebę równoważenia celów klimatycznych z koniecznością zachowania konkurencyjności gospodarki, Dania uznaje, że oba te obszary mogą iść w parze, rozwijając się w tym samym tempie. Wyraziła nadzieję, że kolejna prezydencja skutecznie zajmie się tymi wyzwaniami.

„Jeśli chodzi o rolę społeczeństwa obywatelskiego, mam nadzieję, że jako polska prezydencja udało nam się wytyczyć nowy szlak, tak aby działać nie tylko w kręgach rządowych, ale też faktycznie współpracować ze społeczeństwem obywatelskim, ponieważ ono naprawdę było bardzo zaangażowane podczas naszej prezydencji. Zorganizowaliśmy w Polsce około 400 różnych wydarzeń. Większość z nich obejmowała również jakieś zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego. (…) Dziękuję za to, że byliście z nami, towarzyszyliście naszej prezydencji, pomagaliście, byliście zaangażowani. Dostawaliśmy maile, telefony, smsy, które naprawdę pomogły nam wykuwać nasz program działań. Dziękuję za współdziałanie między społeczeństwem obywatelskim a rządem, bo dzięki temu udało się też wywrzeć większą presję na instytucje w Brukseli, a taki był plan od samego początku, abyśmy jako rząd szli tą drogą, ale też korzystali z pomocy społeczeństwa obywatelskiego i abyśmy wspólnie mogli wywierać presję na Brukselę i myślę, że to się udało. Zatem raz jeszcze bardzo dziękuję i cieszę się, że mogłam być tutaj z państwem” – zakończyła swoją wypowiedź.

Oliver Röpke, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, serdecznie pogratulował polskiej prezydencji w Radzie UE, i że udało się skupić na naprawdę ważnych i trudnych tematach, takich między innymi jak bezpieczeństwo i wydatki na obronność. Dodał, że również społeczeństwo ma bardzo różne poglądy na te tematy, tym niemniej trzeba o tym rozmawiać, mierzyć z tymi wyzwaniami i zająć stanowisko.

„Nie będę ukrywał, że przez wiele lat trochę obawialiśmy się Europy Środkowo-Wschodniej, krajów bałtyckich. Nie braliśmy na poważnie tego, co mówiliście a propos bezpieczeństwa. I wydaje się, że teraz wszystko jest jasne, że musimy bardziej poważnie do tego podchodzić. Udało się zawrzeć też pewne kompromisy. I faktycznie teraz już wiemy, że musimy zwiększyć nasze zobowiązania, również jeśli chodzi o wydatki na wojskowość, ale nie może to być kosztem ochrony socjalnej naszych obywateli. To będzie duże wyzwanie. Jeśli chcemy, aby społeczeństwo obywatelskie było z nami, musimy dbać o ten wymiar sprawiedliwości społecznej” – zauważył.

Podziękował także wszystkim z EKES-u, podkreślając, że to właśnie EKES jako pierwsza instytucja zaproponował polityczną deklarację dotyczącą budowania społeczeństwa równego pod względem płci. Wyraził nadzieję, że inne instytucje unijne pójdą tym śladem, zauważając rosnące zainteresowanie i pozytywny odzew na tę inicjatywę. Podkreślił również, jak ważne jest, by w sprawach równości mówić jednym, wspólnym głosem – solidarnie opowiadając się za równymi prawami dla kobiet, mężczyzn oraz przedstawicieli różnych grup społecznych.

Przypomniał, że podczas dalszej części spotkania poruszone zostaną tematy dotyczące mieszkalnictwa dla wszystkich oraz warunków pracy. Oba te zagadnienia mają istotny wpływ na zrównoważony rozwój życia i utrzymanie naszego modelu społeczno-gospodarczego i godności.

„Wspomniała Pani Minister o rozszerzeniu. Chciałbym też do tego się odnieść. Otóż widzimy duże poparcie wciąż w krajach kandydujących, a z drugiej strony jest też taki głos sceptyczny. Byłem niedawno w Turcji, która jest naprawdę bardzo blisko do dołączenia do Unii, a jednak tamtejsze społeczeństwo obywatelskie jest trochę sceptyczne. Czy faktycznie w Unii Europejskiej tamto społeczeństwo będzie mogło dalej realizować swoje wartości? Pojawiają się takie pytania. Musimy dbać o to, abyśmy byli postrzegani jako atrakcyjni dla tych krajów kredytujących. Nie wiadomo jak będzie z Ukrainą. Mam nadzieję, że uda się podczas naszej kadencji jednak przyjąć jedno lub dwa państwa do Unii Europejskiej, co byłoby bardzo ważnym sygnałem, że Unia potrafi otwierać się na nowe kraje. Od początku naszej kadencji widzimy, że partnerzy społeczni w krajach kandydujących bardzo blisko z nami współdziałają. Widać ich ewidentne zaangażowanie” – zaznaczył.

Podkreślił, że temat przystępnych cenowo mieszkań jest niezwykle aktualny dla wszystkich obywateli, a zwłaszcza dla tych w dużych miastach. Wyraził swoje zadowolenie, że Europa zaczęła pochylać się nad tym problemem, który dotyczy całej Europy.

„Podczas belgijskiej prezydencji podjęto deklarację z Liège i bardzo popieramy jej zapisy. EKES jeszcze przed nową kadencją komisji prezentował swoje pomysły w tym zakresie. I cieszymy się bardzo, że niektóre z nich przynajmniej trafiły do tego dokumentu. Mamy nasze portfolio dotyczące mieszkalnictwa, ale teraz musimy to wszystko zrealizować. Mamy działania. Mamy specjalny komitet w Parlamencie Europejskim. Mamy też naszego komisarza. Mamy platformę dotyczącą zwalczania bezdomności. Mamy miejską agendę oraz inicjatywę na rzecz przystępnych cenowo mieszkań. Dziś będziemy słuchać prelegentów, którzy, jestem przekonany, powiedzą co konkretnie można zrobić. Druga rzecz, jeśli chodzi o mieszkalnictwo – to  sprawa finansowania. Dobre koncepcje to jedna rzecz, ale trzeba też przyjąć jakieś środki, tak aby państwa członkowskie mogły inwestować więcej w przystępne cenowo mieszkalnictwo, również mieszkalnictwo socjalne. I też z przyjemnością odnotowuję, że Europejski Bank Inwestycyjny odgrywa coraz istotniejszą rolę. Dwa lata temu przedstawiciele banku byli na spotkaniu u nas. Cieszymy się, że ta współpraca się zacieśnia coraz bardziej” – wyliczał.

Poruszając temat poprawy warunków pracy przypomniał, że EKES przyjął kilka opinii, które są bardzo ważne. Wyraził nadzieję, że będą one stanowiły nowy bodziec, aby zapewniać dalej różnego rodzaju instrumenty społeczne.

„Podczas ostatniego spotkania plenarnego zaproponowaliśmy plan działań w tym filarze i skupiamy się tutaj głównie na jakości zatrudnienia. Czyli nie tylko zwiększanie miejsc pracy, ale też zapewnienie, aby te miejsca pracy miały dobrą jakość. Taki jest cel naszego planu działań. Te zagadnienia, jak mniemam, będą poruszane również później, podczas dzisiejszych obrad” – zakończył.

Łukasz Bernatowicz, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego, zauważył, że choć w wielu krajach niełatwo jest skłonić ministerstwa do zaangażowania się w kwestie ważne dla organizacji społecznych, to w przypadku polskiej prezydencji współpraca ze stroną rządową w ostatnich miesiącach układała się bardzo dobrze i zasługuje na uznanie. Jak określił, był to przykład pozytywnego dialogu między administracją publiczną a społeczeństwem obywatelskim.

„Strona rządowa była otwarta na nasze komentarze i rekomendacje. Odbyliśmy osiem czy dziewięć posiedzeń i na każdym rozmawialiśmy o każdym filarze naszej prezydencji. Każdy minister był obecny, każdy minister odpowiedzialny za dany temat, który był przedmiotem obrad, także bardzo za to dziękuję” – podkreślił.

Przechodząc do tematu mieszkalnictwa przypomniał swoje wystąpienie z pierwszego dnia podczas otwarcia, w którym powiedział, że jest to bardzo ważne wyzwanie polityczne i ekonomiczne w wielu krajach europejskich.

„Mamy do czynienia z kryzysem mieszkalnictwa. Nasi obywatele są obciążeni wysokimi kosztami mieszkań, to jest w szczególności widoczne w Polsce, gdzie mamy dużą grupę młodych ludzi, których przychód jest za wysoki, żeby otrzymać mieszkanie komunalne, ale za niski, aby móc kupić sobie mieszkanie. To są osoby, które mają zatrudnienie, mają wykształcenie i ta grupa rośnie. To duże wyzwanie dla Polski, więc mam nadzieję, że podczas dyskusji państwo nas zainspirują, jak rozwiązać ten problem. Mamy oczywiście swoje pomysły, ale warto wsłuchiwać się w koncepcję innych osób. Problem, o którym wspomniałem w Polsce, czyli problem młodych osób, które nie są wystarczająco zamożne, żeby uzyskać kredyt hipoteczny, jest również związany z demografią, bo demografia w Polsce to dzisiaj duże wyzwanie. Populacja w Polsce kurczy się” – zaznaczył.

Dodał, że problem mieszkalnictwa zniechęca młodych ludzi do chęci posiadania dzieci, co jest oczywiste. Wyraził swoją nadzieję na ciekawą dyskusję na ten temat.

Na wstępie swojej wypowiedzi Maciej Kunysz, współprzewodniczący Rady Działalności Pożytku Publicznego, podkreślił, że poruszane podczas drugiego dnia posiedzenia tematy, dotyczą dwóch najbardziej podstawowych kwestii dla jakości życia, czyli miejsca życia i godnej pracy.

„Jako przedstawiciel organizacji pozarządowych chcę powiedzieć jasno, te dwa tematy nie są wyłącznie problemem rynku. To są pytania o model społeczny, o solidarność, o prawo do godnego życia. Organizacje pozarządowe w Polsce i całej Europie codziennie mierzą się z kryzysem mieszkaniowym. Tworzymy spółdzielnie najemców, domy wspólnotowe, prowadzimy projekty rewitalizacji, pomoc lokatorską. Ale to nie wystarczy, jeśli nie będzie spójnych polityk publicznych na poziomie europejskim i w każdym z naszych krajów, które wspierają także oddolne inicjatywy zamiast je ograniczać. Nie ma sprawiedliwej transformacji bez nas, bez organizacji pozarządowych i partnerów społecznych. Bo to właśnie my widzimy, kto w tej transformacji pozostaje z tyłu. Wzywamy wszystkie nasze rządy do uznania organizacji pozarządowych i partnerów społecznych za równoprawnych partnerów w projektowaniu polityki mieszkaniowej i pracy na rynku” – apelował.

Dodał, że musimy się zmierzyć z ryzykiem pogłębienia nierówności w wyniku kryzysu kosztów życia, automatyzacji i deregulacji. I dlatego dialog społeczny i obywatelski jest dziś ważniejszy niż kiedykolwiek. Życzył wszystkim owocnych debat i odwagi we wspólnym szukaniu lepszych odpowiedzi.

Oliver Röpke, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, podziękował wszystkim prelegentom za sesję otwierającą. Podkreślił to co wybrzmiało w wypowiedziach wszystkich – mieszkalnictwo jest powszechnym prawem i nie tylko celem, ale rzeczywistością. W jego opinii to najwyższy czas, by instytucje europejskie zaczęły działać w zdecydowany sposób, by rozwiązać ten kryzys we współpracy z państwami członkowskimi.

„Kiedy mówię we współpracy, to nie mówię, że mamy jedno rozwiązanie, które pasuje wszystkim. Na przykład ja jestem z Austrii i Wiedeń jest podawany jako jeden z najlepszych przykładów i ma historię ponad stu lat w tym zakresie. Myślę, że możemy się uczyć od siebie. Jedna rzecz, która jest absolutnie niezbędna we wszystkich krajach, we wszystkich modelach, to inwestycje średnio i długofalowe. Dwa dni temu mieliśmy rozmowę na temat sektora budowlanego i był jeden przedstawiciel z Austrii, z Wiednia, który powiedział, że Wiedeń kupił już ziemię na kolejne 20 lat, żeby zbudować 200 tysięcy mieszkań. I to jest naprawdę ogromna inwestycja. To pokazuje, że te rozwiązania nie wywodzą się z niczego. Musimy priorytezować inwestycje w przystępne budownictwo” – podkreślił.

I panel – Mieszkalnictwo dla wszystkich czy dla nielicznych – projektowanie przystępnego cenowo rynku mieszkaniowego promującego włączenie społeczne i demografię

Rozpoczynając panel moderator Rafał Woś zauważył, że pytanie, które pojawiło się w tytule tej sesji, czyli mieszkalnictwo dla wszystkich czy tylko dla niektórych, to pytanie retoryczne.

Podkreślił, że powszechna zgoda co do potrzeby dostępnego mieszkalnictwa stoi w sprzeczności z realiami rynkowymi, gdzie mieszkania traktowane są nie tylko jako przestrzeń do życia, ale również jako atrakcyjne dobra inwestycyjne. Taki sposób myślenia – jak zauważył – sprzyja wzrostowi cen i ogranicza dostępność mieszkań dla szerokich grup społecznych. Zaznaczył, że kwestia ta znajduje się w centrum debaty politycznej i eksperckiej, a rozwiązania poszukują zarówno decydenci, jak i praktycy.

Vincent Marzà Ibáñez, wiceprzewodniczący HOUS – Komisji Specjalnej ds. Kryzysu Mieszkaniowego w Unii Europejskiej, podkreślił, że w całej UE coraz ciężej można znaleźć odpowiednie mieszkanie, które będzie przystępne cenowo i dostępne. Przytoczył dane Eurostatu, według których w latach 2010-2023 ceny mieszkań wzrosły o ponad 47 proc., a czynsze wzrosły o ponad 20 proc.

„W niektórych krajach, takich jak mój, wzrost jest jeszcze wyższy. W rezultacie coraz więcej osób w całej Europie wydaje zbyt dużą część swojego przychodu na mieszkanie. To wpływa na rodziny o małym dochodzie. Bardzo wiele osób, które pracują, inżynierowie, nauczyciele, pielęgniarki, też mają trudności ze znalezieniem godnego miejsca zamieszkania. Jednocześnie coraz więcej osób w wieku poniżej 25. roku życia dłużej pozostaje w mieszkaniu rodziców. A sytuacja się jeszcze pogarsza ze względu na coraz wyższe czynsze i coraz mniejszą liczbę dostępnych mieszkań. Nie tylko w dużych miastach, ale problem dotyczy także średniej wielkości miast i obszarów wiejskich” – zaznaczył.

To wszystko podkreśla palącą potrzebę traktowania mieszkalnictwa jako podstawowej potrzeby i dobra publicznego. Władze potrzebują silniejszych narzędzi i uprawnień, by poradzić sobie z tym problemem. Tworzenie specjalnych stref, kontrolowanie czynszów powinno być częścią szerszego podejścia w Unii Europejskiej.

„Musimy też budować więcej publicznych, przystępnych cenowo mieszkań w całej Unii. Bez tych inwestycji nie będziemy wstanie rozwiązać podstaw tego kryzysu i jego źródeł. Dlatego Parlament Europejski stworzył specjalną komisję do spraw kryzysu mieszkaniowego, by przyjrzeć się sytuacji mieszkaniowej w Europie i opracować silne stanowisko, na podstawie którego wypracowany zostanie plan do 2026 roku. Nasz dokument będzie gotowy do końca tego roku, by wesprzeć komisję. W związku z tym uruchomiliśmy szeroko zakrojony proces konsultacji publicznych, wysłuchań publicznych, a także zorganizowaliśmy różne wizyty w państwach członkowskich. Wysłuchania, które do tej pory zorganizowaliśmy, dotyczą właśnie rynku mieszkaniowego oraz polityk w zakresie mieszkalnictwa. Również zgłębiliśmy tematy wpływu polityk podatkowych na kryzys mieszkalnictwa w Europie, no i inne tematy. Te dyskusje pomogły nam lepiej zrozumieć duże strukturalne problemy i eksplorować nowe polityki” – wyliczał.

Poinformował, że jednocześnie Komisja Europejska ogłosiła już trzy kroki. Pierwszy krok to zmiana w polityce mieszkalnictwa, aby państwa miały więcej elastyczności, by finansować tego typu projekty związane z mieszkalnictwem. Drugim są nowe zasady dotyczące wspierania mieszkalnictwa. Trzecim jest platforma paneuropejska, inwestycyjna na rzecz przystępnych mieszkań.

