Dialog społeczny – koleiny i rozdroża

Wszyscy jesteśmy obywatelami. Obywatele aktywni społecznie, wchodząc w różne struktury, organizacje, stowarzyszenia, bardziej lub mniej zinstytucjonalizowane, stają się członkami tych gremiów. Niektórzy, działający w obszarze dialogu społecznego, znaleźli się w spektrum trójstronności, implementowanej do Polski w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku przez struktury rządowe, wsparte regulacjami ustawowymi władzy przedstawicielskiej. Trójstronność, jako podstawa dialogu społecznego, zobowiązywała do wypracowywania wspólnych rozwiązań i kompromisów, jednocześnie wnosiła nowy styl dochodzenia do konsensusu. Rozwój gospodarki wolnorynkowej, odzyskanie wolności obywatelskiej, opartej na demokratycznych zasadach, pozwalała na swobodne i pełne zapału dążenie do porozumień. W tamtych latach, w okresie działania Trójstronnej Komisji, a więc w czasie zawirowań politycznych, strajków i trudnej sytuacji materialnej przeciętnych obywateli, partnerzy społeczni i przedstawiciele strony rządowej, zdawali sobie sprawę z tego, że uczestniczą w ważnych dla kraju wydarzeniach, a ich obecność w negocjacjach, spotkaniach i mediacjach, pozostawi po sobie wiele rozwiązań, przynoszących trójstronne, a więc, w rozszerzeniu – polityczne, społeczne i obywatelskie korzyści.

Dialog społeczny w tamtych latach, wydawał się bardziej ludzki niż instytucjonalny. Ludzki, bo w podejmowaniu decyzji, często poprzedzonych wielogodzinnymi negocjacjami, uczestniczyli pojedynczy ludzie, których starania doprowadzały do wypracowywania rozwiązań, w najlepszej formule dla wszystkich stron. Nie brakowało wielogodzinnych negocjacji czy zrywania rozmów, ale ze wspomnień ówczesnych uczestników wynika, że panowało duże zrozumienie, że wszyscy dążyli do czegoś lepszego i że wszyscy, biorąc udział w tych ważnych wydarzeniach, rozumieli, że poprzez swoje działania, będą mieli wpływ na, nie tylko gospodarczy, rozwój Polski.

Kolejne lata, weryfikując bieg wydarzeń, spowodowały zmiany w postrzeganiu przez uczestników dialogu społecznego potrzeb i sposobów dochodzenia do konsensusu. Zamiana Trójstronnej Komisji na Radę Dialogu Społecznego, wprowadzona w 2015 roku na mocy ustawy miała być, zgodnie z intencją pomysłodawców, świeżym powiewem, natchnieniem, odmrożeniem skostniałych reguł i przyzwyczajeń, a przede wszystkim nową formułą trójstronności.

Przyjęcie znakomitą większością w Sejmie i Senacie ustawy powołującej do życia Radę Dialogu Społecznego, miało być dowodem na to, że pomimo podziałów ideologicznych i politycznych, budowanie demokratycznej platformy jest jak najbardziej możliwe.

Po 10 latach funkcjonowania Rady, coraz częściej zadawano pytania o efekty jej działania, jak również o to, czy jej instytucjonalność nie zakończyła kolejnego etapu, którego jedynym skutkiem dla ratowania dialogu społecznego, stanie się konieczność nowego otwarcia. Spotkania na posiedzeniach zespołów problemowych, sprowadzane do opiniowania projektów ustaw w szybkim tempie, pomimo ogromnego oddania ich uczestników, nie pozwalały na wypracowanie optymalnych rozwiązań, z poszanowaniem interesów i powagi przedłożonych dokumentów. Posiedzenia plenarne Rady, coraz częściej bez udziału wszystkich reprezentacji stron, oprócz ewentualnego przyjęcia uchwał, przeważnie autonomicznych, sprowadzały się do wykonania zobowiązań narzuconych ustawowo w 2015 roku.

Wypracowanie nowej formuły dla Rady, jaką miało by być powstanie osobnej instytucji lub urzędu, niezależnego od wszystkich stron, w tym od strony rządowej, będące zobowiązaniem stron dialogu z 2015 roku, przez kolejne 10 lat nie doczekało się rozwiązań. W 2023 roku strony autonomiczne przedstawiły w Kancelarii Prezydenta RP swój kompromisowy projekt wprowadzający zmiany do ustawy regulującej status Rady Dialogu Społecznego, z prośbą do Pana Prezydenta RP o udzielenie wsparcia partnerom społecznym i podjęcie inicjatywy ustawodawczej. Jednakże do dnia dzisiejszego nie rozpoczęto rozmów nad jego realizacją.

Należałoby w tym miejscu zadać sobie pytanie, w czym tkwi kolejna porażka trójstronności w dialogu społecznym? Czy w różnicy interesów poszczególnych stron? Czy w braku postrzegania wspólnych, koniecznych dla rozwoju działań? Czy w nadmiernej ilości własnych interesów, postrzeganych przez poszczególne organizacje, związki zawodowe, czy urzędy ministerialne strony rządowej?

Kiedy uczestnicy dialogu powinni przypomnieć sobie z krótkiej, a jednak ważnej historii demokracji w Polsce, że rozmowy i dyskusje, prowadzone z różnym skutkiem, lecz z potrzebą wypracowania wspólnych rozwiązań, będą wzmacniały i budowały konsensus. Natomiast ich brak powoduje i zawsze będzie powodował rosnące roszczenia, wyjście na ulice, nieporozumienia i chaos.

PLIK DO POBRANIA

Czytacz treści Press Enter to Read Page Content Out Loud Press Enter to Pause or Restart Reading Page Content Out Loud Press Enter to Stop Reading Page Content Out Loud Screen Reader Support