„Europejski Bank Inwestycyjny też chce zwiększyć inwestycje w mieszkalnictwo poprzez swoją nową strategię. W ramach naszej komisji pracujemy właśnie nad tymi pierwszymi krokami, ale strategia musi skoncentrować się na trzech priorytetach, przynajmniej z naszej perspektywy. Po pierwsze zatrzymanie spekulacji. Mieszkalnictwo musi być traktowane jako prawo, a nie inwestycja. Po drugie ochrona najemców. Każdy powinien mieć dostęp do stabilnego, przystępnego mieszkania. A po trzecie budowanie bardziej przystępnych cenowo mieszkań komunalnych. To nie są opcje. To są rzeczy, które są niezbędne, jeżeli mamy podjąć skuteczne kroki, by rozwiązać kryzys w mieszkalnictwie. Czyli dobry rynek mieszkaniowy oznacza, że dostęp do mieszkania jest rzeczywistością dla każdego. Odchodzimy od systemu, gdzie niewielu korzysta, a wielu ma trudności. Także każdy bez względu na przychód powinien być w stanie znaleźć przystępne cenowo mieszkanie” – mówił.

Dodał, że prowadzone są także rozmowy o zarządzaniu rynkiem mieszkalnictwa. W planach jest stworzenie odpowiedniego rynku, co wymaga działań na poziomie europejskim i lokalnym. Wymaga to także silnej partycypacji ze strony społeczeństwa, ze strony partnerów społecznych, różnych interesariuszy z tego obszaru, gdyż ich bezpośrednie doświadczenie może wesprzeć nowe polityki i długofalowo zadbać o zrównoważony rozwój mieszkalnictwa w całej Unii Europejskiej. Zaznaczył, że współpraca między interesariuszami nie jest tylko pomocna, ale jest niezbędna.

„Inkluzywne systemy mieszkaniowe są tworzone na podstawie regularnego dialogu. I EKES jest świetnym przykładem tej zasady. Pokazujecie, jak współpraca może przynieść prawdziwy wpływ na polityki. Serdecznie dziękuję państwu za wkład, jaki wnosicie. Mój zespół obserwuje państwa rekomendacje i raporty, które są dla nas bardzo praktyczne, bardzo pomocne. I często korzystamy z nich w naszej pracy w komisji i parlamencie. Także wykorzystujemy państwa wnioski do prowadzenia dyskusji w parlamencie, by tworzyć bardziej inkluzywny system mieszkalnictwa w Europie” – zaznaczył.

Sytuacja mieszkalnictwa w Europie jest bardzo złożona i cały czas się zmienia. Według prelegenta skuteczne i szybkie rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego wymaga zrównoważenia kwestii środowiskowych, ekonomicznych i społecznych w taki sposób, aby realnie poprawić jakość życia ludzi. Podkreślił, że potrzebna jest silna współpraca ponad granicami, między rządami i interesariuszami. Konieczna jest też odwaga polityczna, by mieszkalnictwo znalazło ponownie swoje miejsce jako podstawowy filar europejskiego społecznego kontraktu.

„Jeszcze raz dziękuję, że mogę wziąć udział w tej ważnej rozmowie i cieszę się na naszą pracę w przyszłości w kierunku tworzenia lepszych polityk mieszkalnictwa w całej Unii Europejskiej” – zakończył.

Agnieszka Maj (Centrum Badawcze CASE) zaprezentowała wnioski z badania przeprowadzonego wspólnie z EKES-em.

„Analizowaliśmy rozwiązania na poziomie politycznym, rozwiązania oddolne, jeśli chodzi o cyfryzację sektora mieszkalnictwa oraz zaangażowanie partnerów, gospodarki społecznej w zapewnianie mieszkań” – poinformowała.

Wyjaśniła, czym jest zrównoważone i przystępne cenowo mieszkalnictwo.

„Zrównoważone mieszkalnictwo jest możliwe, gdy mieszkania są przystępne cenowo i na odwrót. Zatem w tym badaniu chcieliśmy podejść do tego holistycznie. Chcemy promować takie mieszkalnictwo, które będzie uwzględniać pięć głównych koncepcji, w tym komunikację, odporność, adaptację do zmian klimatu, samowystarczalność, komfort. Te cechy mają sprawić, że proces budowlany zapewniania mieszkań będzie bardziej kompletny. Myślę, że mieszkalnictwo przystępne, cenowo i zrównoważone powinno być postrzegane jako jedna całość” – wyliczała.

Podkreśliła, że każda z tych cech nie jest możliwa bez realizacji drugiej.

„Jeżeli chodzi teraz o polityki, które są prowadzone na poziomie UE oraz poszczególnych państw członkowskich, przedstawia się to następująco. Choć UE nie ma bezpośrednich uprawnień w zakresie polityki mieszkaniowej, odgrywa ona znaczącą rolę w kształtowaniu warunków mieszkaniowych poprzez różne inicjatywy, np. politykę spójności. Natomiast wiemy, że mianowany został Dan Jørgensen jako pierwszy komisarz UE ds. mieszkalnictwa. I to jest bardzo ważny krok w kierunku bardziej skoordynowanej polityki mieszkaniowej UE. Teraz ta polityka mieszkaniowa, głównie realizowana jest przez władze krajowe i lokalne. Wiele państw UE traktuje to mieszkalnictwo jako coś takiego efektywnego. Trochę zapominając też o jakości. A my potrzebujemy, żeby to mieszkalnictwo było zrównoważone i przystępne cenowo. Dlatego też 27 państw członkowskich powinno takie podejście przyjąć” – podkreśliła.

Niestety polityka mieszkaniowa jest różna w poszczególnych państwach członkowskich. Podkreśliła, że istotne jest skupienie się na promowaniu tego, że muszą być spełnione te dwie funkcje – zrównoważone i przystępne cenowo mieszkania.

„Dla naszego badania wykorzystaliśmy kilka rekomendacji, jeżeli chodzi o to, jak traktować podejście do polityki mieszkalnictwa w przyszłości. Uważamy, że należy dać priorytet ustanowieniu takiego całościowego ładu, całościowego rozwiązania na rzecz przystępnych cenowo rozwiązań, jeśli chodzi o mieszkalnictwo. Natomiast w dłuższej perspektywie, właśnie w ramach tego europejskiego porozumienia na rzecz przystępnych cenowo i zrównoważonych mieszkań socjalnych musimy myśleć długofalowo. Musimy mieć plan na przyszłość” – zaznaczyła.

Dodała, że lokalne i regionalne władze powinny bardziej się angażować nie tylko we wdrażanie tych polityk, ale też w ich planowanie.

„Badanie nosiło tytuł «Cyfryzacja jako ścieżka na drodze do zrównoważonego mieszkalnictwa przystępnego cenowo». Tutaj cyfryzacja dotyczy tylko sektora mieszkalnictwa. Niestety widzimy to tylko, jeśli chodzi o sektor prywatny. Choć mieszkalnictwo i budownictwo jest wspomniane w planach cyfryzacji UE, w niektórych krajach nie dotyczy to wszystkich. I to powoduje duże utrudnienie, ponieważ cyfryzacja nie postępuje tak szybko, jak mogłaby. Wiele krajów wciąż polega na systemach analogowych, zwłaszcza jeśli chodzi o wydawanie pozwoleń na budowę. I nie ma takiej możliwości, aby wykorzystywać sztuczną inteligencję czy metodologię BIM. Takie systemy są możliwe tylko wtedy, kiedy mamy rozwiązania cyfrowe, a nie analogowe. Analizujemy bariery też na drodze cyfryzacji w poszczególnych państwach członkowskich. I głównie to właśnie są takie poglądy tradycyjne, przyjęte wśród interesariuszy i taka percepcja, że to się wiąże z bardzo wysokimi kosztami wdrożenia. Mimo tych wyzwań udało nam się znaleźć kilka ciekawych studiów w przypadku właśnie z krajów Unii Europejskiej” – zauważyła.

Przedstawiła Plandata.dk – ogólnodostępną, cyfrową platformę zawierającą dane planistyczne z całej Danii – zarówno lokalne, gminne, jak i krajowe. Portal zapewnia łatwy i bezpłatny dostęp do planów zagospodarowania przestrzennego, umożliwiając użytkownikom – od obywateli po urzędników – sprawne poruszanie się po danych planistycznych, niezależnie od granic administracyjnych. Dzięki cyfryzacji planów możliwa jest kompleksowa ocena danej nieruchomości np. przy rozpatrywaniu wniosków o pozwolenie na budowę – system prezentuje w jednym miejscu wszystkie istotne informacje związane z daną działką. To nowoczesne narzędzie wspiera przejrzystość, skraca procesy administracyjne i ułatwia planowanie przestrzenne na wszystkich szczeblach. Kolejnym przedstawionym w prezentacji prelegentki przykładem był system klasyfikacji budynków z Holandii – przełomowa inicjatywa cyfrowej transformacji sektora budownictwa, projektowania i inżynierii. Obejmuje opracowanie systemu klasyfikacji budynków oraz mechanizmu przetargowego przygotowanego na potrzeby masowych renowacji mieszkaniowych. Celem jest promowanie standaryzacji i uprzemysłowienia procesu renowacji w ramach transformacji energetycznej istniejących budynków. Ułatwia to planowanie, realizację oraz skalowanie energooszczędnych modernizacji w całym kraju. Ostatnim omawianym przykładem był Paris Habitat z Francji – największa spółka zarządzająca mieszkaniami socjalnymi w Paryżu, wdraża kompleksowe cyfrowe rozwiązania w zarządzaniu 124 tys. lokalami mieszkalnymi, które zamieszkuje ponad 310 tys. osób o niskich dochodach. Cyfryzacja obejmuje organizację pracy wielooddziałowej, zarządzanie najmem, remontami i budową nowych mieszkań. Misją Paris Habitat jest zapewnienie dostępnych cenowo, wysokiej jakości mieszkań dostosowanych do potrzeb mieszkańców przy wykorzystaniu nowoczesnych narzędzi technologicznych.

„Jeśli chodzi o rekomendacje, które udało nam się wypracować, w sprawie cyfryzcji, to są one następujące. Po pierwsze, cyfryzacja powinna stać się standardową praktyką, nie tylko czymś, co stosują spółki prywatne. Cyfryzacja to wspaniałe narzędzie optymalizacji wyników i poprawy zrównoważonego charakteru budynków oraz innych ważnych standardów. W krótkiej perspektywie czasowej najważniejsza rekomendacja dotyczy tego, aby wykorzystywać rozwiązania w Unii, które będą interoperacyjne. Należy inwestować w platformy cyfrowe, żeby takie istniały i rozwijać je z myślą głównie o mieszkańcach, a nie tylko o władzach. Aby każdy miał dostęp do danych, które już gdzieś są, ale nie są w wersji cyfrowej” – mówiła.

Podkreśliła, że gospodarka społeczna ma istotą rolę do odegrania, jeśli chodzi o zapewnianie mieszkalnictwa.

„W ostatnich dziesięcioleciach widzimy, że polityki krajowe wzmacniają lokalne samorządy, lokalne władze, aby mogły one skupiać się bardziej na wdrażaniu właśnie instrumentu, jakim jest odpowiednie mieszkalnictwo. Decentralizacja sprawia, że lokalne władze mogą wchodzić w interakcje z lokalnymi społecznościami, z mieszkańcami, tak aby tworzyć rozwiązania skrojone na miarę konkretnych mieszkańców. Ta zmiana wymaga większej partycypacji ze strony sektora prywatnego oraz społecznego. Istnieje już bardzo wiele różnych innowacyjnych rozwiązań w różnych państwach” – wskazała.

W opinii prelegentki, rola gospodarki społecznej i takich podejść oddolnych polega właśnie na tym, żeby być blisko ludzi, blisko mieszkańców, uzgadniać sprawy, które są dla nich ważne.

W europejskich miastach powstają coraz liczniejsze modele mieszkaniowe, które mają na celu zapewnienie dostępnego i godnego zakwaterowania w sposób zrównoważony społecznie. Wśród nich wyróżniają się zarówno wieloletnie inicjatywy, jak i nowe rozwiązania testowane lokalnie i krajowo. Omówiła po krótce trzy innowacyjne modele mieszkaniowe w Europie podając przykłady z Austrii, Polski i Hiszpanii.

Wiedeński Wohnpark Alt-Erlaa to jedno z najbardziej imponujących przedsięwzięć mieszkaniowych w Austrii, powstałe pod koniec lat 60. XX wieku. Było to największe niekomunalne osiedle mieszkaniowe w kraju, zaprojektowane zgodnie z zasadą użyteczności – maksymalizowania szczęścia jak największej liczby osób. Architektura kompleksu, w tym charakterystyczne wieżowce i rozległe tereny zielone, odzwierciedla etyczne podejście do planowania przestrzennego, które miało zapewnić nie tylko dach nad głową, ale także wysoką jakość życia. Z kolei w Polsce, w Dąbrowie Górniczej, od 2023 roku funkcjonuje Społeczna Agencja Najmu (SAN). To pilotażowy projekt realizowany przez Habitat for Humanity Poland, którego celem jest udostępnianie mieszkań osobom zagrożonym wykluczeniem mieszkaniowym – zarówno obywatelom Polski, jak i uchodźcom z Ukrainy oraz repatriantom. Oprócz wsparcia mieszkaniowego, agencja oferuje pomoc w integracji społecznej – poprzez działania związane z rynkiem pracy, edukacją i kulturą. Z kolei na południu Europy, w hiszpańskiej Barcelonie, od 2012 roku działa spółdzielnia mieszkaniowa La Borda. Powstała w ramach przekształcania postindustrialnego terenu Can Batlló, spółdzielnia wybudowała własny budynek na publicznym gruncie. Członkowie nie posiadają mieszkań na własność, ale mają zagwarantowane prawa do zamieszkania w ramach wspólnoty. Model ten podkreśla ideę mieszkalnictwa jako prawa człowieka, opiera się na współwłasności, zaangażowaniu mieszkańców i wartościach ekonomii społecznej.

„Główne rekomendacje, które płyną z badania dotyczą tego, aby zmieniać narrację, podejście do mieszkalnictwa socjalnego. Dlatego, że ten rodzaj mieszkalnictwa to bardzo istotny komponent zrównoważonego mieszkalnictwa przystępnego cenowo. Nie powinno to mieszkalnictwo wiązać się z pewną stygmatyzacją, co ma miejsce w tym momencie w niektórych krajach” – podsumowała na zakończenie.

Na zakończenie podzieliła się z uczestnikami spotkania kodem QR, pod którym dostępne jest przeprowadzone badanie.

Massimiliano Mascherini (EUROFOUND – Europejska Fundacja na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy) poinformował, że w ramach działalności jego jednostki przeprowadzono kilka badań dotyczących mieszkalnictwa.

„Teraz uruchomiliśmy nowe badanie dotyczące młodzieży w kontekście mieszkalnictwa. Wcześniejsi prelegenci mówili już, że wiele młodych osób boryka się z trudnościami, jeśli chodzi o mieszkalnictwo. Zastanówmy się, jakie to są trudności i jakie rekomendacje można byłoby tutaj wskazać. Przygotowałem trochę statystyk i trochę sugestii, co można byłoby zrobić” – poinformował.

Mieszkalnictwo to problem globalny dla wszystkich grup społecznych. Dostęp do przystępnych cenowo mieszkań jest dziś luksusem. Świadczy to o tym, że jesteśmy w kryzysie, jeśli chodzi o dostęp do przystępnego cenowo mieszkalnictwa.

„A jak to wygląda w statystykach oficjalnych? Mamy tutaj pewne wyniki dla Europy. Osoby, które mieszkają w konkretnych gospodarstwach domowych, 40 proc. przychodów wydatkowane jest tylko na mieszkalnictwo. W 2023 roku widzimy, że 8,8 proc. populacji Unii Europejskiej mieszkała właśnie w takich gospodarstwach, gdzie wydatek na mieszkanie to 40 proc. ich przychodów. Przyglądamy się, jak te statystyki wyglądają w poszczególnych krajach. One są bardzo różne. W Grecji to nawet 28 proc., a Irlandia na przykład ma tylko 4,7 proc. tego rodzaju gospodarstw domowych. Ja mieszkam w Irlandii i mogę powiedzieć, że mieszkalnictwo jest tam problemem. Zatem okazuje się, że te statystyki nie do końca odzwierciedlają rzeczywistość” – wyliczał.

Mówił także o „konwergencji w górę” w obszarze mieszkalnictwa, czyli procesie zbliżania się krajów członkowskich UE do wspólnego, wyższego poziomu jakości i dostępności mieszkań. Prelegent zwrócił uwagę, że choć różnice pomiędzy państwami nadal istnieją, to z danych wynika, iż w ostatnich latach zauważalny jest trend wyrównywania się wskaźników związanych z obciążeniem gospodarstw domowych kosztami mieszkania. W coraz mniejszej liczbie państw problem ten przyjmuje skrajnie krytyczne rozmiary. To efekt wspólnych działań, polityk i inicjatyw mających na celu poprawę dostępności mieszkań i podniesienie standardów życia. Mimo że pełna harmonizacja warunków mieszkaniowych wciąż nie została osiągnięta, występujące wcześniej silne rozbieżności ulegają stopniowemu zatarciu – co zdaniem prelegenta może być źródłem ostrożnego optymizmu, jeśli chodzi o przyszłość europejskiej polityki mieszkaniowej.

„Pochylmy się nad tym jeszcze bardziej szczegółowo i spróbujmy przyjąć więcej czynników, więcej wskaźników. W naszym badaniu właśnie coś takiego zrobiliśmy. Mieliśmy cztery takie wymiary: wykluczenie, jeśli chodzi o mieszkalnictwo; niepewność co do swojej sytuacji mieszkaniowej; koszty mieszkalnictwa; niewystarczające warunki. Patrząc na te wszystkie wskaźniki, dochodzimy do wniosku, że jest to zjawisko, które nie do końca jest odzwierciedlone w danych statystycznych, dlatego że trzeba tutaj wziąć pod uwagę charakterystykę danej osoby, czy mówimy o osobie starszej, o osobie młodszej, jaki ma poziom przychodów. Dalej, gdzie ta osoba mieszka? Czy mówimy o mieście, czy mówimy o obszarach wiejskich? I tutaj właśnie są te cztery wymiary” – mówił.

Dodał, że osoby młode, które wchodzą na rynek zatrudnienia, chcą opuścić mieszkanie rodziców, założyć własną rodzinę, to przede wszystkim jest im ciężko odłożyć jakiekolwiek oszczędności np. na wkład własny w przypadku kredytu hipotecznego, aby móc kupić sobie mieszkanie. Poziom oszczędności osób młodych jest bardzo niski. W przypadku wynajmu sytuacja również nie wygląda lepiej – zwłaszcza w dużych miastach, które przyciągają młodych, ale jednocześnie cechują się wysokimi kosztami życia i czynszami znacznie przewyższającymi proporcje wobec przeciętnych zarobków.

Według prelegenta kryzys mieszkaniowy wpływa na osoby młode na kilka sposobów.

„Po pierwsze mają problem z wyborem miejsca pracy, bo jeśli nie możesz pozwolić sobie na mieszkanie w pobliżu miejsca pracy, musisz mieszkać gdzieś daleko, a nie chcesz dojeżdżać każdego dnia półtorej godziny, zaczynasz szukać czegoś innego. Może czegoś, co nie do końca odzwierciedla twoje aspiracje, ale po prostu musisz znaleźć jakiś złoty środek, skoro nie możesz mieszkać w pobliżu miejsca pracy. Kolejna rzecz, mówiliśmy o kryzysie demograficznym. Wyprowadzka od rodziców i uniezależnienie się we własnym mieszkaniu jest bardzo ważne, ale sprawia, że rodzice muszą czasami dzieciom pomagać, muszą wtedy zmniejszać swoje oszczędności i wydatki na zdrowie. Coraz więcej młodych ludzi nie jest w stanie opuścić domu rodzinnego. 56 proc. młodych ludzi w Europie, w wieku 18-34 lata, mieszka z rodzicami. Te liczby różnią się w zależności od kraju, ale generalnie zwiększyły się w ciągu ostatnich pięciu lat. Te różnice są naprawdę bardzo wysokie i udział młodych osób, które mieszkają w domu rodzinnym, jest większa w obszarach wiejskich w porównaniu do obszarów miejskich” – zaznaczył.

Młodzi ludzie, zwłaszcza mieszkający w miastach, są bardziej narażeni na zaległości w opłatach za mieszkanie. 5 proc. osób młodych ma zaległości w opłatach za mieszkanie w porównaniu do 3 proc. ogólnej populacji. Bardzo dużo młodych ludzi mieszkających w miastach jest nadmiernie obciążonych kosztami mieszkaniowymi i ich odsetek cały czas wzrasta. Jedna na pięć młodych osób jest narażona na nadmierne obciążenia kosztami mieszkaniowymi. Dotyczy to przede wszystkim osób, które zarabiają niewiele i są to przede wszystkim osoby mieszkające na obszarach wiejskich. Istotny jest także poziom jakości mieszkania, a posiadanie mieszkania dobrej jakości jest podstawowym prawem człowieka. Młodzi ludzie często mieszkają w mieszkaniach złej jakości, które na przykład są zawilgocone. Aż 16 proc. młodych osób mieszka właśnie w takich warunkach.

„W czterech krajach przeprowadziliśmy badanie opinii wśród młodych osób, pytając ich, co mają, a co chcieliby mieć i jakie są implikacje. Ci, którzy mieszkają z rodzicami, nie mają dzieci i ogólnie są zadowoleni, stanowią 40 proc. ankietowanych, reszta chce się wyprowadzić, chce mieszkać z partnerami. Niektórzy mieszkają ze znajomymi i jest im dobrze, ale też wielu z nich chciałoby mieszkać samemu. Mieszkanie ze znajomymi może być fajnym rozwiązaniem na krótki okres, ale ostatecznie każdy chce niezależności. No i jest to coś, co prowadzi do naszych refleksji. Podkreślamy, jak ważne jest mieszkanie dla młodych ludzi, zwłaszcza jak popatrzymy na nierówności i na niedopasowanie. Jakie są tu konsekwencje? Młodzi ludzie uważają, że dostęp do mieszkania ma wpływ na ich karierę, na ich pracę, bo chcą znaleźć przystępne mieszkanie w miejscu pracy. Jak już mówiłem, duża część młodych nie jest w stanie wyprowadzić się z domu rodzinnego. To z kolei prowadzi do opóźnienia w założeniu rodziny, a to z kolei prowadzi do kryzysu demograficznego. Co możemy zrobić? Po pierwsze polityka mieszkaniowa. Zwiększenie podaży poprzez budowę i renowację domów, tak aby każdemu dać możliwość kupienia wysokiej jakości mieszkania. Ważne jest również obniżenie cen energii. I to jest taka polityka, która byłaby dobra dla wszystkich, dla ludzi, dla środowiska i dla finansów” – zakończył.

Podczas dyskusji jeden z uczestników zwrócił uwagę na istotny problem związany z dostępnością kredytów hipotecznych dla młodych ludzi. W swoim komentarzu podkreślił, że barierą nie są wyłącznie same instytucje bankowe, lecz również skomplikowane i restrykcyjne zasady, jakim podlegają banki przed przyznaniem kredytu. Jak zaznaczył, wymogi dotyczące charakterystyki budynków – np. standardu energetycznego czy jakości technicznej – powodują, że młode osoby, które najczęściej decydują się na zakup tańszych, nierzadko niższej jakości domów, mają ogromne trudności w uzyskaniu kredytu. Jeśli już uda się im taki kredyt zdobyć, bywa on przyznawany na niekorzystnych warunkach finansowych. W odpowiedzi na te wyzwania – jak poinformował uczestnik – prowadzone są obecnie rozmowy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, mające na celu ułatwienie dostępu do finansowania oraz przegląd obowiązujących zasad. W jego opinii, warunki kredytowania to jeden z kluczowych elementów całej układanki, który ma bezpośredni wpływ na szanse młodych ludzi na samodzielność mieszkaniową.

Jedna z uczestniczek zwróciła uwagę na kluczowy aspekt wykluczenia i dyskryminacji w dostępie do mieszkań. Podkreśliła, że choć rozmowa dotyczyła przede wszystkim młodzieży i osób w kryzysie bezdomności, warto rozszerzyć ją o inne marginalizowane grupy, takie jak Romowie i mniejszości etniczne.

Kolejny uczestnik powołując się na irlandzkie doświadczenia, wskazał, że nowe mieszkania budowane w miastach, choć nowoczesne i zgodne z założeniami zrównoważonego rozwoju, są zazwyczaj bardzo drogie. Z kolei tańsze opcje mieszkaniowe często powstają na peryferiach, co wymusza posiadanie samochodu i ogranicza mobilność mieszkańców. Jako przykład dobrej praktyki podał Wiedeń, gdzie jak zaznaczył, udało się skutecznie połączyć oba aspekty. Podkreślił, że austriacka stolica dzięki długoterminowej polityce mieszkaniowej i aktywnemu zabezpieczaniu gruntów pod przyszłe inwestycje, stworzyła system, który realnie wspiera rozwój przystępnego mieszkalnictwa. Zwrócił uwagę, że nawet przy ograniczonych zasobach finansowych możliwe jest efektywne planowanie i inwestowanie w ziemię jako fundament długofalowych działań mieszkaniowych.

Massimiliano Mascherini (EUROFOUND – Europejska Fundacja na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy) odnosząc się do komentarzy, zwrócił uwagę na złożoność i wyzwania związane z interwencją w obszarze mieszkalnictwa. Podkreślił, że dla klasy średniej w wielu krajach zakup mieszkania stanowi największą inwestycję w życiu – zarówno finansowo, jak i emocjonalnie. To sprawia, że decyzje podejmowane w tej sferze są wyjątkowo trudne i niosą dalekosiężne konsekwencje. Ekspert wskazał także na potencjalne ryzyko pogłębiania nierówności społecznych przy wdrażaniu konkretnych rozwiązań politycznych, np. przy ustalaniu progów dochodowych w dostępie do mieszkań komunalnych. Nawet niewielkie przekroczenie progu może wykluczyć daną osobę z systemu wsparcia, co w efekcie może prowadzić do dalszego pogłębienia różnic społecznych. Zwrócił również uwagę na konieczność przyjęcia podejścia całościowego, uwzględniającego nie tylko same narzędzia polityki mieszkaniowej, ale także szersze działania z zakresu ochrony socjalnej. Tylko takie kompleksowe podejście jego zdaniem, może skutecznie przyczynić się do zmniejszenia nierówności i poprawy sytuacji mieszkaniowej w społeczeństwie.

Z kolei Agnieszka Maj, ekonomistka w Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE, odniosła się do nierówności. Podkreśliła, że jest to bardzo ważny temat, zwłaszcza jeśli chodzi o konkretne grupy, grupy wykluczone.

„Rozwiązań jest tak naprawdę wiele. Niektóre są małoskalowe, inne wielkoskalowe. Ale jedno z rozwiązań to właśnie polityki, które są ukierunkowane np. w Dąbrowie Górniczej są ukierunkowane na ukraińskich uchodźców, czyli te restrykcje wejścia nie są, aż tak duże. To jest takie narzędzie wspierające. I coś takiego powinno być priorytetem. I poziom wejścia powinien być niski” – mówiła.

Podkreśliła znaczenie połączenia zrównoważonego rozwoju z przystępnością cenową w polityce mieszkaniowej. Zwróciła uwagę, że wiele krajów Unii Europejskiej dysponuje dobrymi praktykami w tym zakresie, z których warto czerpać. Jednym z kluczowych przykładów jest renowacja istniejących, niezamieszkanych budynków – pustostanów, które już stoją i mogą zostać przekształcone w funkcjonalne mieszkania. Prelegentka zaznaczyła, że nie chodzi wyłącznie o budowę nowych, efektownych budynków, lecz także o mądre wykorzystanie już dostępnych zasobów. Zwróciła również uwagę na konieczność projektowania budynków, które będą odporne na zmiany klimatyczne – takie jak fale upałów, intensywne opady czy inne ekstremalne zjawiska pogodowe. Jak podkreśliła, jeśli obiekty nie będą odporne na działanie czynników zewnętrznych, ich trwałość i przystępność ekonomiczna zostanie zagrożona, ponieważ będą wymagać ciągłych napraw lub mogą ulec zniszczeniu. W jej opinii, prawdziwie przystępne budownictwo to takie, które przetrwa próbę czasu i zmian klimatycznych.

II panel – Sprawiedliwy rynek pracy – osiągnięcia europejskiego modelu społecznego w obliczu wyzwań deregulacyjnych

Séamus Boland, przewodniczący Grupy III (Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego) w EKES, zachęcił uczestników do zapoznania się z najnowszym raportem dotyczącym przystępnych mieszkań, wskazując, że dokument ten zawiera realne rekomendacje i odnosi się do praktycznych rozwiązań. W jego ocenie kluczowym problemem jest brak woli politycznej – choć temat dostępnego mieszkalnictwa jest szeroko omawiany, zbyt rzadko przekłada się to na konkretne zmiany.

„To, czego brakuje, to wola polityczna. Przyjmujemy w naszej opinii z zadowoleniem to, że mamy specjalnego komisarza do spraw mieszkalnictwa. To jest dobre, to znaczy, że już dokądś zmierzamy” – mówił.

Podkreślił, że problem dostępności mieszkań dotyka milionów młodych ludzi, którzy mimo iż nie należą do najuboższych, zostali trwale wykluczeni z rynku mieszkaniowego. W jego ocenie młode pokolenia tracą zaufanie do rządów i instytucji publicznych, a ich nadzieje coraz częściej kierowane są w stronę organizacji społecznych i partnerów społecznych. Brak zdecydowanej reakcji może doprowadzić do pogłębiania się rozczarowania i oporu społecznego.

„Brakuje nam wyobraźni co do rozwiązań finansowych. Bazując na tych, które przyjęte są w tej chwili, na pewno nie uda nam się rozwiązać tych problemów. Musimy szukać innych rozwiązań. (…) Patrząc na Irlandię, u nas mamy sytuację bardzo specyficzną, nie do końca porównywalną z innymi krajami. Otóż po kryzysie finansowym niektóre państwa bardzo ucierpiały, w tym Irlandia. Po prostu zginął u nas przemysł budowlany. Nie mamy teraz budowlańców, pracowników, nie mamy budynków. Jak szukasz hydraulika, będąc w Irlandii, to prawdopodobnie łatwiej Ci będzie jednak znaleźć prawnika. A koszt będzie swoją drogą bardzo podobny” – zauważył.

W jego opinii, brak woli politycznej przekłada się na to, że wkrótce miliony młodych osób w wieku 20-30 lat będą się starzeć bez mieszkania.

„Wykluczenie osób młodych z dostępu do mieszkań to oznaka, że przegraliśmy tę walkę o stworzenie dostępnych cenowo mieszkań. Jeśli nie jesteśmy w stanie zadbać o te podstawy, to trudno jest iść dalej. I próbując zapewnić dostępne cenowo mieszkania, wiele rządów odkupuje budynki, czy też mieszkania, które powinny kupować zwykłe osoby na kredyt hipoteczny. I coś takiego się dzieje. Więc możemy tutaj mówić o tym, że ten rynek jest po prostu dysfunkcyjny, że doszło do jakiegoś zaburzenia na rynku mieszkaniowym, że to wszystko się nie sprawdza. Bazując na własnych doświadczeniach, tak właśnie oceniam sytuację. Opinia, o której mówię, też podnosi pewne wątki, o których mówili poprzedni mówcy” – podkreślił.

Dodał, że choć w Unii Europejskiej mamy teraz komisarza do spraw mieszkalnictwa, przystępne mieszkania nie są w ramach portfolio tego komisarza.

Szczególną uwagę poświęcił roli spółdzielni i organizacji społecznych. Jego zdaniem konieczne jest nie tylko zapewnienie im wsparcia finansowego, ale także odpowiedniego umocowania prawnego, które pozwoli im działać na równi z rynkiem komercyjnym i skutecznie uczestniczyć w rozwiązywaniu kryzysu mieszkaniowego.

Na zakończenie zaznaczył, że przedstawiona opinia EKES stanowi mocny apel o zmianę podejścia i nadanie wyższego priorytetu kwestii mieszkaniowej zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym. Wezwał również Krajowe Rady Społeczno-Gospodarcze oraz instytucje unijne do uczynienia z dostępności mieszkań jednego z głównych tematów swojej agendy.

Aleksandra Krugły (Fundacja Habitat for Humanity Poland) podkreśliła, że z perspektywy jej działalności to jest bardzo ważne, aby rozmawiać z decydentami i pokazywać, na ile brak przystępnego cenowo mieszkalnictwa widoczny jest tam, gdzie działa.

„Jestem przedstawicielką Rady Pożytku Publicznego i moja fundacja Habitat for Humanity działa w ponad 70 krajach na świecie, w ponad 10 krajach UE. W Polsce jesteśmy od ponad 30 lat. Interesujemy się głównie właśnie tą problematyką przystępności cenowej mieszkania tak, aby każdy miał dach nad głową w dobrej cenie. I w związku z tym mamy takie szczęście, że możemy współdziałać z lokalnymi społecznościami, możemy remontować pustostany. Tak jak też wspominała Agnieszka Maj, prowadzimy też społeczną agencję najmu w Dąbrowie Górniczej. Częściowo też prowadzimy taką działalność rzeczniczą promującą przystępność cenową mieszkań, aby to nie były tylko puste słowa, tylko aby poszły za tym czyny” – mówiła.

Dodała, że jako organizacja pożytku publicznego ma trochę taką rolę budowania mostów i wypełniania luk i bycia tam, gdzie system niedomaga. Porównała sytuację mieszkaniową ludzi do gry wideo, w której trzeba przejść przez przeszkody, aby dojść do mety.

„Zdobywanie mieszkania wygląda trochę właśnie tak. Wyobraźmy sobie kogoś wykluczonego, kogoś w kryzysie bezdomności, w punkcie zero. Takiej osobie jest ciężko zadbać o bezpieczeństwo. I musi przejść całą tę drogę, aż do mety. Niestety ta droga jest usłana trudnościami. Co prawda istnieją rozwiązania, ale one są obarczone różnymi trudnościami. My jako organizacje non profit właśnie tam jesteśmy, w tych szczelinach, gdzie czegoś brakuje. I chcemy wspierać te osoby, które są podatne, aby mogły przeskoczyć nad jedną szczeliną do kolejnego punktu w drodze do mety. I właśnie tak to wygląda” – wyjaśniała.

Zauważyła, że jak spojrzymy na wyzwania w całej Europie, jeśli chodzi o dostępne cenowo mieszkalnictwo, widać podobne symptomy. Ale porównując Europę Wschodnią i Zachodnią, to te problemy wynikają trochę z innych przyczyn, i wiążą się też trochę z tym inne rozwiązania.

„W Europie Środkowo-Wschodniej dużo mówi się o tym, że duży zasób mieszkań socjalnych został sprywatyzowany. I mamy jeden z najwyższych wskaźników własności mieszkań – 87 proc. w Unii Europejskiej. Jednocześnie dostęp do tego mieszkania socjalnego to jest tylko jakieś 6 proc. I to jest za mało. I w obliczu tych wszystkich wyzwań próbujemy teraz trochę odbudować taką wizję mieszkań dostępnych cenowo dla różnych grup. O tych grupach była mowa. To nie tylko są osoby w kryzysie bezdomności. To są też osoby, które są trochę w takiej luce. To znaczy są zbyt zamożne, aby ubiegać się o wsparcie od państwa, a z drugiej strony zarabiają za mało, aby móc pozwolić sobie na zakup własnego mieszkania, albo też chociażby na zapłatę czynszu. A przecież płacąc czynsz często nie mogą sobie wtedy pozwolić na inne wydatki” – stwierdziła.

Zwróciła uwagę na istotne wyzwanie organizacyjne, z jakim mierzy się Polska w zakresie polityki mieszkaniowej – jej silosowy charakter i brak jednego, spójnego ośrodka decyzyjnego. Jak podkreśliła, nie istnieje jedno ministerstwo ani instytucja, która kompleksowo odpowiadałaby za dostępne cenowo mieszkalnictwo. Przybliżając strukturę administracyjną, wskazała, że choć Departament Mieszkalnictwa znajduje się w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, to już kwestie dotyczące osób z grup narażonych na wykluczenie mieszkaniowe leżą w kompetencjach Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Z kolei regulacje dotyczące najmu krótkoterminowego znajdują się w gestii Ministerstwa Sportu i Turystyki, które odpowiada za wdrażanie odpowiednich dyrektyw unijnych w tym zakresie. Podkreśliła, że ten rozproszony system odpowiedzialności znacznie utrudnia skuteczne działania i koordynację polityki mieszkaniowej. Jak zaznaczyła, jednym z jej własnych obowiązków zawodowych jest właśnie „łączenie kropek”, czyli próba koordynacji działań pomiędzy resortami.

W dalszej części swojego wystąpienia odniosła się do kwestii strategii unijnych dotyczących budynków i wykorzystania środków z Europejskiego Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji Klimatycznej (Social Climate Fund). Podkreśliła, że Polska ma prawo do znacznej części alokacji z tego funduszu, który ma wspierać działania w obszarze transportu, energetyki oraz przeciwdziałania ubóstwu energetycznemu, w tym również wspierając mikroprzedsiębiorstwa. Zaznaczyła jednak, że aby środki te mogły być efektywnie wykorzystywane, konieczne jest zaangażowanie nie tylko administracji rządowej, ale również organizacji pozarządowych (NGO). Tymczasem – jak zauważyła – także w tym obszarze widać silosowość: organizacje zajmujące się tematyką energetyczną i środowiskową często działają oddzielnie od organizacji społecznych, które z kolei mają bezpośredni kontakt z osobami dotkniętymi ubóstwem energetycznym. Podkreśliła, że skuteczna walka z ubóstwem energetycznym wymaga współpracy międzysektorowej – pomiędzy ekspertami ds. energii i klimatu a organizacjami społecznymi działającymi na rzecz osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Zaapelowała o bardziej zintegrowane i skoordynowane podejście w realizacji unijnych strategii i programów krajowych, aby realnie odpowiadały one na potrzeby najbardziej narażonych grup społecznych.

„Chodzi o to, aby budować mosty i myśleć trochę niekonwencjonalnie. Nie bać się myśleć o zrobieniu czegoś inaczej niż dotychczas. I właśnie taka filozofia mi towarzyszy. My jako NGO-sy nie chcemy tylko wypełniać luk. Chcemy zmieniać system, chcemy prowadzić innowacje i chcemy być długofalowym partnerem. Czuję, że to się faktycznie dzieje, że my na spotkaniach opowiadamy o konkretnych osobach, o beneficjentach, dla których zapewniamy mieszkania. I to są prawdziwe twarze, to są prawdziwi ludzie. To są często też uchodźcy z Ukrainy, osoby starsze, osoby, które mieszkały w niedogrzanych domach, które potrzebują nas po swojej stronie, aby walczyć właśnie z tymi niedociągnięciami systemu. I nie wystarczy tylko mówić o tym, co trzeba zrobić. Trzeba skupić się na tym, jak to zrobić. Bo ważne jest mówienie, ale teraz przyszedł czas na działania. I to już teraz” – powiedziała na zakończenie.

Podczas części poświęconej pytaniom i dyskusji, głos zabrało troje uczestników, dzieląc się refleksjami i pytaniami odnoszącymi się do przedstawionych prezentacji.

Pierwsza z wypowiadających się osób podziękowała prelegentom za szczerość i trafność diagnozy problemów związanych z polityką mieszkaniową. Podkreśliła, że poruszone kwestie są kluczowe również dla prac jej instytucji, a zapewnienie dostępnych mieszkań, zwłaszcza dla młodych ludzi, stanowi jeden z głównych priorytetów. Zadała pytanie o aktualne inicjatywy Komisji Europejskiej, które odpowiadają na te potrzeby, zwracając uwagę na rosnący problem mieszkaniowy młodego pokolenia w większości państw członkowskich.

Następnie głos zabrał uczestnik odnoszący się do wystąpienia Séamusa Bolanda, który mówił o potrzebie wzmocnienia regulacyjnego i finansowego wsparcia dla spółdzielni mieszkaniowych. W swojej wypowiedzi słuchacz przywołał model austriacki jako przykład skutecznej ewolucji – od małoskalowych inicjatyw kooperatywnych do szeroko zakrojonego systemu spółdzielczego, działającego w oparciu o szczegółowe regulacje prawne. Zaznaczył, że umożliwia on finansowanie gruntów i rozwój nowych projektów mieszkaniowych, co może stanowić inspirację dla innych krajów.

Ostatni głos przedstawił aktualne wyzwania mieszkaniowe w Hiszpanii. Wskazał na niedobór mieszkań społecznych, rosnące ceny oraz trudności administracyjne, szczególnie dotykające określone grupy społeczne i regiony. Podkreślił, że działania podejmowane dotychczas przez państwo są niewystarczające, a kluczowe problemy to m.in. długi czas rozpatrywania wniosków mieszkaniowych, brak siły roboczej w budownictwie oraz niewystarczająca koordynacja pomiędzy instytucjami publicznymi. W jego opinii, konieczne jest zwiększenie inwestycji publicznych i lepsze planowanie długoterminowe, przy budowaniu porozumienia ponad podziałami i wzmocnieniu współpracy międzynarodowej w tym obszarze.

W podsumowującym komentarzu Aleksandra Krugły (Fundacja Habitat for Humanity Poland) podkreśliła, że skuteczne modele finansowe i polityczne w obszarze mieszkalnictwa działają tylko wtedy, gdy są zrównoważone i realizowane konsekwentnie w długiej perspektywie. Zwróciła uwagę, że mieszkalnictwa nie można budować od wyborów do wyborów, lecz wymaga ono stałości i politycznej determinacji, niezależnie od zmian rządów. Przypomniała, że austriacki model mieszkaniowy, często przywoływany jako wzór, powstawał przez ponad 100 lat, dlatego nie można oczekiwać szybkich rezultatów w ciągu dwóch czy pięciu lat. W kontekście potrzeb młodego pokolenia, przywołała najnowsze badania, które pokazują, że młodzi ludzie niekoniecznie dążą do posiadania mieszkania na własność. Coraz częściej są otwarci na stabilne formy najmu, w przeciwieństwie do starszych pokoleń, które preferują pełną własność nieruchomości. Podkreśliła, że młodzi chcą zachować równowagę – mieć dach nad głową, ale jednocześnie korzystać z życia, kultury, mieć przestrzeń do zakładania rodziny i nie przeznaczać większości swoich dochodów na mieszkanie. Na zakończenie swojego wystąpienia apelowała o konsekwencję w działaniach i długofalowe planowanie – nie na jedną kadencję, ale w perspektywie pokoleń.

Z kolei Séamus Boland, przewodniczący Grupy III (Organizacji Społeczeństwa Obywatelskiego) w EKES, odniósł się do wcześniejszych prezentacji i dyskusji, szczególnie podkreślając wartość badań zaprezentowanych przez Agnieszkę Maj, ekonomistkę w Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE, które określił jako „fantastyczną pracę” i gorąco rekomendował zapoznanie się z ich wnioskami. W szerszym kontekście swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na opóźnioną reakcję decydentów na problemy mieszkaniowe, obrazowo porównując obecną sytuację do tamy, która już pękła – a obecne działania przypominają próbę zatrzymania wycieku, który już się dokonał.

„Chciałem potwierdzić, że to co Agnieszka Maj powiedziała, to naprawdę fantastyczna praca, bardzo ciekawe badanie i rekomenduję przeczytanie wniosków. (…) Wszystkie te raporty, które czytam powinny być wydane 20 lat temu” – mówił.

Dodał, że brak wcześniejszych decyzji przyczynił się do eskalacji obecnego kryzysu. Zwrócił również uwagę na brak spójności i jasnej odpowiedzialności za politykę mieszkaniową, wskazując, że często problem jest przerzucany pomiędzy różnymi instytucjami, bez jednego, wyraźnego centrum decyzyjnego. Zadał retoryczne pytanie: „Dlaczego nie ma jednych drzwi, do których obywatel może zapukać, by uzyskać dostęp do mieszkania?”, podkreślając, że mieszkanie powinno być traktowane jako prawo człowieka, zgodnie z podejściem ONZ.

Choć uznał, że w warunkach subsydiarności Unii Europejskiej państwa członkowskie mogą same decydować o polityce mieszkaniowej, to zaapelował o większe zaangażowanie na poziomie europejskim, w tym również w zakresie finansowania. Podkreślił, że rozwiązania są możliwe bez konieczności podnoszenia podatków – wymienił m.in. potrzebę szkolenia nowych pracowników budowlanych w związku z brakami kadrowymi.

Na zakończenie swojej wypowiedzi wyraził zaniepokojenie faktem, że mieszkalnictwo nie zostało jeszcze formalnie uznane za jeden z głównych priorytetów Unii Europejskiej, mimo że – jego zdaniem – już teraz jest to jedno z dziesięciu najważniejszych wyzwań dla Europy. Zwrócił też uwagę, że zaniedbania w tej dziedzinie przyczyniają się do radykalizacji społeczeństw, czego skutkiem jest wzrost poparcia dla skrajnej prawicy. Swoje wystąpienie zakończył przeprosinami za dramatyczny ton.

Rafał Woś otworzył drugą część roboczego spotkania, koncentrującą się na temacie sprawiedliwego rynku pracy. W swoim wprowadzeniu zaznaczył, że uważa tę kwestię za jeszcze istotniejszą niż problem przystępnego mieszkalnictwa, który omawiano wcześniej. Jak podkreślił, możliwy jest sprawiedliwy rynek pracy bez zapewnionego taniego mieszkalnictwa, ale odwrotna zależność już nie działa – trudno bowiem mówić o realnym dostępie do mieszkań bez stabilnych warunków zatrudnienia i godziwych wynagrodzeń.

Moderator wyraził radość z możliwości kontynuowania spotkania w gronie ekspertek i ekspertów, którzy przyczynią się do pogłębionej dyskusji nad tym, jak budować rynek pracy oparty na równości, solidarności i sprawiedliwości społecznej.

Jako pierwszy głos zabrał Fabien Dell, Kierownik Działu Strategicznej Koordynacji Prawnej i Międzyinstytucjonalnej w Komisji Europejskiej – Dyrekcja Generalna ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego, przypominając, że w obliczu dynamicznych zmian ostatnich lat konieczne jest podwojenie wysiłków na rzecz rozwoju gospodarki społecznej. Zwrócił uwagę na kontekst polityczny: od czasów Komisji Junckera i przyjęcia Europejskiego Filaru Praw Socjalnych po próbę jego wdrożenia przez Ursulę von der Leyen. Podkreślił jednak, że od momentu przyjęcia pierwszego planu działania w 2021 roku świat znacząco się zmienił, co wymaga nowego podejścia i dostosowania strategii rynku pracy do obecnych realiów społeczno-ekonomicznych.

„Świat się zmienił ze względu na rosyjską wojnę w Ukrainie, ze względu na to, jak zmienia się klimat i jak przyspieszyła cyfrowa transformacja. W takim świecie musimy pamiętać o tym, że ta tkanka społeczna będzie bardziej solidna niż kiedykolwiek wcześniej” – zaznaczył.

Przypomniał, że przewodnicząca von der Leyen zainicjowała działania w całej Komisji na rzecz konkurencyjności, która ma być kluczowym kompasem w nowych politykach Komisji.

„Naszym zdaniem konkurencyjność tak naprawdę nie jest związana z potrzebą bardziej socjalnej Europy, wręcz przeciwnie. A kolejna rzecz, która jest związana z priorytetami Komisji i może być to postrzegane jako skupienie na gospodarce socjalnej, ale tak nie jest, to zobowiązanie Komisji do zredukowania niepotrzebnej biurokracji i stworzenia środowiska prawnego, które wspiera inwestycje, innowacje i wzrost. I tutaj chciałbym od tego właśnie zacząć, bo z jednej strony to jest bardzo ważny wymiar i jeden z najważniejszych priorytetów Komisji, a z perspektywy Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia my chcemy podkreślić, że te starania ukierunkowane na uproszczenia to tak naprawdę nie są związane z deregulacją i nie powinny być jako takie rozumiane. W szczególności naszym celem jest zmiana pewnych sposobów, w jakich zasady są wdrażane, tak aby zagwarantować wyższe standardy. I jeden taki dobry przykład, w jaki sposób możemy zapewnić i uproszczenie, i większą konkurencyjność, niedotykając regulacji rynku pracy, to na przykład właśnie ostatnia propozycja, która została przyjęta na początku tego roku. Także to jest ważne, żeby podkreślać te rzeczy i od tego chciałam zacząć, bo na przykład wiemy bardzo dobrze, że nie ma możliwości redukcji ochrony pracowników, bo przecież ten aspekt to coś, co wyróżnia model europejski od innych gospodarek na świecie. I nie chcemy tego dotykać” – relacjonował.

Jego zdaniem wysokiej jakości miejsca pracy powinny stanowić fundament wszelkich działań związanych z rozwojem gospodarczym. Zaznaczył, że konkurencyjność gospodarki nie jest celem samym w sobie, ale środkiem do osiągnięcia większego dobra społecznego. Tylko wtedy, gdy zatrudnienie będzie stabilne, godne i dobrze wynagradzane, można mówić o prawdziwej konkurencyjności – takiej, która przekłada się na dobrostan obywateli i równość szans. W tym kontekście wskazał na znaczenie tzw. kompasu konkurencyjności – dokumentu, który redefiniuje pojęcie konkurencyjności, stawiając w jej centrum pracowników oraz ich potrzeby w długofalowej perspektywie.

„I dlatego właśnie też mówimy o tym, że ten kompas na rzecz konkurencyjności jest naszym priorytetem. Musimy mieć wysokiej jakości miejsca pracy. One mają być siłą napędzającą konkurencyjności. A to oznacza sprawiedliwe płace, dobre warunki pracy, lepszą równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, a także możliwości chociażby opieki nad dziećmi. W ten sposób będziemy mogli starać się o wyższą partycypację oraz lepszą jakość oferowanych miejsc pracy” – podkreślił.

Dodał, że należy też zadbać o to, aby pracownicy wyposażeni byli w odpowiednie umiejętności w całym ciągu trwania ich kariery. Dotyczy to dziś zwłaszcza obszarów cyfryzacji oraz sztucznej inteligencji. W dobie przyspieszających zmian klimatu jest to coś nieodzownego.

„Żeby to wszystko było możliwe, uruchamiamy szereg inicjatyw. Już w marcu o tym mówiliśmy, że budujemy tzw. Union of Skills. To ma być inicjatywa zmierzająca ku temu, aby tworzyć lepsze kompetencje dla pracowników, które będą na miarę tego, czego potrzebuje dzisiejsza gospodarka i nowo pojawiające się sektory. Wiemy też, że mamy niedobory kadrowe w wielu obszarach gospodarki i w związku z tym musimy sobie z tymi niedoborami odpowiednio radzić. Ponadto inwestujemy w nabywanie umiejętności wśród wszystkich partnerów społecznych. Nowa inicjatywa to Skills Portability. Chodzi o uznawanie kompetencji w innych krajach dla pracowników mobilnych. Tak, aby ta konkurencyjność naprawdę przyczyniała się do tworzenia korzyści dla wszystkich pracowników. Niezależnie od tego, w którym kraju pracują” – mówił.

Zwrócił uwagę na dwa kluczowe aspekty omawiane w kontekście europejskiej polityki społecznej. Pierwszym z nich była rola nowego planu działań wdrażającego Europejski Filar Praw Socjalnych. Jak zaznaczył, dokument ten ma stanowić nadrzędną strategię wspierającą rozwiązywanie takich wyzwań, jak ubóstwo, brak kompetencji na rynku pracy oraz ograniczenia związane z mobilnością zawodową. W jego opinii plan ten ma wyznaczać kierunek działań państw członkowskich w perspektywie do roku 2030, pomagając osiągnąć wyznaczone cele społeczne. Drugim poruszonym przez prelegenta obszarem była współpraca Komisji Europejskiej z partnerami społecznymi. Jak zauważył, jednym z priorytetów instytucji unijnych jest rozwijanie jakościowego rynku pracy m.in. poprzez tworzenie trwałych, godnych miejsc zatrudnienia do roku 2025. Mimo że szczegółowe założenia dokumentu dotyczącego tej współpracy nie zostały jeszcze ostatecznie ustalone, prelegent zaznaczył, że rozmowy i konsultacje w tym zakresie trwają, a konkretne rozwiązania zostaną wypracowane w ścisłym dialogu ze stroną społeczną.

„To co już mogę powiedzieć, to jakie będą ważne wymiary tej mapy drogowej. Otóż będzie to dotyczyło sprawiedliwych warunków pracy, również cyfryzacji. I chcemy wykorzystywać korzyści, jakie dają nam narzędzia cyfrowe, ale jednocześnie chcemy zabezpieczać prawa pracownicze w świecie, w którym mamy coraz więcej AI i cyfryzacji. I takie narzędzia mogą teoretycznie prowadzić do utraty autonomii przez pracownika. I kolejna rzecz, na której skupi się mapa drogowa to sprawiedliwa transformacja. Dotyczy to zwłaszcza transformacji zielonej, która nie może zwiększać nierówności, tylko wręcz przeciwnie, ma tworzyć szanse dla wszystkich” – wyliczał.

Dodał, że dialog społeczny jest uwzględniany we wszystkich tych inicjatywach i będzie ważnym wymiarem metodologicznym realizacji tych działań.

„Będzie też takim fundamentem demokracji w praktyce. I dla nas ten dialog społeczny jest po prostu warunkiem nieodzownym, aby móc realizować priorytety, o których powiedziałem. Komisja zobowiązuje się działać na rzecz wzmacniania dialogu społecznego na wszystkich szczeblach. Dlatego też Ursula von der Leyen jest w kontakcie z partnerami społecznymi, aby móc rzeczywiście ten cel realizować. Chcemy poprawiać warunki sprzyjające dialogowi społecznemu, bo to przyczynia się do lepszej realizacji polityk społecznych oraz poprawia rynek zatrudnienia. W dzisiejszym świecie, bardzo spolaryzowanym, to ogromnie ważne i chcemy pokazać jaka moc drzemie w dialogu. Dialog może pomagać budować dobre polityki, również społeczne i w obszarze zatrudnienia” – zaznaczył.

Wyraził nadzieję, że udało mu się wyjaśnić globalną filozofię Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia. Jak podkreślił, jej nadrzędnym celem jest wzmacnianie społecznego wymiaru Unii Europejskiej, nie tylko w kontekście sprawiedliwości społecznej, ale również jako istotnego elementu konkurencyjności i odporności wspólnoty. Dążenie do silniejszej Europy społecznej uwzględniającej zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich pięciu lat – ma być podstawą nowej kadencji i opierać się na kontynuacji dotychczasowych działań, przy jednoczesnym dostosowaniu ich do obecnej rzeczywistości. Poinformował także o rozpoczęciu konsultacji publicznych dotyczących aktualizacji planu działań w zakresie wdrażania Europejskiego Filaru Praw Socjalnych. Zachęcił wszystkich uczestników spotkania, zwłaszcza praktyków i partnerów społecznych z poszczególnych krajów, do aktywnego udziału w tych konsultacjach. Jak zaznaczył, różnorodność głosów i doświadczeń zebranych bezpośrednio z terenu pozwoli na wypracowanie skuteczniejszych, bardziej adekwatnych rozwiązań w obszarze polityki społecznej na poziomie europejskim.

Barbara Gerstenberger (EUROFOUND) omówiła wstępne wyniki najnowszego badania warunków pracy w Europie – European Working Conditions Survey 2024. Podkreśliła, że są to dane jeszcze nieopublikowane – dopiero co przekazane Komisji Europejskiej. Badanie – będące zharmonizowaną ankietą – ma na celu monitorowanie zmian w środowisku pracy w państwach członkowskich. Choć pełna analiza jest jeszcze w toku, pierwsze wnioski już teraz dostarczają cennych informacji. Prelegentka zapowiedziała, że płynące z badania dane, rzucają światło na aktualne wyzwania i trendy związane z warunkami pracy na kontynencie.

„Analizujemy jeszcze dane, które zbieraliśmy w zeszłym roku. Zostały one już przekazane do Komisji Europejskiej, ale są państwo zaraz drudzy, ponieważ Komisja otrzymała je dosłownie w zeszłym tygodniu. Zakładam, że wielu z państwa wie na czym polega badanie warunków pracy w Europie. Ale przypomnę, że ono reprezentuje pewną zharmonizowaną ankietę. W ramach tego badania wykonujemy wywiady osobiste z pracownikami w ich domach. To badanie prowadzone jest od roku 1991 i miało już kilka edycji. W 2024 roku odbyła się ostatnia edycja tego badania” – poinformowała.

W zeszłym roku przebadano 36 tysięcy respondentów we wszystkich krajach Unii Europejskiej, Szwajcarii, Norwegii, krajach bałkańskich i innych przed akcesją. W kwestionariuszu znajduje się ponad 120 pytań, a samo badanie trwa około 45 minut.

„Większość tych pytań, które zadajemy dotyczy siedmiu wymiarów tego, jak definiować jakość pracy. Po pierwsze pytamy o otoczenie fizyczne, o intensywność pracy. Interesuje nas też jakość czasu pracy. Otoczenie społeczne, które towarzyszy pracownikom w miejscu pracy, a także umiejętności i swoboda decyzyjna. Pytamy także o perspektywy i bezpieczeństwo. Na sam koniec również pytamy o zarobki. Więc tak wyglądają ramy koncepcyjne. Przyglądamy się tym siedmiu obszarom. I dzięki temu mamy potem dobry obraz tego, które stanowiska można określić jako dobre. Właśnie w oparciu o te poszczególne wymiary. Ponieważ zdajemy sobie sprawę, że tych wymiarów jest więcej niż jeden. Na pewno nie tylko zarobki świadczą o jakości pracy” – podkreśliła.

Przedstawiła wyniki dotyczące trzech z tych siedmiu obszarów ze względu na ograniczenia czasowe. Po pierwsze mówiła o jakości czasu pracy.

„Tutaj mamy dobre wieści. Otóż zazwyczaj ten tygodniowy czas pracy idzie w tym kierunku, że mamy coraz więcej pracowników w Unii Europejskiej. I tu swoją drogą to są państwa, 27 państw członkowskich UE. Otóż udział tych pracowników, którzy mają 35-40 godzin tygodniowo jest coraz większy. Widzimy ten sam trend u mężczyzn oraz u kobiet. Choć kobiety zazwyczaj pracują w przypadku 33 proc. krócej. Natomiast udział tych kobiet, które pracują jeszcze krócej niż ten typowy wymiar pracy zmniejsza się. Dlaczego z tego wszystkiego płyną dobre wieści? To jest dobra wiadomość dla kobiet. Dlatego, że wiemy, że mniej godzin pracy jest związane z różnicami w płacach między kobietami a mężczyznami i potem z uposażeniem emerytalnym” – relacjonowała.

Zwróciła uwagę na rosnącą elastyczność czasu pracy. Przedstawione dane wskazują, że coraz więcej pracowników ma możliwość dostosowywania swoich godzin pracy, co pozytywnie wpływa na równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Przedstawiła wykres, na którym pokazano podział pracowników według stopnia kontroli nad rozkładem czasu pracy – od osób z narzuconym sztywnym harmonogramem po tych, którzy cieszą się większą elastycznością. Trend ten, jak podkreśliła prelegentka, jest obiecujący, ponieważ świadczy o pozytywnych zmianach na rynku pracy. Kolejny wskaźnik odnosił się do preferencji samych pracowników. W badaniu zapytano, jaką liczbę godzin pracy uznaliby za optymalną, gdyby nie miało to wpływu na ich wynagrodzenie. Wyniki pokazały, że duża część osób – zwłaszcza pracujących powyżej 48 godzin tygodniowo – wyraziła chęć skrócenia czasu pracy. Co istotne, także około 30 proc. pracowników zatrudnionych w standardowym wymiarze 35–40 godzin tygodniowo przyznało, że wolałoby pracować mniej. Zdaniem prelegentki, to istotny sygnał, który decydenci powinni wziąć pod uwagę przy planowaniu polityki rynku pracy.

Kolejnym omawianym obszarem były perspektywy rozwoju. Prelegentka podkreśliła, że większość grup zawodowych odnotowała wzrost liczby osób, które zgadzają się ze stwierdzeniem, że ich praca oferuje dobre perspektywy kariery. Szczególnie wysokie wartości w 2024 roku dotyczą kadry menedżerskiej, profesjonalistów oraz techników. Wyjątkiem są pracownicy sektora rolnictwa i rybołówstwa, gdzie ten wskaźnik pozostaje najniższy i nie wykazuje znaczącego wzrostu. Przedstawiła także slajd dotyczący różnic w postrzeganiu perspektyw zawodowych w podziale na płeć. Dane z lat 2005–2024 pokazują wyraźny wzrost wśród obu grup – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W 2005 roku jedynie 24 proc. kobiet uważało, że ich praca daje możliwości rozwoju, natomiast w 2024 roku ten odsetek wzrósł do 43 proc. Mężczyźni również odnotowali wzrost z 30 proc. do 49 proc. Mimo pozytywnego trendu, prelegentka zaznaczyła, że luka między kobietami a mężczyznami nadal się utrzymuje – choć zmniejsza się, kobiety nadal mają nieco niższe poczucie możliwości awansu zawodowego.

Zaapelowała o dalsze działania wspierające równość i rozwój zawodowy wszystkich pracowników – niezależnie od płci czy profesji – podkreślając, że te dane powinny stanowić istotną wskazówkę dla decydentów politycznych w Unii Europejskiej.

Poruszyła także temat dotyczący fizycznych zagrożeń i obciążeń w środowisku pracy. Według zaprezentowanych badań pracownicy obu płci wciąż w dużym stopniu narażeni są na różnorodne wymagania fizyczne, jednak skala i charakter tych obciążeń różni się w zależności od płci. Mężczyźni znacznie częściej deklarują kontakt z trudnymi warunkami pracy fizycznej – takimi jak hałas, ekstremalne temperatury, wibracje z narzędzi i maszyn, praca w oparach chemikaliów, a także dźwiganie ciężkich przedmiotów. Z kolei kobiety częściej wskazują na inne rodzaje obciążeń, takie jak długotrwałe przebywanie w pozycji siedzącej czy konieczność podnoszenia osób – co może odzwierciedlać ich udział w zawodach administracyjnych lub opiekuńczych. Warto również zwrócić uwagę, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni w bardzo dużym stopniu doświadczają pracy wymagającej powtarzalnych ruchów rąk i ramion – to najczęściej raportowane obciążenie fizyczne w całym badaniu.

„Jeśli chcemy zająć się tymi ryzykami związanymi z otoczeniem fizycznym, ale też z tym aspektem emocjonalnym, musimy mieć dostęp do informacji. Musimy być świadomi, że pewne rzeczy stanowią takie ryzyko. Czyli trzeba pytać pracowników, czy czują się dobrze poinformowani na temat BHP. I w ostatniej ankiecie zadawaliśmy konkretne pytanie, na ile dobrze czujesz się poinformowany, jeśli chodzi o ryzyka psychospołeczne w twoim miejscu pracy. I widzimy, że od 12 proc. do 15 proc. pracowników donosi, że nie czują się dobrze poinformowani na temat ryzyk z dziedziny BHP, ale jeszcze więcej osób, bo aż 30 proc. mówi, że nie czują się dobrze poinformowani o ryzykach psychospołecznych. I wiemy, że ten udział zwiększa się dziś w Europie. Więc to jest istotny komunikat dla decydentów” – mówiła.

Podzieliła się także kilkoma wynikami badania w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji w miejscu pracy.

„Te pytania nie zostały uwzględnione w poprzednich badaniach. Teraz zrobiliśmy to po raz pierwszy. Pytanie, które zadaliśmy, było bardzo konkretne, bo ważne jest, żeby wiedzieć, o co pytamy, żeby zinterpretować poprawnie te wyniki. Spytaliśmy, czy dana osoba korzysta ze sztucznej inteligencji, by uprościć złożone umysłowe zadania lub by otrzymać rekomendacje na temat tego, jak powinieneś pracować. I w nawiasie podaliśmy kilka przykładów – czat GPT, Lama, Jasper. 11,3 proc. pracowników w Unii Europejskiej odpowiedziało tak, korzystamy albo od czasu do czasu, albo regularnie. I widzimy tu duże różnice między państwami członkowskimi. W Danii, Szwecji co piąta osoba odpowiedziała: tak, regularnie korzystam ze sztucznej inteligencji na co dzień. Bułgaria, Portugalia, Rumunia – tutaj udział jest poniżej 5 proc. Można się spodziewać różnic w zależności od grupy wiekowej, ale to co jest tu interesujące, to fakt, że mamy kolejną lukę pokoleniową, dlatego że we wszystkich kategoriach wiekowych mamy większy udział mężczyzn, którzy korzystają ze sztucznej inteligencji niż kobiety. I myślę, że warto jest to obserwować” – poinformowała.

Prelegentka przedstawiła także wyniki dotyczące wpływu nowych technologii, w tym generatywnej sztucznej inteligencji oraz zarządzania algorytmicznego, na środowisko pracy, zakres obowiązków oraz relacje międzyludzkie w miejscu pracy. Wbrew powszechnemu przekonaniu, że automatyzacja prowadzi do zmniejszenia obciążeń zawodowych, dane pokazują, że technologia częściej zwiększa zakres obowiązków. Jak wynika z badania, tylko 30 proc. respondentów stwierdziło, że technologia usunęła część ich codziennych zadań, podczas gdy aż 42 proc. wskazało, że nowe technologie dołożyły im obowiązków. Co więcej, prawie połowa uczestników badania (ok. 50 proc.) zadeklarowała, że technologia przyczyniła się do intensyfikacji kontaktów z kolegami i koleżankami z pracy. Technologia więc nie tyle zastępuje ludzi, co modyfikuje dynamikę i organizację współpracy. Z badania wynika także, że najczęściej algorytmy służą do monitorowania wyników pracy – taką funkcję wskazało 17 proc. respondentów. W przypadku 13 proc. komputer decyduje o przydziale zadań, a 9 proc. wskazało, że program komputerowy określa im godziny pracy. Prelegentka zwróciła uwagę na duże różnice sektorowe: najczęściej tego typu rozwiązania stosowane są w transporcie i usługach finansowych, a zdecydowanie rzadziej w sektorze publicznym czy edukacyjnym. Analizując dane dotyczące wykorzystania generatywnej AI w pracy powiedziała, że średnio w całej Unii Europejskiej z takich narzędzi korzysta 11,3 proc. pracowników. Liderami są Dania (21,7 proc.) i Szwecja (21 proc.), a Polska znalazła się w dolnej części zestawienia z wynikiem poniżej 10 proc. W analizie wykorzystania AI w podziale na wiek i płeć widoczna była dominacja mężczyzn, szczególnie w grupach wiekowych 25–34 lata (20 proc.) i 35–44 lata (16 proc.). Kobiety w tych samych grupach deklarowały znacznie niższe wskaźniki – odpowiednio 11 proc. i 9 proc. Na zakończenie prezentacji prelegentka zapowiedziała publikację pełnego raportu już we wrześniu br. Użytkownicy będą mogli uzyskać dostęp do narzędzia Data Explorer, umożliwiającego przeglądanie wyników badania z podziałem m.in. na kraje, grupy wiekowe, płeć, sektor i zawód.

W swoim wystąpieniu Marcin Zieleniecki (Członek Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego) podzielił się swoimi doświadczeniami związanymi z pracą nad opinią Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego pod tytułem „Dostęp tzw. osób samozatrudnionych do ochrony socjalnej. Analiza sytuacji, ograniczeń, możliwości wzmocnienia ich pozycji”.

„Jak państwo wiedzą, Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny jest zbudowany na zasadzie trójstronności. Mamy grupy reprezentujące pracodawców, mamy grupę reprezentującą pracowników, mamy grupę reprezentującą tzw. trzeci sektor, organizacje pozarządowe. I można powiedzieć, że podejście zwłaszcza pracodawców i związków zawodowych do problematyki samozatrudnienia jest różne. Dlatego, że występują tutaj różne interesy. Pochwalę się, że udało się przygotować opinię właściwie prawie jednomyślnie przegłosowaną w ramach Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, bo tylko trzy głosy wstrzymujące i reszta głosów poparła kształt tej opinii. Także uważam to za sukces. Udało się przygotować taką opinię zbalansowaną, uwzględniającą interesy różnych grup” – mówił.

Przypomniał, że artykuł 151 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który formułuje cele Unii Europejskiej oraz państw członkowskich, przewiduje, że jednym z takich celów jest odpowiednia ochrona socjalna. Artykuł ten jednocześnie zwraca uwagę na konieczność uwzględniania różnorodności praktyk w państwach członkowskich, a także potrzebę utrzymania konkurencyjności gospodarki Unii Europejskiej. Wątek dotyczący ochrony socjalnej osób samozatrudnionych pojawia się w Europejskim Filarze Praw Socjalnych w zasadzie 12, gdzie jest mowa o tym, że pracownicy w porównywalnych warunkach i osoby samozatrudnione mają prawo do odpowiedniej ochrony socjalnej. Z kolei w artykule 153 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej mówi się o podziale kompetencji w zakresie systemów zabezpieczenia społecznego pomiędzy Unię oraz państwa członkowskie.

„Jak wiemy, kompetencja do określania podstawowych założeń systemu zabezpieczenia społecznego, należy do państw członkowskich, a rolą Unii Europejskiej jest wspieranie i uzupełnianie działań państw członkowskich w dziedzinie zabezpieczenia społecznego i ochrony socjalnej. Kolejny dokument, na który zwracamy uwagę, to zalecenie Rady Unii Europejskiej z 2019 roku dotyczące dostępu do ochrony socjalnej. Ponieważ rolą Unii jest tylko wspieranie czy uzupełnianie działań państw członkowskich, Rada sięgnęła do tzw. miękkiego prawa, czyli wydała zalecenie skierowane do państw członkowskich, w którym to zaleciła zapewnienie formalnego i rzeczywistego dostępu do ochrony socjalnej dla wszystkich pracowników świadczących pracę zarówno w ramach standardowych, jak i niestandardowych form zatrudnienia, jak również dla wszystkich osób samozatrudnionych. Dodam, że dokumentem, na który powołujemy się w tej opinii, jest sprawozdanie Komisji Europejskiej z 2023 roku, w którym to sprawozdaniu Komisja Europejska miała ocenić realizację zalecenia z 2019 roku. Jeżeli chodzi o konkluzje, no to Komisja stwierdza, i my jako EKES zgadzamy się z tą oceną, stwierdza, iż w niektórych państwach członkowskich, w których pracownicy niestandardowi i osoby samozatrudnione nadal nie są objęci ochroną w wystarczającym zakresie, nie przedłożono planów reform albo przedłożone plany reform nie są dostatecznie ambitne. Dlaczego twierdzę, że te podstawy prawne są ważnym elementem tej opinii? Dlatego, że w sumie jesteśmy tutaj w gronie osób reprezentujących Rady Społeczno-Gospodarcze z poszczególnych państw członkowskich i założenie jest takie, że państwo posiadacie kompetencje, możecie wpływać na kształt prawa ochrony socjalnej, zabezpieczenia społecznego przyjmowanego w poszczególnych państwach członkowskich i uważam, że to jest dobra okazja na to, żeby zwrócić państwa uwagę na ten problem, na to, że zakres tej ochrony socjalnej w poszczególnych państwach członkowskich nie odpowiada tym wymogom wynikającym, co by nie powiedzieć, również z regulacji traktatowych” – zaznaczył.

Przytoczył dane Eurofound dotyczące samozatrudnienia w państwach członkowskich Unii Europejskiej. W 2022 roku było w Unii Europejskiej 27 milionów osób prowadzących działalność na własny rachunek, odsetek procentowo wynosił około 13,7 proc. osób w ogóle zatrudnionych w Europie – z danych wynika, że co roku ta liczba wzrasta.

„Mogę powiedzieć na przykładzie Polski, że mniej więcej mamy w Polsce około 16 milionów osób ubezpieczonych, z tego w systemie ubezpieczenia społecznego mamy 1,8 mln osób wykonujących pracę w ramach tak zwanego samozatrudnienia. Gdybyśmy przeanalizowali jak wyglądają zmiany w ciągu ostatnich 10 lat, to widać przyrost liczby osób samozatrudnionych regularnie o około 50 tysięcy w skali roku. Można powiedzieć, że wzrasta również odsetek osób samozatrudnionych w ogólnej liczbie osób wykonujących pracę, czy podlegających ubezpieczeniu” – mówił.

Jeżeli chodzi o odsetek osób samozatrudnionych występuje trzech liderów – Grecja (31,82 proc.), Włochy (21,83 proc.) i Polska (17,2 proc.).

„W Polsce problemem jest to, że właściwie samozatrudnienie nie jest pojęciem języka prawnego, ono nie jest zdefiniowane. W żadnym państwie właściwie tego pojęcia nie używamy w języku prawnym, tak jest też w Polsce, gdzie mówimy o osobach prowadzących pozarolniczą działalność w systemie ubezpieczenia powszechnego, ale bardzo często dodajemy również rolników, którzy podlegają odrębnemu systemowi zabezpieczenia społecznego, więc obie grupy w Polsce to jest grupa około 17 proc. No i mamy takie kraje, gdzie ten odsetek jest relatywnie niski, to są Niemcy, Dania, Luksemburg. Zwracam też uwagę na to, że istotne znaczenie posiadają kwalifikacje osób samozatrudnionych, więc z reguły w państwach, w których odsetek osób samozatrudnionych jest wysoki, do tej grupy należą w dużej mierze osoby o niskich kwalifikacjach. W państwach, w których ten odsetek jest relatywnie niski, bardzo często ta struktura jest odwrotna i to oczywiście ma znaczenie z punktu widzenia również takiego problemu, który wszyscy znamy, to znaczy z problemu fikcyjnego, bądź też takiego autentycznego samozatrudnienia, więc w tych państwach, gdzie odsetek osób samozatrudnionych jest wyższy, zwykle borykamy się z problemem fikcyjnego, fałszywego samozatrudnienia. Państwa o niskim odsetku osób samozatrudnionych, tego problemu nie mają” – podkreślił.

Zwrócił uwagę na dynamiczny rozwój nowych form zatrudnienia napędzanych przez nowe technologie i gospodarkę cyfrową, szczególnie w obszarze pracy za pośrednictwem platform internetowych. Z przytoczonych podczas wystąpienia danych wynika, że do 2025 roku liczba osób pracujących poprzez platformy cyfrowe w Unii Europejskiej ma wzrosnąć do 43 milionów, w porównaniu do 27 milionów zaledwie trzy lata wcześniej. Co istotne, około 40 proc. tej grupy stanowią osoby samozatrudnione, co czyni z nich coraz istotniejszy segment rynku pracy. Prelegent przedstawił również główne wyzwania związane z sytuacją tych pracowników. Wskazał na znaczące braki w zakresie ochrony socjalnej, obejmującej m.in. świadczenia chorobowe, macierzyńskie, wypadkowe oraz zabezpieczenie na wypadek bezrobocia. Szczególnie dotkliwy problem stanowi brak dostępu do świadczeń dla ok. 15 milionów samozatrudnionych Europejczyków, co wyraźnie uwidoczniła pandemia Covid-19.

Druga poruszona przez niego istotna kwestia dotyczyła sposobu finansowania składek na ubezpieczenia społeczne przez osoby samozatrudnione. Podkreślił, że państwa członkowskie UE można w tym zakresie podzielić na dwie grupy: te, w których składki są opłacane proporcjonalnie do rzeczywistego dochodu, oraz te, w których składki są stałe, niezależnie od poziomu zarobków. Taki podział wpływa na poziom zabezpieczenia socjalnego oraz dostępność usług publicznych dla tej rosnącej grupy pracowników.

„Właściwie państwa członkowskie Unii Europejskiej możemy podzielić na dwie grupy. Pierwsza grupa obejmuje państwa, w których składka jest opłacana od dochodu osiąganego przez osoby samozatrudnione. To jest około 16 państw. Problemem jest to, że zwykle jest tak, że nie całość dochodów, tylko ich część osiągana przez te osoby podlega oskładkowaniu. Druga grupa to są państwa, w których składki są naliczane od kwot niezależnych, od dochodów i tutaj w tej grupie mamy między innymi Polskę. Zazwyczaj jest tak, że składki są naliczane od albo minimalnego wynagrodzenia, albo przeciętnego wynagrodzenia, albo jakiegoś odsetka od tej kwoty. Można powiedzieć, że te zasady oskładkowania wynagrodzenia czy dochodów osiąganych przez osoby samozatrudnione, są niekorzystne z punktu widzenia wysokości przyszłego świadczenia. Dlatego, że niższa podstawa wymiaru składki niż w przypadku pracowników przekłada się później na niższą podstawę wymiaru świadczenia w konsekwencji na niższe świadczenie” – mówił.

Na zakończenie dodał, że jeżeli chodzi o grupy, które w sposób szczególny są narażone na ryzyko ubóstwa, zwłaszcza po osiągnięciu wieku emerytalnego, są to zwykle osoby samozatrudnione o niskich kwalifikacjach, osoby samozatrudnione zależne ekonomicznie, osoby samozatrudnione, które nie zatrudniają innych pracowników, innych osób, a także w państwach, w których występuje luka płacowa pomiędzy kobietami i mężczyznami.

Dorota Gardias, Przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, Wiceprzewodniczące Rady Dialogu Społecznego, zwróciła uwagę na wyzwania, jakie stoją przed Europą i Polską w najbliższych latach w kontekście przyszłości gospodarki oraz ochrony praw pracowniczych. Jak zaznaczyła, nadchodzi trudna i ryzykowna batalia o utrzymanie i rozwój europejskiego modelu społeczno-ekonomicznego, w której kluczową rolę odegrają decyzje podejmowane na szczeblu unijnym. Prelegentka, będąca członkinią Sekcji EKO Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, wskazała na rosnące napięcia w debatach dotyczących konkurencyjności, deregulacji, Unii Rynków Kapitałowych, a także kształtu przyszłych ram finansowych UE. Dodała, że aktualnie w Brukseli toczy się zasadnicza dyskusja o tym, co powinno pozostać wspólne, a co należeć do kompetencji państw członkowskich. W jej ocenie szczególnie istotne będą decyzje dotyczące przyszłości zielonej transformacji, cyfryzacji oraz kierunków polityki inwestycyjnej. Podkreśliła jednocześnie, że Polska, mimo imponującego rozwoju gospodarczego w ciągu ostatnich 35 lat, nadal nie znajduje się w czołówce najbardziej rozwiniętych gospodarek europejskich. W związku z tym, jej zdaniem, konieczne jest utrzymanie tempa modernizacji i aktywny udział w kształtowaniu wspólnej polityki europejskiej, by zapewnić zarówno dalszy rozwój, jak i poszanowanie praw społecznych.

„Dziś Europa Zachodnia zaczyna się zastanawiać nad zakonserwowaniem europejskiego modelu społecznego, a my go jeszcze w pełnym tego słowa znaczeniu, nie osiągnęliśmy. Zarówno w wymiarze dobrobytu, czy w wymiarze wynagrodzeń, jak i polityki społecznej. I o ile kraje Europy Zachodniej będą formatować swoje gospodarki na uwolnienie wzrostu, o tyle my możemy zmierzyć się tylko z potrzebą przyspieszenia i zatrzymaniem tego, co już w Polsce osiągnęliśmy. Mamy więc oczywiście, mówię to w bardzo wielkim skrócie, o jeden problem więcej niż Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania. Europa musi sobie dzisiaj wyznaczyć wspólne priorytety i wspólnie zaakceptować, uważam, cenę za ich realizację. Proszę pamiętać, że po roku 1960, Europa Zachodnia zmniejsza swoje inwestycje, a one i tak w uśrednieniu, ich wskaźnik inwestycyjny jest i tak wyższy niż w Polsce, czyli w naszej gospodarce w polskim wydaniu. Jeśli chcemy więc utrzymać ten rozwój, to musimy razem jako Europa, ze względu na ciężar tego projektu, musimy razem to zrobić, nie możemy osobno w każdym innym państwie. Jeśli Europa nie będzie miała wspólnych mechanizmów inwestycyjnych, to deregulacja przybierze charakter antypracowniczej terapii szokowej. To się już w naszym kraju dzieje” – wskazała.

Poruszyła kwestię płacy minimalnej jako kluczowego wskaźnika cywilizacyjnego postępu. Zwróciła uwagę, że obecnie jej poziom przekracza 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, co należy traktować jako istotne osiągnięcie społeczne. Jednocześnie podkreśliła, że pojawiają się głosy, m.in. ze strony ministerstwa finansów, nawołujące do zahamowania dalszego wzrostu płacy minimalnej ze względu na trudną sytuację firm. Jej zdaniem to niepokojący sygnał, który może mieć negatywny wpływ na cały ekosystem społeczno-gospodarczy.

Wskazała, że obecnie Europa stoi na rozdrożu: albo pójdzie drogą konkurencyjności opartej na deregulacjach i innowacyjnych strategiach, albo cofnie się, zarówno w zakresie polityki klimatycznej, jak i modelu społecznego. Podkreśliła brak ponadpartyjnej strategii energetycznej w Polsce jako czynnika destabilizującego długofalowy rozwój, prowadzący do powrotu do konkurencji opartej na niskich kosztach pracy, co stanowi zagrożenie dla jakości zatrudnienia. W jej opinii, europejski model społeczny można utrzymać i rozwijać tylko pod warunkiem unikania głębokiego społecznego niezadowolenia. Ostrzegła, że brak spójnej i sprawiedliwej polityki społeczno-gospodarczej może doprowadzić do utraty zaufania obywateli do idei Unii Europejskiej, co z kolei podważy zdolność Wspólnoty do realizacji ambitnych projektów rozwojowych.

W kontekście globalnej konkurencji zaznaczyła, że Europa nie powinna kopiować rozwiązań znanych z modeli wschodnich, amerykańskich czy azjatyckich, lecz wypracować własną drogę – opartą na wartościach społecznych, sprawiedliwości i solidarności.

„Europa, w tym Polska, musi korzystać z narzędzia rozwojowego, jakim jest dialog. I to się sprawdza. I to wcale nie jest mrzonka, dlatego że realny dialog gwarantuje przewidywalność. A przewidywalność powoduje, że określone procesy, choć wymykają się kadencją i politycznym zwrotom, trwają, bo jest co do nich zgoda. I tu znów, przykro mi, ale muszę powiedzieć, że Polska jako niechlubny przykład, chociażby dlatego, że mamy publiczną ochronę zdrowia, czy nasza polityka energetyczna, czy rokowania zbiorowe, to są małe i duże reformy, które niestety przez polaryzacje i zwroty polityczne nie są rozwiązywane. Dzisiaj znów jest, tak jak już wspomniałam, problemem jest płaca minimalna, bo kilka lat straciliśmy na takie ruchy dyktowane sondażami i polaryzacją. A to przecież nie wysokość płacy minimalnej tylko wysokie koszty energii zabijają dzisiaj polskie firmy. To nie ustawa, która reguluje płace medyków w Polsce, tylko brak zgody co do podnoszenia nakładów na ochronę zdrowia rujnują nasze szpitale, które są niedofinansowane. I w końcu to nieroszczeniowy ruch związkowy, a neoliberalny populizm doprowadził do tego, że mamy najmniejszy udział układów zbiorowych w Europie. Tak więc dialog społeczny i silne instytucje go spajające będą stanowić o realnych przebiegach i skutkach deregulacji i jej wpływie na sprawiedliwy rynek pracy. A w końcu na całokształt europejskiego modelu społecznego” – przekonywała.

Poruszyła również temat deregulacji, który często budzi kontrowersje, zwłaszcza w kontekście stanowiska związków zawodowych. Zaznaczyła, że deregulacje nie muszą oznaczać radykalnych i szkodliwych zmian. Mogą być korzystne, pod warunkiem, że nie są motywowane ideologicznie i nie pociągają za sobą nieproporcjonalnych kosztów społecznych. Prelegentka podkreśliła, że deregulacje, jeśli wynikają z szerokich umów społecznych, mogą stanowić element wzmacniający europejski model społeczny. Wyraziła jednocześnie sprzeciw wobec procesów, które prowadzą do dekompozycji osiągnięć cywilizacyjnych wypracowanych przez Unię Europejską. Zwróciła uwagę, że to właśnie te standardy były przez lata źródłem inspiracji i motywacji dla Polski w dążeniu do członkostwa we Wspólnocie po transformacji ustrojowej. Zaapelowała o równowagę – między konieczną modernizacją systemów a ochroną wartości, które stanowią fundament europejskiego ładu społecznego.

„I to zasadniczo nas, Polaków, odróżnia i wyróżnia na tle gospodarek innych regionów. A przynajmniej odróżniało, bo mieliśmy tę zdolność do prowadzenia dialogu społecznego i do zawierania umów społecznych. Bo dzięki właśnie tym umowom społecznym gospodarki napędzały się w Europie w sposób sprawiedliwy. Powrót do obniżania kosztów pracy i do wywalania wszystkich na jednoosobowe działalności gospodarcze, cięcia kosztów, to już nie jest, to jest droga donikąd” – zakończyła.

Agata Machnik-Paddo (Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej GAP, Rada Pożytku Publicznego) rozpoczęła swoje wystąpienie od podziękowania za zaproszenie, podkreślając, że udział w konferencji jest dla niej zaszczytem i wyróżnieniem. Jako członkini Rady Pożytku Publicznego oraz prezeska Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej, przedstawiła spojrzenie trzeciego sektora na kwestie zatrudnienia i jakości pracy. Zaznaczyła, że fundacja, którą kieruje, od lat wspiera mniejsze organizacje pozarządowe poprzez działania szkoleniowe i doradcze, dzięki czemu dobrze zna ich potrzeby i codzienne wyzwania. Szczególną uwagę zwróciła na trudności, z jakimi mierzą się NGO-sy w kontekście tworzenia stabilnych miejsc pracy oraz zapewnienia godnych warunków zatrudnienia swoim pracownikom. Jej głos przypomniał, że sektor społeczny jest istotnym ogniwem ekosystemu gospodarczego, które wymaga dostosowanego wsparcia systemowego.

„Pierwszą myśl, jaką chciałam tu przekazać, która być może nie jest taka oczywista, to to, że organizacje pozarządowe też są pracodawcami. Organizacje pozarządowe tworzą miejsca pracy, zatrudniają na podstawie umów o pracę i często są pomijane w tym systemie. Jeśli spojrzeć na dane Głównego Urzędu Statystycznego, to w 2022 roku w Polsce działało ponad 100 tysięcy organizacji pozarządowych, które tworzyły ponad 150 tysięcy pełnoetatowych miejsc pracy. To przekłada się na 1,4 proc. przeciętnego zatrudnienia w sektorze gospodarki narodowej. Dodatkowo organizacje zatrudniały prawie trzy razy tyle osób na podstawie umów cywilnoprawnych, co oczywiście nie wynika z tego, że wybierają łatwiejszą drogę, ale raczej wynika ze specyfiki działalności organizacji pozarządowych, z ich sezonowego działania, akcyjnego działania. Z tych osób, które były zatrudnione tylko na podstawie umowy cywilnoprawnej, tylko dla 10 proc. praca w organizacji na podstawie takiej umowy była głównym źródłem utrzymania. Chciałabym, żebyśmy zostali z tą myślą, że organizacje pozarządowe tworzą wartościowe miejsca pracy, godne miejsca pracy i powinniśmy wspólnie realizować takie działania, żeby zwiększać pulę tych pracowników w organizacji pozarządowych i też planować takie instrumenty wsparcia, żeby ta płaca w organizacjach pozarządowych, która niestety jest przeciętnie niższa niż praca w sektorze przedsiębiorstw komercyjnych, stale rosła i żeby to były godne miejsca pracy” – oświadczyła.

Zwróciła uwagę na specyfikę trzeciego sektora, podkreślając znaczącą rolę wolontariatu. Przypomniała, że zgodnie z najnowszymi danymi Stowarzyszenia Klon/Jawor (badanie kondycji NGO za 2024 rok), aż 34 proc. organizacji pozarządowych w Polsce opiera swoją działalność wyłącznie na pracy wolontariuszy, a 66 proc. korzysta również z zatrudnienia odpłatnego. Zaznaczyła, że mimo obywatelskiego charakteru działań NGO-sów, wiele z nich pełni funkcje uzupełniające wobec państwa – realizując zadania z zakresu usług społecznych i opiekuńczych, które wymagają zaangażowania wykwalifikowanych pracowników. Tymczasem organizacje mierzą się z realnymi wyzwaniami prawnymi i finansowymi – muszą przestrzegać przepisów prawa pracy, systemu ubezpieczeń społecznych i rosnącej płacy minimalnej, co dla wielu stanowi barierę w tworzeniu trwałych miejsc pracy.

Podkreśliła również wartość motywacji wynikającej z pracy z misją, jaką kierują się pracownicy NGO – choć nie zawsze towarzyszy jej adekwatne wynagrodzenie.

„Nie możemy pozostawać z myślą, że organizacje powinny opierać się tylko i wyłącznie na tej pracy nieodpłatnej” – zauważyła.

Wskazała na konieczność systemowego wsparcia organizacji, które realizują ważne zadania społeczne, często niewchodzące w obszar zainteresowań sektora komercyjnego. Przechodząc do tematu deregulacji, prelegentka skrytykowała obowiązującą od 2022 roku ustawę o ekonomii społecznej jako przykład nieudanej regulacji. Zamiast wsparcia według jej opinii ustawa nałożyła na podmioty ekonomii społecznej szereg obciążeń formalnych i finansowych, co w praktyce zniechęciło część organizacji do zatrudniania osób zagrożonych wykluczeniem. Z nadzieją odniosła się jednak do trwających obecnie prac nad nowelizacją ustawy, które mają na celu usunięcie barier i ułatwienie działania podmiotom ekonomii społecznej.

„Chciałam, żebyśmy pamiętali o tym, że ekonomia społeczna, jak i właśnie cała działalność organizacji pozarządowych koncentruje się na tym, żeby tworzyć miejsca pracy i aktywizować społecznie i zawodowo te osoby, którymi nikt inny się nie zajmie, jeśli nie zajmą się nimi organizacje pozarządowe. Więc musimy tak tworzyć, tak poprawiać przepisy, żeby one właśnie nie szły w za bardzo przeregulowane obostrzenia dla podmiotów, a żeby jednak im ułatwiać i zapewniać taką stabilność działania i spokój funkcjonowania na co dzień. Chciałam również inspirując się poprzednimi wypowiedziami, zwrócić Państwa uwagę na to właśnie, jaki potencjał tkwi w organizacjach pozarządowych. Mimo, że organizacje pozarządowe jako pracodawcy nie mają swojego przedstawiciela wprost w Radzie Dialogu Społecznego, na szczęście mają przedstawicieli w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym, to chciałam, żeby Państwo jako twórcy polityk publicznych pamiętali jaki potencjał tkwi w organizacjach pozarządowych i jaką wiedzę one generują, jakie rozwiązania generują” – przekonywała.

Odniosła się do poruszanych w pierwszym panelu tematów, wskazując m.in. na wystąpienie Aleksandry Krugły, która zaprezentowała inicjatywy organizacji zajmujących się problemem mieszkalnictwa. Podkreśliła przy tym, że w Polsce działa wiele organizacji typu think tank oraz podmiotów generujących innowacje społeczne, których doświadczenia i wiedzę można wykorzystać przy projektowaniu skuteczniejszych rozwiązań prawnych i systemowych, zwłaszcza z myślą o osobach najbardziej oddalonych od rynku pracy. W jej ocenie to właśnie organizacje pozarządowe odgrywają kluczową rolę w ochronie praw osób o najtrudniejszej sytuacji zawodowej. Ich aktywność może stanowić istotny bufor łagodzący potencjalnie negatywne skutki deregulacji rynku pracy. Wskazała także na działalność własnej organizacji – Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej, która od lat prowadzi think tank skupiony wokół koncepcji ekonomii wartości. Jednym z głównych projektów fundacji jest Kongres Open Eyes Economy Summit – platforma dialogu pomiędzy sektorem biznesu, instytucjami publicznymi i NGO, promująca ideę odpowiedzialnego i zrównoważonego działania. Jak zaznaczyła, to podejście zakłada nie tylko dążenie do zysku, ale także troskę o dobrostan pracowników, tworzenie godnych miejsc pracy, współpracę z lokalnymi społecznościami oraz uwzględnianie szeroko pojętych wartości społecznych w strategiach organizacyjnych.

„Chciałabym państwa zachęcić do analizy takiego raportu, który wydajemy już w tym roku, będziemy wydawać czwartą edycję. To jest raport dotyczący indeksu wiarygodności ekonomicznej państwa, w którym badamy różne czynniki, które wpływają na tę wiarygodność ekonomiczną i jednym z nich oczywiście jest ochrona i bezpieczeństwo pracy. Nasze badania dotyczą Polski i krajów wyszehradzkich i z ostatnich wyników wynika, że na szczęście sytuacja w Polsce, jeśli chodzi o ochronę i bezpieczeństwo pracy poprawia się, ale wciąż Polska wypada słabiej na tle Słowacji czy Czech. Tutaj chciałam podkreślić taki wątek, który gdzieś wcześniej się pojawiał, ale kwestia niskiego uczenia się, nie podnoszenia kompetencji jest ważnym obszarem, który powinniśmy rozwijać, a także to, żeby właśnie zwiększać liczbę pracowników, którzy mają te stabilne miejsca pracy na podstawie umów na czas nieokreślony, a nie tylko krótkie czy terminowe umowy cywilne czy krótkie umowy o pracę. Chciałabym, żeby państwo pamiętali o tym, że w organizacjach pozarządowych tkwi ten potencjał. One wymyślają różne innowacyjne rozwiązania. Mają też wyspecjalizowanych pracowników, którzy muszą poruszać się w bardzo różnych trudnych obszarach właśnie usług opiekuńczych, usług społecznych. I dlatego też znają najlepiej potrzeby naszych mieszkańców, potrzeby społeczności lokalnej. Więc może to być dla państwa ważne źródło inspiracji do tego, w jaki sposób kreować i poprawiać politykę taką, żeby ten rynek pracy właśnie wspierał pracowników, nie dobijał pracodawców, ale tworzył taki system, który właśnie nie zepsuje tego naszego europejskiego motoru społecznego, tylko będzie wzmacniał osiągnięcia Europy i tego, co udało się wspólnie osiągnąć”- zachęcała.

Dyskusja

Janusz Kowalski Wiceprzewodniczący Związku Rzemiosła Polskiego zwrócił uwagę na pomijany w debacie temat sektora usług, a w szczególności rzemiosła – jego roli, kondycji i miejsca w systemie gospodarczym i edukacyjnym Polski. Mówca rozpoczął od podkreślenia, że w dyskusji wiele miejsca poświęcono organizacjom pozarządowym, co uznał za potrzebne i cenne, ponieważ – jak zaznaczył – „mało się mówi na ten temat i mało się wie, co te organizacje robią”. Jego zdaniem brakuje jednak równie mocnego akcentu na znaczenie usług w gospodarce, które określił jako fundament rozwoju każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Z dużym niepokojem wskazał na skutki transformacji ustrojowej w Polsce, które według niego doprowadziły do marginalizacji rzemiosła.

„My, którzy kiedyś byliśmy wzorem dla Europy, w tej chwili patrzymy z zazdrością, jak w Niemczech, we Francji, w Portugalii, w Hiszpanii czy w Anglii, żeby wykonywać dane zawody rzemieślnicze należy mieć wymagane kwalifikacje” – zauważył.

W przeciwieństwie do tych krajów, Polska – jak mówił – jako jedyna zniosła ustawowy wymóg kwalifikacji do wykonywania wielu zawodów usługowych, w tym tych związanych z ochroną zdrowia czy mienia. Krytycznie odniósł się również do podejścia ustawodawcy do mikroprzedsiębiorstw, które – jak przypomniał – stanowią ponad milion zarejestrowanych firm w Polsce. Według jego relacji, wiele z rozwiązań socjalnych tworzonych z myślą o dużych przedsiębiorstwach nie tylko nie uwzględnia realiów mikrofirm, ale wręcz działa na ich niekorzyść.

„Te wszystkie zdobycze socjalne, które są dla tych dużych zakładów pracy, niszczą w Polsce rocznie 100 tysięcy zakładów usługowych” – podkreślił.

Szczególnie ważnym wątkiem jego wystąpienia była potrzeba rozwijania szkolnictwa zawodowego i dualnego. Apelował o większą uwagę wobec kształcenia w zawodach rzemieślniczych, przypominając, że społeczeństwo potrzebuje nie tylko lekarzy czy inżynierów, ale również ślusarzy, krawców czy szewców.

„Niestety, w tym kierunku tylko się dużo mówi, ale dalej się nic nie robi” – stwierdził z rozczarowaniem.

Związek Rzemiosła Polskiego – jak zaznaczył – posiada swoich przedstawicieli w Radzie Dialogu Społecznego, co jest dowodem na jego zaangażowanie w debatę publiczną. Jednak mimo formalnej obecności w ważnych gremiach, głos środowiska rzemieślniczego pozostaje jego zdaniem zbyt słaby, by realnie wpływać na politykę.

„Związki zawodowe mają o wiele większą siłę przebicia – nie tylko finansowego, ale też politycznego” – ocenił.

W zakończeniu wystąpienia odniósł się również do pozycji Polski w porównaniu z innymi państwami regionu. W jego opinii, zbyt często działania mają charakter polityczny, a nie ekonomiczny, co skutkuje tym, że Polska pozostaje w tyle za mniejszymi krajami, takimi jak Czechy czy Słowacja, które – jak zaznaczył – są dziś bardziej liczącymi się graczami w Europie.

Głos zabrała także Agata Machnik-Paddo, która zwróciła uwagę na poważne wyzwanie demograficzne, jakim jest starzejące się społeczeństwo. Jej zdaniem, w nadchodzących latach rosnąć będzie zapotrzebowanie na usługi opiekuńcze i społeczne, których realizacją nie będą zainteresowane firmy komercyjne. W związku z tym, jak podkreśliła, kluczową rolę odegrają organizacje pozarządowe.

„Cała nadzieja właśnie w organizacjach pozarządowych, które się tym zajmują, są w tym dobre, ale też będą potrzebowały wsparcia finansowego, bo te usługi będą coraz droższe” – zaznaczyła.

Dodała także, że problemem stanie się nie tylko koszt, ale również malejąca liczba specjalistów i ryzyko ich wypalenia zawodowego. Zaapelowała o zaplanowanie działań wzmacniających trzeci sektor, tak aby organizacje pozarządowe mogły skutecznie odpowiadać na rosnące potrzeby społeczne w starzejącym się społeczeństwie.

Przedstawiciel Malty podzielił się pozytywną oceną dwudniowego posiedzenia oraz refleksją na temat kierunku działań społeczeństwa obywatelskiego w Europie. Podkreślił, że ważne jest unikanie wyłącznie reaktywnych działań, które koncentrują się na krótkofalowych wyzwaniach. Zamiast tego, jego zdaniem, należy dążyć do proaktywności i myślenia w perspektywie średnio- i długoterminowej, zwłaszcza w kontekście procesów transformacyjnych, takich jak sprawiedliwa transformacja energetyczna, cyfrowa czy klimatyczna. Zwrócił również uwagę, że choć reagowanie na bieżące wydarzenia – jak wojna czy kryzysy społeczne – jest niezbędne, nie powinno ono przesłaniać strategicznych celów i europejskiej tożsamości. Wyraził obawy, że w obecnym układzie Unia Europejska może tracić konkurencyjność, jeśli zbyt mocno skupi się na doraźnych działaniach, pomijając refleksję nad długofalową wizją rozwoju, systemem wartości oraz przyszłością kolejnych pokoleń. Zaproponował również, aby przyszłe spotkania uwzględniały priorytety tematyczne z różnych państw członkowskich, co umożliwiłoby szerszą partycypację organizacji obywatelskich w kluczowych obszarach. Jak podkreślił, „jeśli nie poświęcimy czasu na refleksję nad tym, jak powinna wyglądać Europa i jak zapewnić, by nasza gwiazda świeciła jak najjaśniej, to ryzykujemy utratę zasobów, konkurencyjności i dobrostanu obywateli”.

Głos zabrał także przedstawiciel Finlandii, dziękując organizatorom za dwa intensywne i wartościowe dni obrad. Podkreślił, że mimo ograniczonej wiedzy na temat organizacji społeczeństwa obywatelskiego, udział w seminarium okazał się dla niego niezwykle cenny, zwłaszcza dzięki możliwości zapoznania się z różnorodnymi perspektywami z różnych krajów Unii Europejskiej. W swojej wypowiedzi odniósł się do omawianego w poprzednim dniu raportu dotyczącego wzmacniania odporności społecznej. Zauważył, że choć temat ten był szeroko omawiany, warto przypomnieć o jego znaczeniu również w kontekście potencjalnych zagrożeń militarnych – tworzenie systemów odporności może bowiem ograniczać ryzyko eskalacji kryzysu. Poruszył także temat dotyczący mieszkalnictwa, zauważając, że zjawisko preferowania wynajmu przez młodych ludzi, sygnalizowane wcześniej jako charakterystyczne dla Polski, pojawia się również w Finlandii. Jak podkreślił, jest to ekonomicznie niezrozumiałe, biorąc pod uwagę korzystne ceny nieruchomości i bardzo niskie stopy procentowe. Jego zdaniem może to wskazywać na szerszy trend europejski, którego przyczyny wymagają pogłębionej analizy. Na koniec zwrócił uwagę na niepokojący jego zdaniem zbyt słabo podjęty podczas spotkania temat wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy. Wskazał, że wiele stanowisk, które tradycyjnie stanowiły pierwszy krok w karierze zawodowej dla młodych ludzi, np. w administracji publicznej, jest dziś stopniowo zastępowanych przez narzędzia oparte na AI. Taka sytuacja może istotnie utrudnić wejście młodych osób na rynek pracy, nawet tym z wyższym wykształceniem, co jego zdaniem powinno budzić niepokój i wymaga dalszej refleksji.

Uczestnik spotkania reprezentujący Belgię, odnosząc się do wcześniejszej wypowiedzi delegata z Malty, wyraził pełną zgodę z tezą o konieczności myślenia w długofalowej perspektywie, podkreślając, że choć reagowanie na bieżące kryzysy jest niezbędne, nie może ono przesłaniać szerszych celów i zasad funkcjonowania Unii Europejskiej. Zwrócił uwagę, że UE jako gospodarka rynkowa musi równocześnie opierać się na fundamentach społecznych. Konieczne jest zatem tworzenie stabilnych i trwałych ram konkurencyjności, które przetrwają próbę czasu. Działania podejmowane wyłącznie ad hoc – jego zdaniem – mogą osłabić zaufanie obywateli do idei wspólnoty europejskiej. Dlatego, mimo nieuniknionej presji sytuacji kryzysowych, nie wolno tracić z pola widzenia długoterminowych priorytetów.

Magdalena Gryciuk Sekretarz RDS z ramienia Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, podkreśliła, że dla niej osobiście najistotniejszy był pierwszy dzień spotkania, poświęcony tematyce bezpieczeństwa. Jak zaznaczyła, cieszy ją rosnąca świadomość państw członkowskich w tym obszarze, co ma szczególne znaczenie z perspektywy Polski – kraju silnie zaangażowanego w pomoc Ukrainie i bezpośrednio odczuwającego skutki wojny za wschodnią granicą. W swojej wypowiedzi odniosła się również do wcześniejszych głosów dotyczących kształtowania polityk publicznych na poziomie unijnym. Zwróciła uwagę, że nie tylko tworzenie nowych dokumentów, ale także ich przegląd i ewentualna rewizja mają ogromne znaczenie. W tym kontekście wspomniała o dyskusjach prowadzonych w ramach Rady Dialogu Społecznego, gdzie często porusza się temat Zielonego Ładu i potrzeby jego aktualizacji. Jak podkreśliła, „nie powinniśmy bać się takich działań, również na poziomie Unii Europejskiej”.

Podsumowując dwudniowe spotkanie Oliver Röpke, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, podkreślił, że wydarzenie było doskonałą okazją do wymiany doświadczeń, poznania nowych projektów i przedyskutowania wspólnych wyzwań. Docenił również wszystkie sugestie, które padły w trakcie sesji i debat.

Szczególne miejsce w jego wystąpieniu zajęła kwestia mieszkalnictwa, która, jak zauważył, powracała w dyskusjach wielokrotnie. EKES apeluje, by plan dotyczący dostępnych cenowo mieszkań stał się priorytetem Komisji Europejskiej, z naciskiem na potrzeby osób młodych i osób z niepełnosprawnościami. Zaznaczył, że inwestycje publiczne w tym zakresie powinny być jednym z głównych elementów unijnej perspektywy finansowej. Wskazał również na potencjał partnerstw publiczno-prywatnych jako skutecznego narzędzia finansowania budownictwa dostępnego cenowo.

Przewodniczący odniósł się także do sytuacji młodych Europejczyków, którzy według wyników Eurobarometru, w największym stopniu zmagają się z problemem kosztów mieszkaniowych i trudnych warunków pracy. Jak mówił: „41 proc. młodych Europejczyków najbardziej martwi się kosztami za mieszkanie. 25 proc. z nich od mieszkania uzależniają zatrudnienie”.

Przypomniał, że odpowiedzią na te wyzwania powinien być silny dialog społeczny, godna praca oraz szerokie zaangażowanie społeczne. W tym kontekście podkreślił znaczenie gremiów takich jak EKES i Krajowe Rady Społeczno-Gospodarcze, które zgodnie z Traktatem o funkcjonowaniu UE, promują wartości pluralizmu, reprezentacji i demokracji uczestniczącej.

Jak zaznaczył, wspólne inicjatywy ostatnich trzech lat oraz rekomendacje wypracowane podczas dwudniowego spotkania będą stanowić podstawę do dalszego wzmacniania głosu społeczeństwa obywatelskiego w Europie.

„Jestem przekonany, że my jako rodzina rad społeczno-gospodarczych będziemy kontynuować naszą działalność na tej drodze. I myślę, że z tej perspektywy te ostatnie dwa dni były bardzo owocne” – podsumował.

Głos zabrała także Iwona Zakrzewska, dyrektor Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, która przemawiała w imieniu Rady Dialogu Społecznego. Jak podkreśliła, podsumowania powinny być krótkie i konkretne, a najważniejsze z nich to podziękowanie za obecność i wspólnie spędzony czas. Wyraziła wdzięczność za to, że Polska – i konkretnie to miejsce – zostały wybrane jako gospodarz dorocznego posiedzenia Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Jak zaznaczyła, o EKES-ie słyszała od wielu lat i cieszy się, że mogła teraz doświadczyć tej współpracy bezpośrednio.

„Było to dla mnie bardzo bliskie spotkanie z państwem” – powiedziała, podkreślając, że obok merytorycznych debat ważny był również wymiar relacyjny i międzyludzki. Wspomniała też, że chciałaby podzielić się refleksją o czymś, co na co dzień rzadziej pojawia się w rozmowach podczas wydarzeń eksperckich, zapowiadając w ten sposób bardziej osobisty ton swojego wystąpienia.

Jej słowa stanowiły zamykający, a jednocześnie otwierający na przyszłość akcent konferencji, pokazując, że za instytucjami i procesami dialogu społecznego stoją również relacje i emocje.

„Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, do którego Państwa zaprosiliśmy, istnieje od ponad 30 lat. W 1994 roku ówczesny minister pracy Andrzej Bączkowski, jest patronem naszego Centrum; powołał to miejsce dla dialogu społecznego. W ówczesnej Komisji Trójstronnej było oczywiście mniej partnerów, ponieważ wszystkie organizacje tworzyły się przez te 30 lat. Wtedy platforma dialogu miała inne znaczenie, ponieważ to był początek demokracji dla naszego kraju. Młodzi ludzie i 30-latkowie tego nie pamiętają, a ja mam zaszczyt i przyjemność pamiętać te czasy. I było to na tyle ważne dla wszystkich Polaków, a przede wszystkim na rynku gospodarczym, że trzeba było znaleźć takie miejsce do dialogu, w którym można byłoby dochodzić do konsensusu. To były trudne lata wchodzenia w demokrację, zmian przepisów, zmian ustaw, stąd powołano Komisję Trójstronną, po kilku latach oczywiście, a dziesięć lat temu Komisję Trójstronną zastąpiła dzisiejsza Rada Dialogu Społecznego, umocowana ustawowo z rozszerzeniem swoich kompetencji” – mówiła.

Przybliżyła rolę Rady Dialogu Społecznego w Polsce, zwracając uwagę, że jej działania koncentrują się na kwestiach systemowych.

„Rada Dialogu Społecznego oczywiście zajmuje się tylko systemowymi sprawami, stąd jej działania w tym zakresie, w którym koledzy i koleżanki z Rady Pożytku Publicznego mówią, nie byłoby możliwe na dzisiaj” – wyjaśniła, odnosząc się do wcześniejszych wystąpień.

Podkreśliła również znaczenie struktur regionalnych, przypominając, że w Polsce funkcjonuje 16 Wojewódzkich Rad Dialogu Społecznego, które zajmują się sprawami lokalnymi.

„Wojewódzkie Rady Dialogu Społecznego są poszerzone zgodnie z ustawą i świetnie im to wychodzi, o samorządy, które działają lokalnie” – zaznaczyła, dodając, że lokalne problemy, inicjatywy i rozwiązania, często trafiają później do poziomu krajowego.

Dyrektor Zakrzewska przybliżyła również codzienną pracę Biura Rady Dialogu Społecznego, które na bieżąco analizuje projekty ustaw, uchwał i rozporządzeń, przekazując je do wyspecjalizowanych zespołów problemowych. Zespoły te, jak dodała, współpracują z szerokim gronem ekspertów działających na rzecz różnych dziedzin: od ubezpieczeń społecznych, rynek pracy po ochronę zdrowia. W swojej wypowiedzi przypomniała również o wieloletniej tradycji Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” jako miejsca negocjacji i mediacji.

„To miejsce zna takie przypadki, w których się całymi nocami i dniami dyskutowało, aż dochodziło się do jakiegoś konsensusu” – mówiła, wskazując, że budynek ten był areną istotnych rozmów m.in. w sprawach służby zdrowia czy oświaty.

Zwróciła również uwagę na znaczenie dziedzictwa tego miejsca, przypominając, że wielu wybitnych działaczy dialogu społecznego, których zdjęcia można obejrzeć na ścianach korytarzy, już nie żyje, ale pozostają oni symbolami mądrego, konstruktywnego sporu i współpracy.

„To są mistrzowie dialogu” – dodała z wyraźnym wzruszeniem.

Podsumowując, zwróciła uwagę na kruchość obecnej platformy dialogu, porównując niekiedy jej funkcjonowanie do „przeciągania kołderki”. Mimo to podkreśliła, że nie wyobraża sobie braku takich instytucji w jakimkolwiek kraju, podkreślając ich kluczowe znaczenie dla funkcjonowania demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.

Na zakończenie wyraziła wdzięczność za możliwość poznania uczestników, nie tylko ze względu na zdobycie merytorycznej wiedzy, ale także nawiązanie wartościowych relacji.

„Dzięki wam poznałam wspaniałych ludzi, nie tylko merytoryczne zasoby, które mnie wzbogaciły, ale przede wszystkim o waszą znajomość, za co bardzo dziękuję” – powiedziała.

Słowa podziękowania skierowała także do przewodniczącego EKES-u, wyrażając uznanie dla decyzji o organizacji wydarzenia właśnie w tym historycznym miejscu.

Na zakończenie głos zabrał Michał Braun, współprzewodniczący Rady Działalności Pożytku Publicznego, podkreślając znaczenie współistnienia i współpracy dwóch form dialogu w Polsce – społecznego i obywatelskiego. Zwrócił uwagę, że choć dialog społeczny dysponuje silniejszymi narzędziami prawnymi, to oba te mechanizmy mają wspólną misję i powinny funkcjonować ramię w ramię.

„Chciałem tylko ze strony Rady Pożytku Publicznego zwrócić uwagę na tą kompatybilną ze sobą rolę dialogu społecznego i dialogu obywatelskiego. W Polsce te dwa dialogi idą ramię w ramię, chociaż ten dialog społeczny ma więcej narzędzi, często ma silniejsze narzędzia, prawne. Natomiast po raz kolejny dzisiaj w tych wypowiedziach wybrzmiewało jasno, ile nas łączy” – zaznaczył.

Odniósł się także do wcześniej poruszanych tematów, m.in. przez Dorotę Gardias i Agatę Machnik-Paddo, wskazując na konieczność włączania organizacji pozarządowych w struktury dialogu społecznego. Zwrócił uwagę, że NGO-sy, mimo że realizują misje społeczne, stają się również pracodawcami, i jako takie powinny aktywniej uczestniczyć w dialogu gospodarczym, np. poprzez związki pracodawców.

Podkreślił także rosnące zainteresowanie tematyką związków zawodowych wewnątrz dużych organizacji pozarządowych i potrzebę wzajemnej nauki obu środowisk: społecznego i obywatelskiego.

Na koniec wystąpienia z humorem odniósł się do polskiego dziedzictwa kulturowego, mówiąc: „Mam nadzieję, że wszystkim z państwa podobało się w Warszawie i nie tylko jesteście przekonani, że ten dialog społeczny i dialog obywatelski jest w Polsce silny, ale też, że nikt z państwa już nie ma wątpliwości, że Fryderyk Chopin był Polakiem”.

Oliver Röpke, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, dziękując za wspólny czas, wyraził uznanie dla wszystkich osób i instytucji zaangażowanych w przygotowanie wydarzenia.

„Dziękuję bardzo, szanowni Państwo. Chciałbym zamknąć to dwudniowe spotkanie, dziękując obydwu radom. Dziękuję za organizację tego ważnego wydarzenia. Dziękuję przewodniczącym, dyrektorom rad, wszystkich naszych rad krajowych. Dziękuję ministerstwom, Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Kancelarii Premiera i wszystkim, którzy brali udział w organizacji tego wydarzenia. Również dziękuję tłumaczom, wszystkim mówcom i gościom. Dziękuję bardzo za Państwa ciężką pracę w organizacji tego wydarzenia. I mam nadzieję do zobaczenia wkrótce” – powiedział, zamykając obrady.

Czytacz treści Press Enter to Read Page Content Out Loud Press Enter to Pause or Restart Reading Page Content Out Loud Press Enter to Stop Reading Page Content Out Loud Screen Reader Support